Reklama

Z wirusem możemy pozostać na lata

Z wirusem możemy pozostać na lata

22.06.2020
Czyta się kilka minut
Czy do kontroli epidemii zamiast zakazów wystarczy zdrowy rozsądek? Państwa wskazywane dotąd jako modele do naśladowania popadają na nowo w kłopoty.
Warszawa, 19 czerwca 2020 r. / FOT. JAAP ARRIENS / NURPHOTO / EAST NEWS
T

To nowa, niebezpieczna faza pandemii – ostrzega Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Po pół roku walki z koronawirusem liczba przypadków choroby COVID-19 przekroczyła 9 mln. W minioną niedzielę zgłoszono 183 tys. nowych, najwięcej od początku epidemii. Zmarło już 468 tys. osób.

Według badaczy z londyńskiego ­King’s College lockdown ocalił życie ponad 3 mln Europejczyków. Ale po trzech miesiącach ludzie i gospodarki mają dość zamknięcia; choć wciąż trwa początkowy etap pandemii, wszędzie na Zachodzie restrykcje są znoszone. Wirus stał się nową normą – najbliższe dni pokażą, czy aby epidemia nie wymknęła się spod kontroli i zamiast zakazów wystarczy zdrowy rozsądek. Polski minister zdrowia prognozuje, że podczas jesiennej drugiej fali zakażeń nie wrócimy do zamknięcia, choć maseczki znów będą obowiązkowe. Jednak patrząc na to, z jaką dezynwolturą traktujemy ich noszenie w pociągach czy kościołach, oraz na rosnące zwątpienie niekonsekwencją zaleceń władz, trudno o optymizm.

Niepewność rośnie tym bardziej, że wskazywane jako modele do naśladowania państwa popadają na nowo w kłopoty. W niedzielę 25 przypadków COVID-19 zdiagnozowano w Pekinie (władze otoczyły kordonem całe dzielnice miasta), 48 – w Korei Południowej. Wirus wrócił do Nowej Zelandii, której premier przedwcześnie ogłosiła koniec epidemii i zaczęła kampanię przed wrześniowymi wyborami.

W USA (najwięcej, 2,3 mln przypadków), gdzie prezydent Trump kontestuje zagrożenie, wprowadzane przez poszczególne stany ograniczenia wielu Amerykanów uznaje za zamach na wolność. Z kolei Szwecja, wychwalana często za brak restrykcji, jest jedynym oprócz Polski państwem Europy, które szczyt zakażeń zdaje się mieć przed sobą. Zagadką pozostaje liczba przypadków w Afryce subsaharyjskiej – stosunkowo niska nawet po uwzględnieniu możliwego niedoszacowania (mało testów) i niższej średniej wieku populacji.


Czytaj także: Maciej Müller: Ochroń się sam


A dobry przykład? W cieniu ciężko doświadczonej przez COVID-19 Hiszpanii, swoje granice otworzyła w niedzielę Słowacja – być może najlepiej zarządzany w czasie epidemii kraj Europy. Ścisła i merytoryczna współpraca lekarzy z władzami sprawiła tu, że już w połowie marca, nie bacząc na opinię WHO, na podstawie lokalnych badań zalecono zakładanie maseczek, ogniska epidemii wygaszano zaś zamykając czasowo granice powiatów. Efekt: 1587 chorych, tylko 28 zmarłych (w przeliczeniu na mieszkańca najmniej w Europie, trzykrotnie mniej niż druga w tym rankingu ­Albania).

Magazyn „Nature” zapowiedział tymczasem przełom w walce z koronawirusem – deksametazon, substancja stosowana jako środek przeciwzapalny i przeciwalergiczny, wydaje się ograniczać śmiertelność. Choć wyników badania jeszcze nie opublikowano, wygląda ono solidnie; brało w nim udział kilka tysięcy osób, u pacjentów podłączonych do respiratorów deksametazon zmniejszył śmiertelność o jedną trzecią. Niestety, ten sam „Nature” donosi o spadku liczby przeciwciał u ozdrowieńców po 2-3 miesiącach. Nie jest to wprawdzie jednoznaczne z tym, że przechorowanie daje tylko krótkotrwałą odporność na wirusa (tego wciąż nie wiadomo), ale przynajmniej podważa sensowność stosowania takich rozwiązań jako „paszportów immunologicznych”. Co gorsza, nawet u osób, które przechodzą COVID-19 bezobjawowo, stwierdzono zmiany w płucach (u ponad połowy zakażonych). Trwają prace nad szczepionkami i lekami (naukowcy opracowali już wstępny model, jak powinny działać) – ale to wciąż początek. Z wirusem pozostaniemy na długie miesiące, jeśli nie na lata.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Czy do kontroli epidemii zamiast zakazów wystarczy zdrowy rozsądek?" Teoretycznie prawdopodobnie tak. Szkopuł w tym, że zdrowy rozsądek to "dobro rzadkie" wręcz jak na lekarstwo. Sam z nieba raczej nie spada. To sprawa wychowania w rodzinie, w szkole. Jakości państwa w którym żyjemy także.

Zdrowy rozsądek Polaków może być wystarczający. Zdrowy rozsądek włoski albo albo hiszpański to może być za mało. Statystyki pokazują, że wciąż pozostajemy w tyle za chwaloną niedawno w Tygodniku Portugalią. Statystyki Portugalii: ( nowe zachorowania/ nowe zgony/ zachorowania ogółem/ zgony ogółem ) 259/4/39392/1534. Dla porównania statystyki Polski: 296/3/32227/1369. I tu wypada zauważyć, że w Portugalii mieszka nieco ponad 10 mln mieszkańców a w Polsce prawie 38 milionów.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]