Reklama

W pruskich murach szkoły

W pruskich murach szkoły

08.04.2020
Czyta się kilka minut
Przemysław Staroń, nauczyciel: Maturę i egzamin ósmoklasisty należy odwołać. Obecne działania rządu mnożą stres młodych i w konsekwencji wywołują traumę. To okrucieństwo.
Powiatowy Zespół Szkół Nr 1 w Kościerzynie, marzec 2020 r. / Fot. Karol Makurat/REPORTER
K

KAROL WILCZYŃSKI: Zawsze chciałeś być nauczycielem?

PRZEMYSŁAW STAROŃ: Jak byłem mały, to bardziej chciałem być archeologiem.

To też intratny zawód. Widać, że od dziecka marzyłeś o bogactwie.

Oczywiście. Teraz mam 2645 zł. To i tak kilkaset złotych więcej niż w zeszłym roku.

Czyli taki sokratejski ideał. Nie uczysz dla pieniędzy.

Tak to wygląda w naszym kraju. Żaden nauczyciel, żaden człowiek nie powinien być zmuszany do pracy za takie pieniądze. Czyli de facto do heroizmu.

Nie kusiło Cię, by przejść pod skrzydła jakiegoś milionera i uczyć za godną wypłatę?

Nie. Bo profesja nauczyciela daje w tym aspekcie dużą niezależność. A jeśli masz wysoki poziom – wybacz staronizm – „kumatości”, to dasz sobie radę. Ja daję sobie radę, łącząc pracę nauczyciela i psychologa oraz prowadząc z moim partnerem Centrum Rozwoju Jump, w którym od 2011 r. szkolimy, uczymy, pomagamy w rozwoju, terapeutyzujemy. Choć nie jest łatwo, wiadomo. A i tak dużo trudniej mają osoby, które wychowują dzieci.


CZYTAJ TAKŻE: Szkoła wobec koronawirusa >>>


W polskim systemie edukacji potrzebne są zmiany. Od czego byś zaczął?

Od tego, że w myśleniu o szkole – nie tylko w Polsce – mamy głęboko zakorzenione fałszywe założenia. Na przykład, że szkoła ma przekazywać wiedzę i sprawdzać jej znajomość. A kto to powiedział? I na jakiej podstawie? Może to ma się nijak do rzeczywistości? Brazylijski pedagog Paulo Freire porównał taki model szkoły do banku – nauczyciel podczas zajęć wkłada w ucznia wiedzę jak w konto bankowe i potem, na przykład na sprawdzianie, wymaga jej „oddania”. Nie ma tu miejsca na dialog, rozwój osobowości ucznia, ważne społecznie problemy. Mówiąc o szkole, znamy tylko ten jeden jej model i to ciągle w pruskim, XIX-wiecznym wydaniu.

Ale ten pruski model sprawdza się już 150 lat

Sprawdza się? No to popatrzmy: jesteśmy po dwóch wojnach światowych; w Polsce rządzą populiści, którzy, gdy tylko im to na rękę, bezpardonowo ignorują czy wręcz negują naukę, a wiele osób tego nie widzi lub temu przyklaskuje, zgadzając się biernie na kolejne etapy destrukcji państwowości. Jak więc ten model działa?

Duńczycy też wybierali nieciekawe rządy. A mają wspaniałą, znaną z empatii edukację.

Znaną od kilku lat. Ani Dania, ani zdecydowana większość państw europejskich nie usunęły całkowicie modelu pruskiego, jedynie go zminimalizowały. On wciąż mniej lub bardziej kształtuje ludzi w duchu „egzekwowania wiedzy” i wykonywania zadań. Pamiętajmy też, że w przypadku polityki działają też inne czynniki, między innymi wykorzystanie mediów społecznościowych i ich algorytmów. One odmieniły wszystko dziesięć lat temu, gdy de facto stały się agorą. Ich potęgę rozpoznali populiści, niestety nie zrobił tego polski system edukacji. Gdy w 2011 r. zacząłem z nich korzystać edukacyjnie, niektórzy nauczyciele donosili nawet na mnie dyrekcji, że rozmawiam z uczniami na Facebooku. A dzieciaki potrzebują tam mądrych dorosłych. I w końcu: my uczymy o rzeczywistości, której już dawno nie ma. Teraz mamy kolejną sytuację, do której nie jesteśmy przygotowani – pandemię. 

