Žalgiris, wspólne zwycięstwo

Wielki Książę Vytautas wyruszył pod Žalgiris w miniony wtorek, z wileńskiego Placu Katedralnego. Tamtego wieczora, 6 lipca, w Wilnie zaroiło się od rycerzy na koniach. Uzbrojonych bez wątpienia lepiej, niż ich przodkowie 600 lat temu.
Czyta się kilka minut

Wymarsz Vytautasa (Witolda) - inscenizacja zorganizowana z okazji 600-lecia bitwy pod Žalgirisem - stał się głównym punktem tegorocznych obchodów Dnia Państwa Litewskiego. W tym roku Litwini świętują bowiem 20-lecie swej niepodległości - tej uzyskanej w roku 1918 i utraconej w 1940 r., gdy kraj znalazł się pod okupacją ZSRR.

***

Bitwa pod Grunwaldem, po litewsku Žalgiris (Zielony las), zawsze była dla Litwinów wydarzeniem ważnym.

I zawsze też u naszych sąsiadów i sojuszników - ówczesnych i dzisiejszych - panowało głębokie przekonanie, że to Vytautas bitwę wygrał, Polacy zaś trochę mu tylko w tym pomogli.

- Litewska interpretacja powstała już w XVI wieku - opowiada "Tygodnikowi" litewski historyk dr Rimvydas Petrauskas. - Opis bitwy pojawił się w kronice litewskiej i była to odpowiedź na twierdzenie Jana Długosza, który napisał, że Litwini uciekli z pola bitwy i już nie wrócili. Kronikarze litewscy napisali natomiast, że Litwini wygrywali, a Polacy patrzyli. Renesans tamtego starego sporu nastąpił na przełomie XIX i XX wieku.

Sto lat temu, w 1910 r., Polacy postanowili uroczyście obchodzić zwycięstwo nad Krzyżakami. Mit Grunwaldu miał także połączyć Polaków, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów; w polskiej myśli niepodległościowej żywa była w końcu ciągle tzw. koncepcja federacyjna: odtworzenia nie tylko niepodległej Polski, ale sojuszu narodów, które kiedyś tworzyły Rzeczpospolitą. - Litwini mieli jednak inny pogląd na tę sprawę. Znamienne, że nie uczestniczyli w centralnych uroczystościach, które odbyły się w 1910 r. w Krakowie - mówi Petrauskas.

Także później, w czasach komunizmu i radzieckiej okupacji, legenda Grunwaldu pozostała na Litwie żywa, choć miała już nieco inne zabarwienie. Zarówno w PRL, jak też w ZSRR propaganda chętnie odwoływała się do antygermańskiego wydźwięku tego wydarzenia i podkreślała związki między narodami "Wschodu", który starł się z "Zachodem".

Dziś znów powraca dyskusja o tym, kto na grunwaldzkich polach odegrał istotniejszą rolę. Choć zdaniem dr. Petrauskasa ton antypolski zaczyna zanikać w litewskich dyskusjach o Grunwaldzie. - Już w czasach sowieckich zacieśniły się więzi polsko-litewskie, a po upadku komunizmu zamieniły się w relacje przyjacielskie. Grunwald staje się teraz tym, czym był od początku: wspólnym zwycięstwem - mówi historyk.

***

Co dalej z mitem litewskiego Grunwaldu?

Gdy narodowe spory zanikają, a narodowa symbolika nie musi już utwierdzać zagrożonej tożsamości narodowej, Žalgiris trafi zapewne do kultury masowej. "Žalgiris": tak nazywa się najsłynniejszy litewski klub koszykarski z Kowna. Bywa zresztą, że to z koszykówką kojarzy się dziś ta nazwa, a nie z bitwą.

Od lat planowany jest też wielki filmowy fresk o Grunwaldzie. W ubiegłym roku ustalono, że powstanie w koprodukcji z Białorusią. "Grunwald, dzień żelaza" ma przedstawiać nie tylko bitwę, ale i tworzenie się litewskiej państwowości. Kiedy powstanie - nie wiadomo.

Na razie najsłynniejszym obrazem bitwy pozostaje więc na Litwie dzieło Jana Matejki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2010

Artykuł pochodzi z dodatku Grunwald 600 lat później