Wokulski na poczytaniu: na czym polegał absurd tego zadania na maturze

W sprawie rozwiązania zaczęli się ze mną kontaktować… egzaminatorzy. Osobliwa sytuacja – oto autor ma być instancją rozstrzygającą?

05.07.2022

Czyta się kilka minut

Matura z języka polskiego w X Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu, 4 maja 2022 r. / FOT. Lukasz Piecyk/REPORTER /
Matura z języka polskiego w X Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu, 4 maja 2022 r. / FOT. Lukasz Piecyk/REPORTER /

Na tegorocznej maturze z języka polskiego pojawił się fragment mojej książki pt. „Życie na poczytaniu. Rozmowy o literaturze i reszcie świata”. Mówiąc precyzyjnie, osoby przygotowujące zadania maturalne wykorzystały część wstępu do wspomnianej publikacji.

Abiturientki i abiturienci musieli odpowiedzieć na kilka pytań związanych z moim tekstem, w tym na kwestię, która bardzo mi się spodobała, a mianowicie, czy Wokulski – bohater „Lalki” Bolesława Prusa – żył na poczytaniu.

Co to jednak znaczy, że ktoś żył czy żyje na poczytaniu? Wymyśliłem to ostatnie słówko, by zwrócić uwagę na pozytywny wpływ literatury i lektury na naszą egzystencję. Poczytanie skojarzyło mi się z poczekaniem. Żyjąc na poczekaniu, jesteśmy w nieustannym pędzie, który uniemożliwia nam percepcję siebie, innych oraz świata. Dla odmiany, gdy sięgamy po książkę i za sprawą lektury zaczynamy żyć na poczytaniu, zwalniamy i inaczej odnosimy się do siebie oraz otaczających nas ludzi oraz rzeczywistości, którą z nimi dzielimy. Jestem przekonany, że dzięki książkom możemy uporać się z licznymi problemami, które utrudniają nam codzienne funkcjonowanie. We wstępie napisałem, że podczas czytania zawieszamy na chwilę obecność w naszym świecie i przenosimy się gdzie indziej – do opisywanego przez autorkę lub autora miejsca (prawdziwego lub fikcyjnego). Następnie wracamy do siebie, ale odmienieni, wyposażeni w wiedzę, w doświadczenia, w nowe instrumenty poznawcze, a także emocjonalnie poruszeni. Zmiana w nas umożliwia zmianę wokół nas. Ostatecznie – argumentowałem – dzięki literaturze i lekturze możemy lepiej czuć, myśleć, działać i współdziałać z innymi.

Poczucie nieporozumienia

Pomysł, by ten fragment zestawić z „Lalką”, wydał mi się świetny, ponieważ utwór Prusa jest m.in. wspaniałą opowieścią o czytaniu. Autor przedstawia kilka różnych modeli lektury oraz ich konsekwencje dla życia bohaterek i bohaterów. Pytanie, czy Wokulski żył na poczytaniu, jest znakomite. Problem polega na tym, że format preferowanej przez komisję egzaminacyjną odpowiedzi blokuje proces myślowy maturzystki czy maturzysty, zamiast go pobudzać.


CZYTAJ WIĘCEJ

ILE ZARABIA NAUCZYCIEL? SZKOLNE RACHUNKI I PORACHUNKI. ARTYKUŁ PRZEMYSŁAWA WILCZYŃSKIEGO >>>


Już tłumaczę, skąd moje zastrzeżenia: Wokulski traktuje literaturę jako źródło swoich osobistych problemów. Uważa, że romantyczne dzieła zaraziły go konceptem idealnej miłości, która kazała mu szukać doskonałej partnerki, co skończyło się emocjonalną i egzystencjalną katastrofą. Czy zatem Wokulski wiódł życie na poczytaniu? Według mnie – nie. Jego podejście do literatury nie ma nic wspólnego z moją koncepcją. Oczywiście, nie znaczy to, że lektura nie wywołuje destruktywnych skutków, że książki nie wiodą nas na manowce. Chodzi tylko o to, że pisałem o innym sposobie czytania i zaprezentowałem inne jego konsekwencje.

Gdy kilka dni po maturze przeczytałem uważnie pytania do egzaminu z języka polskiego i zapoznałem się z publikowanymi na różnych stronach internetowych odpowiedziami sugerowanymi przez ekspertów, byłem zaskoczony. Okazało się, że według przynajmniej części specjalistów Wokulski żył na poczytaniu. Nie wiem, jakie były instytucjonalne afiliacje tych osób, gdyż możliwe odpowiedzi były prezentowane anonimowo. Miałem poczucie, że doszło do nieporozumienia. Pocieszałem się, że Centralna Komisja Egzaminacyjna wskazała inną odpowiedź.