Znajoma napisała, że jej kilkuletni syn ma wypracowanie z WF-u. Temat: rola mięśni gładkich w ciele człowieka. 

Nie wiem, co jest bardziej absurdalne: to, że ktoś zadaje wypracowanie z WF-u, czy to, że ma ono dotyczyć mięśni gładkich, które są niezależne od naszej woli i na sali gimnastycznej raczej ich sobie nie poćwiczymy.

Czy jest szansa, by z Twoim ulubionym polskim rządem i jego Ministerstwem Edukacji zrealizować jakąś sensowną reformę szkolnictwa?

Gdy tonie statek, ja jestem otwarty na współpracę z tym, z którym dotychczas była ona niemożliwa, bo jako ofiary utonięcia już tego typu dylematów mieć nie będziemy. Ale jeśli temu komuś zależy tylko na własnym interesie, jeśli mam do czynienia z dramatycznym poziomem głupoty i znieczulicy, to prawdopodobieństwo współpracy jest bliskie zeru. Mimo moich szczerych chęci.

Dlaczego?

Gdy Barbara Nowak, małopolska kuratorka oświaty, zaczęła w ubiegłym roku zrównywać LGBT z pedofilią, napisaliśmy z innymi Nauczycielami Roku list do minister Zalewskiej, w którym wskazaliśmy, że osoba piastująca ważne stanowisko w obszarze edukacji głosi dyskryminujące twierdzenia sprzeczne z nauką. Anna Zalewska nie odpowiedziała. Stwierdziła jedynie w telewizji, że całkowicie stoi po stronie kuratorki Nowak i się z nią zgadza. Gdy po strajku nauczycieli w 2019 r. zaczęliśmy komentować katastrofalną sytuację w polskim szkolnictwie, m.in. na profilu na FB pani minister, zbanowała nas wszystkich. Nie widzę, by to postępowanie się zmieniło.

Należy odwołać maturę i egzaminy ósmoklasisty? 

Oczywiście.


CZYTAJ TAKŻE

DLACZEGO NIE CHCĘ MATURY: My, tegoroczni abiturienci, zostaliśmy ofiarami politycznej rozgrywki rządzących. Pisze Krzysztof Katkowski >>>


A co mówisz uczniom? 

By traktowali nadchodzący egzamin dojrzałości jako maturę Schrödingera. I wspieram ich w akcjach takich jak #mójzestawmaturalny2020, rozpoczętą przez Zakon Feniksa, czyli założony przeze mnie międzypokoleniowy fakultet filozoficzny. 

Będziesz apelować do ministra?

Tak, bo w walce o naprawianie świata nie wolno się poddawać. Zrobię, co mogę, żeby odwołać te egzaminy. Niemcy, Wielka Brytania przesunęły matury. Na całym świecie odwołano maturę międzynarodową i dodano, że wszyscy tę maturę zaliczą. Przecież obecne działania rządu mnożą stres młodych i w konsekwencji wywołują traumę. To okrucieństwo. Powtarzam w prawie wszystkich mediach, co należy powiedzieć: odwołujemy, nie martwcie się tym w ogóle, my, dorośli, poradzimy sobie, a wy, młodzi, zadbajcie o siebie. Osobiście apeluję do nauczycieli, by nie siedzieli cicho i robili to, co w ich mocy.

Dlaczego ministerstwo nie działa na rzecz uczniów i społeczności szkolnej? 

