Reklama

Zamach w Londynie

Zamach w Londynie

04.06.2017
Czyta się kilka minut
Siedem osób nie żyje, niemal 50 jest rannych – to najnowszy bilans nocnego zamachu terrorystycznego w Londynie. Doszło do niego niespełna dwa tygodnie po ataku w Manchesterze.
Londyn. Fot: AFP PHOTO / DANIEL SORABJI
W

W sobotni wieczór, chwilę po 23:00 rozpędzony van wjechał w przechodniów na moście London Bridge w Londynie. Gdy samochód zjechał z mostu, trzech napastników wysiadło i zaczęło ranić nożami przypadkowe osoby przy Borough Market, miejscu, gdzie mieści się wiele pubów, barów i restauracji. Horror trwał kilka minut, dopóki nie pojawili się uzbrojeni policjanci i zastrzelili napastników. Od chwili ataku do śmieci zamachowców minęło – jak podkreśla policja – zaledwie osiem minut.

Tragiczny schemat

Do podobnego zamachu – z użyciem samochodu i noża – doszło już w Londynie w marcu.  A wcześniej w Berlinie i Nicei. Tego rodzaju atakom bardzo trudno zapobiec. Nie wymagają ani skomplikowanego sprzętu, ani przeszkolenia zamachowców. Wystarczy ktoś odpowiednio zdeterminowany i wypożyczony lub skradziony samochód.

Inaczej było z zamachem w Manchesterze, gdzie użyto bomby. Przy tego rodzaju zamachach, ze względu na stopień trudności przy zdobyciu materiałów wybuchowych i konstrukcji bomby, zaangażowana jest zwykle cała siatka ludzi. Dlatego też po  tamtym ataku poziom zagrożenia terrorystycznego w Wielkiej Brytanii, który i tak od dłuższego czasu jest bardzo wysoki, podniesiono do poziomu najwyższego „krytycznego”, co oznacza, że kolejny atak może być nieuchronny. Nie można było bowiem wykluczyć, że wspólnicy zamachowca są na wolności i być może mają jeszcze jedną bombę. Śledztwo w tej sprawie podobno jednak posuwało się szybko na przód, zatrzymano kilkanaście osób i stopień zagrożenia ponownie wrócił do niższego, „poważnego”, który oznacza, że atak jest bardzo prawdopodobny.

Teraz kiedy doszło do kolejnego zamachu, choć przeprowadzonego inną metodą, powstaje wiele pytań, również to czy wszystkie trzy zamachy nie są częścią jednego planu. Na razie jednak tożsamość zastrzelonych przez policję zamachowców nie jest jeszcze znana lub też nie została podana do wiadomości publicznej, podobnie ich powiązania czy motywacje.

Czas wyborów 

Do zamachu doszło w bardzo szczególnym momencie. Już za kilka dni, 8 czerwca Brytyjczycy mają głosować we wcześniejszych wyborach parlamentarnych. Po poprzednim zamachu kampania wyborcza została zawieszona, teraz jest podobnie. W mediach społecznościowych pojawiły się nawet głosy, że same wybory powinny być przełożone, ale pani premier Theresa May oraz inni politycy wykluczają taką możliwość. Jak podkreślają, problemem byłyby procedury prawne, ale przed wszystkim wybory są jednym z przejawów demokracji, którą chcą podważyć zamachowcy i Brytyjczycy nie mogą się ugiąć. Wybory odbędą się więc 8 czerwca.

Trudno natomiast przewidzieć jak kolejny zamach terrorystyczny w tak krótkim czasie może wpłynąć na preferencje wyborcze obywateli. Kiedy w czasie świąt wielkanocnych premier Theresa May ogłaszała decyzję o rozpisaniu wcześniejszych wyborów, jej Partia Konserwatywna miała około 20 procentową przewagę na największym opozycyjnym ugrupowaniem Partią Pracy.

