Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W czasie rzeczywistym

W czasie rzeczywistym

18.07.2017
Czyta się kilka minut
Liczące 35 tys. stron podziemne archiwum Oneg Szabat było pierwszym historycznym opisem Zagłady. Tworzyli je ludzie świadomi tego, co ich czeka.
Emanuel Ringelblum z synem Urim GHETTO FIGHTERS’ HOUSE ARCHIVES
K

Kiedy 9 stycznia 1943 r. warszawski nauczyciel Abraham Lewin otworzył swój dziennik, nie mógł wiedzieć, że będzie to jeden z jego ostatnich zapisów. Notował: „Czy opisał już ktoś cierpienia skazanego na śmierć i kogoś, na kogo czeka szubienica? Nawet rosyjskim twórcom z Dostojewskim na czele nie udało się dać prawdziwego opisu tego, co się dzieje w głębi duszy niewinnie skazanego na śmierć. Kiedy słucham opowiadań z Treblinki, coś zaczyna dławić i dusić moje serce. Lęk przed »tym«, co ma nastąpić, jest, być może, silniejszy od cierpień odczuwanych przez człowieka w chwili śmierci”.

Jako członek Oneg Szabat – tajnego instytutu naukowo-badawczego, założonego w getcie warszawskim przez Emanuela Ringelbluma – Lewin należał do kręgu najwyższego wtajemniczenia: małej grupy, która od początku śledziła „Aktion Reinhardt”.

Konspiracyjne archiwum Oneg Szabat – liczące ponad 35 tys. stron dokumentujących życie Żydów pod niemiecką okupacją – było pierwszą próbą historycznego opisu mechanizmu Zagłady. Opisu tworzonego w czasie rzeczywistym i przez ludzi świadomych tego, jaki czeka ich los.

Ciężko na duszy

Pierwsze dokumenty w zbiorach Oneg Szabat o niemieckich zbrodniach z „Aktion Reinhardt” to relacje o mordach na Żydach na wschodzie okupowanej Polski. Potem, na początku 1942 r., w getcie pojawiają się pierwsze niejasne informacje o obozie zagłady w Chełmnie nad Nerem. W lutym dociera do getta Szlamek, uciekinier z Chełmna. Na początku kwietnia pojawiają się wieści o wysiedleniach Żydów z Lubelszczyzny i Dystryktu Galicja do Bełżca.

Opisy pierwszych wydarzeń „Aktion Reinhardt” składają się z losów pojedynczych osób, w formie wywiadów i przysyłanych do getta listów relacjonujących zagładę małych miejscowości. Ludzie z Oneg Szabat spisują zawarte w relacjach fakty. I boją się o najbliższych, mieszkających poza Warszawą. Ale los miasteczek wydaje się wtedy odłączony od losu Warszawy.

Lewin notuje: „Każdej soboty spotykamy się, grupa żydowskich działaczy społecznych, i omawiamy sprawy z naszych dzienników i kronik. Chcemy, aby nasze cierpienie, te bóle porodowe Mesjasza, zostały opisane ku pamięci przyszłych pokoleń i dla całego świata. Spotykamy się każdej soboty i omawiamy nasze zadania w tej dziedzinie, przy czym nie możemy nic pominąć i nie opowiedzieć sobie nawzajem wszystkiego, co staro-nowi Amalekici wyprawiają z nami, Żydami. Od tych opowiadań zawsze robi mi się ciężko na duszy, głowa zaczyna boleć, jak gdyby naciskała na nią ciężka ołowiana masa”.

Oswajanie strachu

Już wtedy Oneg Szabat zaczyna alarmować świat. Relacja Szlamka staje się podstawą pierwszego raportu grupy, z marca 1942 r. Jest zatytułowany „Wypadki chełmińskie”, a jego kopia trafia do Referatu Spraw Żydowskich Biura Informacji i Propagandy w Komendzie Głównej AK.

Tym samym powstaje obieg informacji na temat przebiegu Zagłady, pisany z perspektywy jej ofiar i świadków. Podczas gdy do Berlina płyną niemieckie meldunki dokumentujące postępy w „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”, Oneg Szabat pokazuje „Aktion Reinhardt” w całym jej koszmarze i chaosie. „Likwidowani” w „akcji deratyzacyjnej” Żydzi stają się matkami, ojcami i dziećmi autorów relacji i raportów. A „łupy wojenne” to dorobek czyjegoś życia.

Od późnej wiosny 1942 r. „Aktion Reinhardt” rozgrywa się już na oczach członków grupy: przygotowania do niej trwają w Warszawie. Do niepokoju, który wśród żydowskich warszawiaków budzą wieści z innych gett, dołącza strach o własne życie. Odtąd narracja historyczna, tworzona przez Oneg Szabat, to narracja świadków, bezpośrednich i przerażonych. Relacje członków grupy z tego okresu są zarazem próbą oswojenia strachu przez wysiłek racjonalizacji wydarzeń. Zapisując plotki, rozszyfrowując niejasne listy, usiłują zrozumieć niemiecką politykę.

Ekipa Oneg Szabat staje się źródłem informacji o „Aktion Reinhardt”. Jej wydawnictwo, „Wiadomości”, od kwietnia 1942 r. dostarcza wieści o Zagładzie dla polskich i żydowskich publikacji podziemnych. Docierające od początku czerwca relacje z Sobiboru i niepokojące wieści o budowie obozu Treblinka II, dokąd do pracy wysyłani są złapani na ulicy mieszkańcy getta i więźniowie z Aresztu Centralnego, za pośrednictwem AK trafiają do polskiego rządu w Londynie.

Jeśli będą pamiętać

22 lipca 1942 r. dowodzący „Aktion Reinhardt” w Warszawie SS-Sturmbannführer Hermann Höfle odczytuje w budynku gminy żydowskiej rozporządzenie o wysiedleniu warszawskich Żydów (tj. wywózce na śmierć). W koszmarze trwającej akcji likwidacyjnej Oneg Szabat nie przerywa pracy. Ekipa zrywa z murów obwieszczenia, traktując je jako dokumenty epoki. Zbiera relacje i nazwiska deportowanych. Próbuje zrozumieć to, co się wokół dzieje.

3 sierpnia 1942 r. nauczyciel Izrael Lichtensztajn i jego dwóch nastoletnich uczniów ukrywają pierwszą część Archiwum. Przed śmiercią spisują testamenty (zarazem: kolejne dokumenty). W listopadzie grupa tworzy dokument zatytułowany wprost „Likwidacja żydowskiej Warszawy”. W lutym 1943 r. ukrywają drugą część Archiwum.

Prawie wszyscy członkowie Oneg Szabat dzielą los tych, których opisywali. Ringelblum ginie jako jeden z ostatnich: zadenuncjowany w marcu 1944 r. i zamordowany na gruzach getta.

„Nie chcę podziękowań. Wystarczy mi, jeśli przyszłe pokolenia będą pamiętać o naszych czasach” – pisał w testamencie 19-letni Dawid Graber. Jeden z uczniów, którzy ukryli Archiwum. ©

KATARZYNA PERSON jest historyczką, pracuje w Żydowskim Instytucie Historycznym. Koordynatorka pełnego wydania Archiwum Ringelbluma.

Galeria zdjęć

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]