Bo jego pracownicy należą do partii zarządzanej w stylu wodzowskim lub od niej w dużym stopniu zależą. Kto jest nieposłuszny, ten odpada. 

Ignorancja, głupota, znieczulica, dyskryminacja. Często deklarujesz, że Twój Zakon Feniksa ma walczyć właśnie z tymi czterema zagrożeniami.

Tak, ponieważ powinniśmy wiedzieć znacznie więcej na temat spraw fundamentalnych, czyli wypływających z faktu, że jesteśmy ludźmi. Powinniśmy uczyć się o tym, jak żyć w społeczeństwie, i w ogóle wśród istot żywych. Uczyć krytycznego i kreatywnego myślenia oraz tego, jak działa ludzki umysł i – przede wszystkim – emocje. Tym właśnie zajmują się nauki takie jak filozofia, psychologia, socjologia, antropologia, których w polskiej szkole nie ma.

Walka ze znieczulicą to uczenie o emocjach?

Dokładnie. Bo od tego się zaczyna. Znieczulica jest przeciwieństwem empatii, Świętego Graala naszego wspólnego życia na tej planecie. Chodzi o dobro i umiejętność bycia, dla siebie i dla innych. Kiedyś byłem praktykującym katolikiem i być może to właśnie wziąłem z tej religii. Etyczność. 

Ale Kościół rzymskokatolicki w Polsce robi wiele, by wykluczyć osoby takie jak ty – osoby LGBT+.

To po pierwsze efekt błędów w katolickim nauczaniu o naturze ludzkiej, zwłaszcza o seksualności. A po drugie: specyfika polskiego Episkopatu. Bycie gejem nie jest czynnikiem negatywnym, jak sugerują nasi hierarchowie. Wręcz przeciwnie. Mam świadomość, że homoseksualność ukształtowała moją wrażliwość i sposób patrzenia na świat. Zmusiła mnie do otwarcia umysłu. Kocham Jędrzeja całym sercem i całym sobą, a tu ktoś mówi mi, że to coś złego. Dzięki temu rozumiem sytuację każdego wykluczenia. Jestem ostrożniejszy i uważniejszy – jako nauczyciel i jako człowiek.


CZYTAJ TAKŻE:


Niedawno na łamach „Tygodnika” pedagożka dr hab. Małgorzata Michel stwierdziła, że w polskich miastach żyją setki tysięcy „dzieci na ulicy”, ulica jest ich naturalnym środowiskiem. Nauczyciele często nie chcą podejmować ich problemów. Jest mnóstwo młodych ludzi, którzy nigdy nie doświadczyli przejawów naszego człowieczeństwa.

Człowiek – nawet jeśli przeżywa najgorsze możliwe doświadczenia – nadal jest częścią pewnego systemu społecznego, a zarazem, przynajmniej w Polsce, edukacyjnego. Nie mamy tu do czynienia z żyjącymi poza kulturą Mowglim czy Tarzanem. Wierzę, że w przypadku każdego dziecka jesteśmy w stanie uchwycić rozmaite uniwersalne zasady. Nigdy nie jest tak, że ktoś w ogóle nie doświadczył tych „przejawów człowieczeństwa” – choćby dzięki lekcjom języka polskiego. Ale to mimo wszystko teoretyzowanie, a poza tym mówimy o czymś, co jest absolutnie niewystarczające. Nie wskazuje się nauczycielom, że to nauka i doświadczenie tych fundamentalnych spraw są kluczowe, a nie realizacja podstawy programowej i przygotowanie do egzaminów. 

Do tego mamy władzę, która zajmuje się dyskryminacją, dzieleniem ludzi na lepszych i gorszych, godzeniem nie tylko w podstawy demokratycznego państwa prawa, ale także w podstawowe przejawy człowieczeństwa.

Co z dziećmi, które nie miały szans doświadczyć fundamentalnych wartości?