Konserwatyści odnieśli też sukces w wyborach lokalnych na początku maja. Wydawało się więc pewne, że Theresa May odniesie sukces, będzie mieć jeszcze większą większość w parlamencie a jej pozycja w partii umocni się. Niespodziewanie jednak kampania wyborcza z Brexitu i osoby pani premier, obiecującej „silne i stabilne przywództwo” zeszła na sprawy socjalne. Zapowiedzi cięć niekorzystnych dla osób starszych, które konserwatyści ogłosili w swoim programie wyborczym, wywołały prawdziwą burzę i zmieniły dynamikę kampanii. Theresa May znalazła się w defensywie, i w ostatnich sondażach konserwatyści mają jedynie kilka punktów procentowych przewagi.

Dodatkowo po zamachu w Manchesterze przypomniano, że to ona jako minister spraw wewnętrznych decydowała o obcięciu budżetu policji. Nie wiadomo jak przebiegną te ostatnie dni przed głosowaniem, ale poważnie rozważane są i takie scenariusze, że konserwatyści nawet jeśli wygrają, to nie będą już mieli większości. Oznaczałoby to problem z utworzeniem rządu i to w chwili, gdy negocjacje w sprawie Brexitu mają się rozpocząć jeszcze w czerwcu, no i osobistą klęskę pani premier, która przecież wcale wyborów nie musiała rozpisywać.

W duchu oporu

Nie tylko zamach na London Bridge odbył się według znanego już tragicznego schematu. Również Londyńczycy zareagowali tak jak wcześniej mieszkańcy Manchesteru – ze spokojem i zaangażowaniem. Niemal natychmiast  w internecie pojawiły się oferty pomocy i noclegu dla osób dotkniętych przez atak. Ludzie przytaczają historie odwagi i solidarności. Politycy zgodnie potępiają zamach. Tak samo zrobiła Rada Muzułmanów Wielkiej Brytanii, a jej przedstawiciel zwrócił uwagę, że obecnie trwa Ramadan, czas gdy muzułmanie poszczą i modlą się, więc ci, którzy zamach przeprowadzili za nic mają wiarę i ludzkie życie.  

W Londynie nadal zamknięte są niektóre ulice, a pociągi metra nie zatrzymują się na niektórych stacjach. Jak zawsze jednak ludzie starają się nie okazywać strachu. W Manchester zgodnie z planem odbędzie się zaś koncert Ariany Grande, z którego dochód ma być przekazany dla ofiar poprzedniego zamachu. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I równie tragicznie schematyczna reakcja. Ludzie jak zawsze starają się nie okazywać strachu, politycy znów wypowiadają te same formuły, ze świata płyną te same kondolencje i wyrazy oburzenia. Na razie tylko Leszek Miller mnie zaskoczył, próbując wnieść w to wszystko odrobinę humoru (proszę sobie poszukać jego dzisiejszego tweeta, jeśli kto ciekaw). Habituacja. Zjawisko skądinąd normalne, ale bywa, że o tragicznych, długofalowych następstwach. Żaba w stopniowo podgrzewanej wodzie nie wyskoczy, dopóki nie będzie za późno. I nie, głupki, zamachowcy mają gdzieś wasze wybory i wasz Brexit. Nie godzą w wasze "wartości" tylko w was samych. Nie rozumiem tylko, o co chodzi Radzie Muzułmanów z tym ramadanem. Przecież incydent miał miejsce po zachodzie słońca, już po wieczornej modlitwie. Skąd czcigodni imamowie wiedzą, że zamachowcy mają za nic wiarę? A to, że mają za nic własne i cudze życie, to jest wręcz cecha prawdziwego szahida.

która sprzeniewierza się konsekwetnie izraelskiemu widzeniu Boga,a które w Jezusie Chrystusie przejęli od Żydów. Czy przyjdzie stosowna refleksja na europejczyków, czy raczej światło Izraela przejmą ludy z Azji lub Afryki? Brexit to nie jest wyjście z problemów kontynetu europejskiego, tylko miraż blessed isolations, który tych problemów Wielkiej Brytanii raczej przysporzy
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]