POLSKA SZKOŁA. Uczniowie, nauczyciele i lekcje do odrobienia. CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Niedługo później otrzymałem kilka sygnałów od zdających – ewidentnie byli zaniepokojeni, dopytywali mnie, jak powinni byli odpowiedzieć. Pomyślałem, że to zrozumiałe. Skoro przez kilka lat, przygotowując się do egzaminu, cały czas słyszy się o kluczu, to trudno przestać o nim myśleć już po złożeniu matury. Taki model edukacji, zwłaszcza w przypadku literatury, musi prowadzić do uwiądu zdolności poznawczych. Nie uczy krytycznego myślenia i nie rozbudza poczucia sprawczości, które jest niezbędne do podejmowania własnego wysiłku interpretacyjnego. A interpretujemy nie tylko książki, czytamy nie tylko wiersze, ale całą rzeczywistość, w której jesteśmy zanurzeni, więc znaczenie tych umiejętności jest dla naszej egzystencji kolosalne.

Czego oczekiwała Komisja Egzaminacyjna?

Prawdziwe zaskoczenie przyszło kilka dni później. Tym razem skontaktowali się ze mną egzaminatorzy. Kilka osób poprosiło mnie o komentarz do zadań maturalnych, ze szczególnym uwzględnieniem pytania o Wokulskiego. Osobliwa sytuacja – oto autor ma być instancją rozstrzygającą, a przynajmniej wejść w rolę konsultanta. Tak nie powinno być. Tekst – nawet eseistyczny, a mój wstęp do tego gatunku przynależy – można interpretować swobodnie, co nie znaczy, że każdy z argumentów przedstawionych przez czytelniczki i czytelników jest równie przekonujący. Gdy jednak mamy możliwość sformułowania pełnowymiarowej wypowiedzi, gdy możemy przedstawić pełną linię argumentacyjną, interpretacja zaczyna działać (na nas i na innych) w niezwykle stymulujący sposób. To uczy krytycznego myślenia, także wtedy, a może nawet zwłaszcza wtedy, gdy się z kimś nie zgadzamy. Autor nie jest w tym procesie najważniejszy. Jeśli jednak mamy udzielić jednoakapitowej odpowiedzi, wówczas wszystkie perspektywy ulegają zawężeniu. Zaczynamy kombinować, próbujemy odgadnąć, czego oczekują od nas osoby układające zadania do arkusza egzaminacyjnego.

A czego oczekiwała Centralna Komisja Egzaminacyjna od abiturientek i abiturientów? Gdy zapoznałem się z opublikowanymi 28 czerwca zaleceniami dla egzaminatorów, zakręciło mi się w głowie. Akceptowalne były w zasadzie wszystkie odpowiedzi: 1) tak, Wokulski żył na poczytaniu; 2) nie, Wokulski nie żył na poczytaniu 3) i tak, i nie; 4) częściowo żył, częściowo nie żył.

Jak już wspomniałem, według mnie poprawna jest odpowiedź druga. Pozostałe mogłyby stać się podstawą rozprawek, których autorki i autorzy przeciwstawiliby mojej koncepcji życia na poczytaniu własną wykładnię. Ale zdający mieli odpowiedzieć krótko, przedstawiając jeden, góra dwa argumenty na poparcie swojego zdania. Wydaje mi się to absurdalne. Niby pytanie jest otwarte, ale w rzeczywistość stanowi wariant zadania z kluczem. Różnica polega na tym, że dopuszczalne są cztery różne – sprzeczne ze sobą – rozwiązania. Skoro wszystkie odpowiedzi są poprawne, to jaką umiejętność sprawdza się za pomocą takiego pytania? Zdolność samodzielnego i krytycznego myślenia, która materializuje się w postaci jednoakapitowej wypowiedzi? Jestem zwolennikiem otwartych zadań, ale naprawdę otwartych, w których ocenia się pomysłowość, umiejętność argumentacji, odniesienia do tekstów literackich i kulturowych, kunszt stylistyczny. Tym abiturientki i abiturienci nie mogli się pochwalić, odpowiadając na tę kwestię.

Myślę, że cała ta sytuacja jest konsekwencją systemowych założeń, które od lat – od wielu, wielu lat – determinują proces edukacyjny i sprawiają, że literatura jest dla młodych ludzi przykrym obowiązkiem, a nie częścią formy życia. Wokulski Prusa nie żył i już nigdy nie będzie żył na poczytaniu. Każda i każdy z nas, owszem, może w ten sposób związać swą egzystencję z literaturą pod warunkiem, że instytucje edukacyjne nie będą nam w tym przeszkadzać.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Urodzony w 1978 r. Aktywista literacki, filozof literatury, eseista, redaktor, wydawca, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów literackich Fundacji Tygodnika Powszechnego.… więcej