Ale czy te uwarunkowania determinują człowieka w stu procentach? Czy zwalniają z odpowiedzialności moralnej? Czy uniemożliwiają działanie rozumu? Nie. Każdy z nas, z tej racji, że ma rozum, został wezwany do szukania tych zasad, które pozwalają na koegzystencję na Ziemi. Trudno to robić samemu, dlatego tak ważny jest system edukacji, który za cel postawi sobie kształtowanie w dziecku empatii. Zresztą nigdy nie wydaję ex cathedra ocen moralnych dotyczących konkretnego człowieka. Wolę opisywać daną sytuację, wyjaśnić ją, zrozumieć, a na końcu ewentualnie wydać ocenę, która przecież w przypadku człowieka nigdy nie może być do końca jednoznaczna.

We współczesnej polskiej szkole uczy się, jak wyrwać się z bierności i jak korzystać z rozumu. Dzieje się to jednak raczej w duchu utylitaryzmu: „ucz się, żeby mieć wysokie zarobki i dobrą pracę”. Uczenie posługiwania się własnym rozumem odbywa się z naciskiem na „własny”. 

Dlatego w Zakonie Feniksa kładziemy nacisk na wspólnotę. Uczymy się korzystać z własnego rozumu również dla innych. W tym utylitarnym systemie są na szczęście różne haczyki, którymi mogę zaczepić młodych. Jednym z nich jest Olimpiada Filozoficzna, która pozwala ukierunkować tę utylitarność – bo ja jej wcale nie deprecjonuję, jest ważnym składnikiem naszego życia i poniekąd koniecznością systemową.

Co robisz z olimpijczykami?

Kluczowe jest wspólne, w klimacie i rzetelności, i totalnej lekkości naraz, poznanie wszystkich najważniejszych myślicieli i ich dzieł. Na końcu jednak zawsze omawiamy Karla Poppera i jego koncepcję rozumu wspólnego, sokratesowego. Koncepcję, według której jednocześnie jeden umysł może się mylić, a drugi mieć rację, ale wspólnie możemy dojść do prawdy. Rozum, który jest pokorny w stosunku do samego siebie, nie godzi w drugiego człowieka. To nam uspójnia cały przekaz. Jeden z uczniów może być liberałem, drugi anarchistą, trzeci konserwatystą, dyskutujemy o tym i odkrywamy, że ich poglądy są częścią jednego ducha ludzkiej myśli. Każdy z filozofów ma swój kawałek tortu, jakim jest ta myśl. 

Mówisz często, że Zakon Feniksa to wspólnota.

Zakon to dla mnie esencja wspólnoty humanistycznej, w której stawiamy zarówno na wiedzę, jak i na relacje między jej członkami. Na tym budujemy nasz wspólny rozum, wszelką prospołeczność i jakąkolwiek pragmatykę. Klocki Lego doskonale metaforycznie wpisują się w nasze działania.

Skupiacie się na tym, by budować? Na tym, co pozytywne?

Tak, choć w świecie pełnym czarnej magii – jak w „Harrym Potterze” – nie możemy ignorować tego, co złe. Nie możemy od tego uciekać. Nigdy nie mówię: „dobrze, dobrze, nie rozmawiajmy o tych trudnych rzeczach”. Trzeba się z nimi zmierzyć, skupiając się jednocześnie na czynieniu dobra. Mówiąc prościej: jeśli masz szklankę zasolonej wody i musisz ją wypić, to tym, co cię ratuje, jest dolewanie wody słodkiej. Dobro jest kluczowe, bo – jak pisał Nietzsche – „gdy długo spoglądamy w otchłań, otchłań spogląda również w nas”. Trzeba więc patrzeć też i przede wszystkim na dobro, aby nie stoczyć się w tę otchłań. 

Podasz przykład?

