Reklama

W sidłach

W sidłach

18.10.2006
Czyta się kilka minut
To studium nad bezsilnością człowieka wobec dominujących wzorów zachowań w kulturze, protest przeciw "kiczowi nacjonalistycznemu, który spycha jednostkę na margines.
R

Równocześnie niemal pojawiły się u nas dwie książki znanej chorwac-kiej pisarki Dubravki Ugrešić: powieść "Ministerstwo bólu" i wznowienie "Kultury kłamstwa", zbioru "esejów antypolitycznych". Odległe gatunkowo, poruszają jednak podobne tematy - przemoc kultury nad jednostką, zbrodnie w imię narodu, reinterpretację przestrzeni historycznej i poczucie wyobcowania pisarza emigracyjnego.

W ojczystym języku Dubravki Ugrešić istnieje niezwykle ważne słowo zavičaj. Oznacza ono małą ojczyznę, ognisko domowe, rodzinne strony i niekoniecznie jest związane z narodem. To przestrzeń spokoju, miejsce znajomych barw i swojskich zapachów. Temu miejscu, zdaniem pisarzy pokroju Ugrešić, ideologie narodowe wypowiedziały w latach 90. wojnę. Zabrały ludziom to, co najdroższe i najważniejsze, ich mały świat. Wyznaczyły granice "obcości", kazały przyodziać mundury i walczyć o "prawdę". Tak rozpoczęła się wojna "w pięknym górzystym kraju na południu Europy".

Dubravce Ugrešić łatwo zarzucić, co skwapliwie wykorzystują przeciwnicy, że ona wcale nie walczy o te małe środowiska, jej ojczyzną była bowiem Jugosławia - kraj komunistyczny, totalitarne "więzienie narodów", dyktatura kłamstwa i demagogicznej utopii. W swoich książkach Ugrešić tego nie ukrywa. Polskiego czytelnika pewnie zdziwi, jak ktoś, kto walczy o wolność jednostki od ideologicznego zniewolenia, może mniej lub bardziej pozytywnie odnosić się do komunistycznej przeszłości. Odpowiedzi udziela sama autorka, która niejednokrotnie podkreśla istotne różnice między komunizmem jugosłowiańskim, swoistym "soft-totalitaryzmem", a sytuacją w innych krajach europejskich pod dominacją sowiecką. Z kolei przeciwnicy przypominają, że także w tej krainie "braterstwa i jedności" istniały - raczej w początkowej fazie, ale jednak - obozy koncentracyjne, więzienia dla inaczej myślących, inwigilacja, kiczowaty kult jednostki i zakłamywanie historii.

Mimo to tęsknota za "krajem, którego już nie ma" stanowi trzon obu książek. W esejach jest wyrazista - autorka komentuje wydarzenia początku lat 90. w krajach powstałych po rozpadzie Jugosławii, drwi z nacjonalistycznej histerii, szydzi z tych, którzy jej ulegli. W "Ministerstwie bólu" główną bohaterkę (lustrzanie podobną do samej Dubravki) Tanję Lucić los rzucił do Amsterdamu, gdzie wykłada literatury postjugosłowiańskie. Nie potrafi się pogodzić z rozpadem kraju, z wojną i jej okrucieństwami. Zadaje sobie pytanie: pamiętać czy zapomnieć. Większość jej studentów, którzy są także emigrantami z Bałkanów, przeżywa podobne traumy. Każdy, mimo że "to nie jego wojna", jest jej ofiarą. Jeden na wieść o procesie swojego ojca przed Trybunałem Haskim popełnia samobójstwo, drugi zaczyna obsesyjnie nienawidzić swojej nauczycielki (co prowadzi nawet do przedziwnej quasi-kryminalnej intrygi). Jedni wracają, by uciec przez obcością, inni zostają - by uciec przed ojczyzną.

Tanji wydaje się, że nawiązała z nimi kontakt; że jest dla nich i dla samej siebie wyzwoleniem z "okaleczonego języka", którego "ciągłe dukanie i bezbarwne zbitki są wyprane z wszelkiego sensu". Wszak język ojczysty, ten "nasz" język, stał się siedliskiem pustki; nie można się nim swobodnie posługiwać: "Wypowiadam słowo, ale nie czuję jego treści, czuję treść, ale nie mogę znaleźć właściwego słowa" - powiada bohaterka. Język ojczysty staje się barierą w porozumiewaniu.

W końcu, niczym w "Stowarzyszeniu umarłych poetów", dochodzi do konfliktu ze studentami z powodu donosu na sposób prowadzenia przez Tanję zajęć. Po tym zajściu bohaterka zasklepia się w wygnańczym osamotnieniu, nachodzą ją jeszcze bardziej ponure koszmary, poczucie bezsilności, beznadzieja. Jugonostalgia nie miała właściwości leczniczych, sama zaś emigracja przypomina los "szczurów z okrętu", gdyż "powrót to śmierć, a pozostanie na miejscu - klęska". Książka uderza zwykłością i prostotą; to wyznanie bardzo intymne, czasem nazbyt chyba patetyczne (a może to autoironia?).

