Wraca VAT na żywność. Jedzenie podrożeje – i oby skończyło się tylko na 5 procentach

Najbardziej imponuje zgranie momentu ogłoszenia tej decyzji z apogeum cenowej wojny dwóch dużych sieci spożywczych, które od tygodni toczą spór o to, w której jest najtaniej.
Czyta się kilka minut
Sklep w Rucianem-Nidzie, luty 2024 r. // fot. Eryk Stawiński /REPORTER
Sklep w Rucianem-Nidzie, luty 2024 r. // fot. Eryk Stawiński /REPORTER

W portugalsko-niemieckiej wymianie uprzejmości polski konsument tylko pozornie znajduje się w centrum uwagi, podobnie jak koszyki produktowe, których skład obie sieci starannie dobierają przed każdym kolejnym zestawieniem mającym udowodnić, że „u nas kupisz najtaniej”. 

O tym, że żywność – mowa m.in. o mięsie i podrobach, rybach, produktach mleczarskich, jajach, warzywach, owocach, tłuszczach, lodach czy wodzie – podrożeje o 5 proc., wiadomo było od miesięcy. Już rząd PiS zapowiadał, że w 2024 roku, jeśli tylko inflacja pozwoli, zacznie stopniowo odchodzić od działań osłaniających rodzimych konsumentów przed drożyzną.

Inflacja pozwoliła. Prezes NBP właśnie oznajmił, że na przełomie lutego i marca spadła w okolice 3,5 proc., dlatego od 1 kwietnia wróci też 5-procentowa stawka VAT na produkty spożywcze. Dyskonty szykują się na to od dłuższego czasu, ogłaszając się matecznikiem niskich cen. Po 1 kwietnia przekują tę trudność w jeszcze jeden atut rynkowy i z pomocą akcji pokroju „u nas nadal kupisz bez VAT” przyciągną do siebie jeszcze więcej klientów mniejszych sklepów, które nie mają takiej pozycji negocjacyjnej przy zakupach hurtowych, jak wielkie sieci i muszą sprzedawać drożej. Rząd też będzie zadowolony. W przedświątecznym szale zakupów część klientów może nie zauważyć 5-procentowej podwyżki. Zwłaszcza jeśli jej dotkliwość na jakiś czas wezmą na siebie – a raczej przerzucą na swoich dostawców – wściekle walczące o cenowy prymat dyskonty.

Rząd musi wycofywać się raczkiem z kolejnych tarcz antyinflacyjnych, bo budżet trzeszczy mu w szwach. W kasie państwa brakuje ponad 184 mld zł. Efektem ubocznym tych decyzji może być oczywiście nowy wzrost dopiero co stłumionej inflacji. Wedle jednej z prognoz tylko powrót VAT na żywność może do końca tego roku dołożyć do jej odczytu 0,9 punktu procentowego. A przecież w połowie roku czeka nas jeszcze raczej już pewne urealnienie cen energii dla gospodarstw domowych – i niemal równie pewny skok inflacji o kolejne 1,1 punktu procentowego.

Podniesienie VAT na żywność nie wpłynie na PKB Polski, bo nie będziemy przecież jeść mniej, choć z pewnością odczują je najuboższe gospodarstwa domowe, które na jedzenie wydają lwią część dochodów. Istnieje jednak realne ryzyko, że zniesienie tarcz finalnie okaże się silniejszym impulsem proinflacyjnym, niż zakłada sam rząd. Część sprzedawców może bowiem zechcieć wykorzystać podwyżkę VAT na żywność jako pretekst do podwyższenia cen detalicznych o więcej niż 5 proc.

Rządowe prognozy, zakładające inflację na średniorocznym poziomie 6,6 proc., mogą wtedy okazać się jednak nazbyt optymistyczne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”