Pomagamy sobie wzajemnie na tyle, na ile możemy. Jak w przypadku Lidii Dysarz, dla której szukaliśmy dawcy szpiku kostnego. Mówiono, że znalezienie go jest prawie niemożliwe. Z Zakonem i całą społecznością II LO w Sopocie rozkręciliśmy wielką akcję #dwojkadlaLidzi, w jednym miesiącu dzięki nam w bazie DKMS zarejestrowało się piętnaście tysięcy osób, a dla Lidki znalazło się... trzech bliźniaków genetycznych. Przeszczep odbył się z powodzeniem. I mimo że organizm Lidki nie uniósł ciężaru wielomiesięcznej choroby, odeszła z poczuciem ogromnego sensu. Nie dodaliśmy dni do jej życia, ale dodaliśmy życia do jej dni. Niektórzy mają nas za kółko olimpijskie, ale tym się różni Zakon Feniksa od kółek olimpijskich, że nauka jest tylko i aż trampoliną do posuwania świata choćby o milimetr do przodu. 

Co robisz z uczniami, którzy skupiają się na tych utylitarnych aspektach?

Często przytaczam im żydowskie nauczanie o dwóch instynktach: yetzer ha-ra i yetzer ha-tov. Ten pierwszy skupia się na dbaniu o siebie, a ten drugi na wychodzeniu poza siebie. Ten pierwszy nazywany jest złym, ale tak naprawdę po prostu jest czymś, co skupia nas na sobie samych. To coś, co często nazywamy egoizmem. A nasze ego to nie jest demoniczna siła, diabełek, który nam szepcze do ucha. To raczej czynnik, który ogranicza nasze otwieranie się na innych. Dlatego yetzer ha-tov jest nam tak potrzebny, byśmy nie zatracili się w sobie. Pozwala nam wyjść poza swoje potrzeby i zobaczyć drugiego człowieka, w ogóle inne istnienie, z całym zestawem jego uczuć i potrzeb. 

Bardzo często używam różnych baśni, mitów, koncepcji i historii. Ważne, by wartości nie narzucać, ale uczynić możliwymi do uwewnętrznienia. Poza tym mamy naszych mędrców i mędrczynie – cudownych, wcześniej od nas urodzonych przyjaciół, w tym 96-letnią Elżbietę Tatarkiewicz-Skrzyńską, bratanicę prof. Władysława Tatarkiewicza, i 70-letnią Bogumiłę „Bodziarek” Bartnik, która została gwiazdą YouTube’a po udzieleniu wywiadu o jej pasji, jaką jest granie na konsoli. Przyjaźnie z ludźmi, którzy przeżyli szmat życia, ich stała obecność na naszych zajęciach i we wszystkich akcjach Zakonu, minimalizują rolę utylitarności. 

Co najważniejsze: to może się dziać nie tylko w Zakonie Feniksa. Pomagać w stawaniu się lepszym człowiekiem można w kółku miłośników astronomii czy harcerstwie. Wszędzie. To nie musi mieć nic wspólnego z akademicką filozofią. Ważne, by te rzeczy robić razem z innymi. Tego powinna uczyć szkoła. Pytanie, jaką cenę zapłacimy za to, że do tej pory tego nie robi.

Dziękuję za konsultację wywiadu mojemu przyjacielowi i niegdysiejszemu podopiecznemu, współtwórcy Zakonu Feniksa, studentowi MISH UW, Tomaszowi Detlafowi (PS).


Przemysław Staroń podczas pikiety poparcia dla strajku nauczycieli, kwiecień 2019 r. / Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Przemysław Staroń jest nauczycielem i wykładowcą. Z wykształcenia psycholog, kulturoznawca, religioznawca i filozof. W 2018 r. został uhonorowany tytułem Nauczyciel Roku. Nominowany do „nauczycielskiego Nobla” – Global Teacher Prize 2020. Od 2010 r. uczy filozofii, etyki oraz wiedzy o kulturze w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie. Inicjator wielu inicjatyw edukacyjnych i akcji społecznych, w tym międzypokoleniowego fakultetu filozoficznego Zakon Feniksa. Jest doradcą ds. edukacji Szymona Hołowni.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]