Reklama

Z ręką na Biblii

Z ręką na Biblii

18.01.2008
Czyta się kilka minut
Cykl wywiadów ze zbuntowanymi intelektualistami amerykańskimi: książka, która popsuje nastrój przy kolacji, bo tezy, które wniej padają, drażnią.
Nowy Jork/fot. JERZY NOGA-AGENCJA GAZETA
T

Trudno powiedzieć, jak to się ma do poglądów Artura Domosławskiego (no logo!), ale jego nazwisko stało się symbolem pewnej jakości. Książki z tym nazwiskiem na okładce dają gwarancję lektury mocnej, zaangażowanej, burzącej nasze wyobrażenia o świecie. Z nich wszystkich - a przypomnijmy, były to "Chrystus bez karabinu", "Świat nie na sprzedaż" i wyśmienita "Gorączka latynoamerykańska" - "Ameryka zbuntowana" wydaje się najbardziej radykalna.

To cykl wywiadów z blisko dwudziestką "zbuntowanych" amerykańskich intelektualistów. Są wśród nich nazwiska tak znane, także polskiemu czytelnikowi, jak Noam Chomsky, Benjamin Barber, Joseph E. Stiglitz, Richard Rorty czy Howard Zinn, ale i takie, które spotykamy po raz pierwszy, jak Lo?c Wacquant czy Clayborne Carson, konsekwentnie niszczący obraz Ameryki-

-oazy wolności. Nie są to więc tym razem wstrząsające opowieści o ludziach walczących o godność, lecz analiza - bynajmniej nie chłodna - sytuacji, w jakiej znalazły się Stany Zjednoczone i ich mieszkańcy.

Radykalizm "Ameryki zbuntowanej" wynika zarówno z tego, że Domosławski pozwala rozmówcom "iść na całość" i formułować poglądy skrajne, jak i z tego, że przedmiotem krytyki nie jest jakiś abstrakcyjny kapitalizm czy egzotyczne dla Polaka państwa Ameryki Łacińskiej, lecz kraj tak przez nas ceniony. Ameryka była sprzymierzeńcem Polaków, finansową mekką, jej obraz w naszych głowach budowali Elvis Presley, Hollywood, dżinsy, słodki napój z bąbelkami i Ronald Reagan. I dziś sympatie dla Ameryki są w Polsce spore, a Warszawa jest gorliwym sojusznikiem Waszyngtonu.

"Ameryka zbuntowana" zdecydowanie więc popsuje nastrój przy kolacji, bo tezy, które w książce padają, drażnią. I dobrze, bo rozmowy z intelektualistami nie są po to, by usypiały.

Rozmówców Domosławskiego czasem nosi od skrajności do skrajności. Chomsky nazywa USA krajem terrorystycznym i stara się udowodnić, że standardy demokratyczne mają się tam gorzej niż w Boliwii, potem jednak przyznaje, że "to wolny kraj, chyba najbardziej wolny na świecie", a wolność prasy jest tam większa niż w Europie.

W większości jednak "zbuntowani" swoje racje prezentują rzeczowo. Nie sposób spamiętać wszystkich przykładów, liczb, statystyk, regulacji prawnych, które przytaczają, by nas rozdrażnić i zburzyć obraz największej demokracji na świecie.

W wywiadach pojawiają się znane wątki: wątpliwe interwencje zbrojne Wuja Sama, zachowania żołnierzy w Abu Ghraib, amerykańska machina wojenna nie tyle niosąca pokój i demokrację światu, co zyski korporacjom należącym do WASP-ów - białych protestanckich Anglosasów. Interesujące są rozmowy, które pokazują współczesne pola dyskryminacji i rasizmu w samych Stanach Zjednoczonych: ich ofiarą padają czarnoskórzy czy Latynosi, ale też po prostu ubodzy, nasila się także niechęć wobec obcych.

Rozbity zostaje mit republikańskiego programu "Zero tolerancji", który nasi konserwatyści chcieli przeszczepić na polski grunt. Otóż spadek przestępczości w latach 90. miał inne przyczyny, choćby demograficzne: obniżyła się wtedy liczba mężczyzn między szesnastym a dwudziestym piątym rokiem życia, co automatycznie poprawiło policyjne statystyki. Natomiast sam program, jak przekonuje Lo?c Wacquant, stanowi "element strategii kryminalizowania problemów społecznych, radzenia sobie z biedotą, buntami w gettach zamieszkałych przez Afroamerykanów", który "pozwala porzucić wysiłek w sferze społecznej i ekonomicznej, zasłonić degradację, jaką przyniosła rewolucja neoliberalna". Przybywa więc więzień, a połowę osadzonych stanowią czarnoskórzy, choć w skali państwa jest ich raptem 12 proc. Ameryka to już nie kraj dobrych szeryfów, lecz brutalnych nadzorców - twierdzą rozmówcy Domosławskiego. Odpowiedzialnych za ten stan rzeczy na stronach książki nietrudno znaleźć - to Republikanie, z klanem Bushów na czele.

Z polskiej perspektywy ciekawy wydaje się też opis relacji państwo-religia. Na amerykańskich banknotach widnieje napis "In God We Trust", a politycy republikańscy nie mają oporów, by przyznawać publicznie, że często jedyną ich lekturą jest Biblia. Howard Zinn mówi, że w Ameryce nie ma wprawdzie jednego Kościoła państwowego, niemniej religia jest wszechobecna: "Idzie się do sądu i trzeba składać przysięgę na Biblię. Gdy prezydent USA obejmuje urząd, także kładzie rękę na Biblii. Każde dziecko w szkole recytuje codziennie deklarację wierności fladze amerykańskiej - w imię Boga. Rozdział państwa i religii to złudzenie. Amerykańscy prezydenci prawie zawsze odwoływali się do Boga - nie tylko prezydent Bush. Tak czynili Wilson, Kennedy, Clinton... Bush podniósł »bezpośredni kontakt« prezydenta Stanów Zjednoczonych z Bogiem na nieznany nawet w historii tego kraju poziom. Gdy pojechał na Bliski Wschód, powiedział do liderów palestyńskich, że to Bóg kazał mu zaatakować Afganistan. Znaczy to chyba, że sam Bóg dokonuje politycznej transformacji Bliskiego Wschodu".

Chrystus w kamaszach? Najwyraźniej.

Artur Domosławski, Ameryka zbuntowana. Siedemnaście dialogów o ciemnych stronach imperium wolności, Warszawa 2007, Świat Książki.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Publicysta, dziennikarz, historyk, ekspert w tematyce wschodniej, redaktor naczelny „Nowej Europy Wschodniej”. Wieloletni dziennikarz, a obecnie współpracownik „Tygodnika”. Autor i...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]