Pisarstwo Dubravki Ugrešić to kunsztownie skrojone studium nad bezsilnością człowieka wobec dominujących wzorów zachowań w kulturze; walka z dyktatem niektórych norm (stąd blisko jej, zachowując proporcje, do Gombrowicza). Nie sposób nie odnieść wrażenia, że jej bohater - podobnie jak ona sama - miota się w sidłach oczekiwanych zachowań społecznych, dusi się w hermetycznych ograniczeniach, wyrywa z sieci. Czuje się indoktrynowany, zniewolony przez kulturę, choć przecież - pamiętajmy! - tęskni za kulturą inną. Nie jest to zatem walka z kulturą jako taką.

"Kultura kłamstwa" to jedna z najlepszych książek powstałych na obszarze południowosłowiańskim w latach 90. i ponad wszelką wątpliwość jedno z najznakomitszych świadectw wojennej zawieruchy. Ale nie tylko. Autorka demaskuje mechanizmy władzy, która pragnie zawładnąć duszami. Zgodnie z duchem współczesnej myśli zachodniej Ugrešić stawia także uniwersalne pytania o wolność człowieka, o jego indywidualność i podmiotowość w świecie spętanym kolektywnymi tożsamościami.

Brzydzą ją wezwania, które stawia rodząca się (na nowo) kultura narodowa. Zażądano bowiem od pisarki jedynie akceptowalnego modelu myślenia, jedynie prawdziwej interpretacji historii. Zażądano, by piórem kształtowała "pozytywny wizerunek Chorwacji" i krzewiła "prawdę" o niej. Odrzucenie wezwania zostało potraktowane jako świadectwo udziału w antyojczyźnianym spisku. Szaleńcza kodyfikacja tożsamości precyzyjnie wyizolowała "obcego", wskazała wrogów jednej jedynej prawdy, uświęciła naród i jego prawa, zezwoliła nawet na przekraczanie granic moralności i dobrych obyczajów (także wojennych).

Ugrešić nie godzi się na dyktat norm społecznych, zwłaszcza gdy skazują człowieka na śmierć i alienację. Nie dziwi zatem, że jest w sporze z konserwatystami (nie tylko rodzimymi) widzącymi w takim sposobie myślenia zagrożenie dla kultur oraz wartości i hierarchii, które legły u ich podstaw. Spór chyba nierozstrzygalny, choć przykład Ugrešić pokazuje niezbicie, że ucieczka od wszelkich tożsamości jest fikcją. Sama bowiem pisarka wpada w sidła innych tożsamości, staje się ich adwokatem...

"Kultura kłamstwa" to książka o przyzwoleniu na kłamstwo i zbrodnię, o utracie kręgosłupa moralnego i budowaniu kiczowatej kultury, która spycha człowieka na margines wielkich narracji narodowych. Albowiem "kicz nacjonalistyczny głosi suwerenność narodową i uprzywilejowanie jednostki oparte na właściwej grupie krwi". Wnikliwemu czytelnikowi nie umyka jednak uwadze fakt, że kłamstwo i kicz poprzedniego reżimu nie budzą już w autorce takiej odrazy. A przecież i wówczas kicz uprzywilejował jednych, innym odbierając prawo do indywidualności.

Ugrešić malowniczo i z pikantną ironią piętnuje nierówny status mężczyzny i kobiety w kulturach południowosłowiańskich (także w "Ministerstwie bólu" główna bohaterka i Igor są symbolem specyficznej relacji damsko-męskiej). Podkreśla, że każda wojna - niezależnie gdzie i o co - związana jest z kategorią męskości, kobiecość zaś jawi się jako przestrzeń spokoju i miłości. To często powracający motyw współczesnej literatury i krytyki w krajach postjugosłowiańskich, które wciąż nie potrafią dojść do siebie po ostatniej wojnie, powtarzając pytanie: "jak do tego doszło?".

Pojawia się u niej także krytyka wolnego rynku i powszechnej komercji, które wymagają (znowu te wymagania!) od pisarza wyboru określonej tematyki i określonej poetyki. Tym razem w obu książkach dostało się społeczeństwom zachodnim, które w inny sposób niż komunizm i nacjonalizm przysposabiają ludzi, w tym przypadku młodych mieszkańców z Europy Środkowo-Wschodniej, do pełnienia istotnych funkcji w społeczeństwach demokratycznych. Stają się oni produktami zachodnich wzorów kultury kapitalistycznej - to "»transformacyjne« mutanty, ci, którzy wreszcie »posiądą wiedzę«. Będzie to silna, młoda armia przyszłych menedżerów, organizatorów, ekspertów, operatorów, fachowców od zarządzania kulturą, od disaster management, od »transformacyjnego«, politycznego i ekologicznego zarządzania, od zarządzania życiem". Beznadziejna prognoza; ot, znów ministerstwo bólu i kultura kłamstwa.

Dubravka Ugrešić, "Ministerstwo bólu", przeł. Dorota Jovanka Cirlić, Izabelin 2006, Świat Literacki / Wydawnictwo Czarne; "Kultura kłamstwa", przeł. Dorota Jovanka Ćirlić, Wołowiec 2006, Wydawnictwo Czarne, seria Sulina.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]