Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dać świadectwo

Dać świadectwo

13.11.2017
Czyta się kilka minut
Archiwum Ringelbluma, o którym opowiada wystawa ŻIH-u, dokumentujące życie Żydów pod niemiecką okupacją, obejmuje ponad 35 tys. stron. Jak powstało – i jak ocalało?
GRZEGORZ KWOLEK / ŻIH
B

Bańka jest pordzewiała, zniszczona. Ma 64 cm wysokości, waży ok. 15 kg. Wykonano ją z blachy, spawanej i powleczonej warstwą metalu izolującego. U góry ma wytłoczone napisy. Ten niepozorny, wręcz banalny przedmiot jest jedną z najcenniejszych pamiątek czasów Zagłady: w tej bańce przechowano część podziemnego archiwum warszawskiego getta.

22 LISTOPADA 1940 ROKU w mieszkaniu Emanuela Ringelbluma przy ul. Leszno 18 spotkała się grupa mieszkańców getta. Wtedy, jak się uważa, zapada decyzja o dokumentowaniu życia Żydów pod okupacją. Nie tylko w stołecznym getcie, ale i w całym kraju. Kolejne spotkania odbywają się w biurach Sekcji Pracy Społecznej Żydowskiej Samopomocy Społecznej, mieszczących się w Głównej Bibliotece Judaistycznej przy ul. Tłomackie. W soboty, stąd nazwa grupy: Oneg Szabat, Radość Soboty. W gmachu wzniesionym w latach 1928-36 obok Wielkiej Synagogi, który w znacznej mierze ocalał z wojennej pożogi i stał się potem siedzibą Żydowskiego Instytutu Historycznego, do naszych czasów pozostały nie tylko mury, ale też posadzki i schody, po których chodzili Ringelblum i jego współpracownicy.

Nie powstała formalna lista członków grupy. Na otwieranej 16 listopada br. wystawie w ŻIH-u, poświęconej Oneg Szabat, ustawiono stół z miejscami dla 36 osób. 35 ma nazwiska, 36. to „NN”: symboliczne miejsce dla innych, nieznanych, a zaangażowanych w prace grupy.

Członkowie Oneg Szabat stanowili „jednolitą korporację, ożywioną jednym duchem, przepojoną jedną ideą” – zapisał Ringelblum. Dodawał, że Oneg Szabat był „bratnim związkiem, w którym wszyscy nawzajem sobie pomagają i dążą do tego samego celu. Przez długie miesiące siedzieli przy jednym stole: pobożny rabin Huberband obok lewicowego poalesyjonisty – Hersza Wassera i ogólnego syjonisty – Abrahama Lewina. Mimo to współpraca była harmonijna”.

ONEG SZABAT to faktycznie świat żydowskiej inteligencji w miniaturze, z jej podziałami ideowymi, politycznymi, religijnymi. W grupie Ringelbluma znaleźli się Eliezer Lipe Bloch (działacz syjonistyczny, dyrektor Żydowskiego Funduszu Narodowego), Eliasz Gutkowski (historyk, literat, działacz partii Poalej Syjon-Prawica) i Izrael Winnik (nauczyciel i dziennikarz „Fołkscajtung” oraz działacz Bundu). W prace angażowali się lewicowy dziennikarz Perec Opoczyński (autor reportaży z getta), Szmuel Szajnkinder (piłkarz, później dziennikarz sportowy) czy pisarki Gustawa Jarecka i Rachela Auerbach. Uczestnikami spotkań byli Szmuel Winter, kupiec i współzałożyciel Żydowskiego Instytutu Naukowego w Wilnie, przedsiębiorca Szyja Rabinowicz i Menachem Mendel Kohn, zamożny kupiec, którego pomoc finansowa pozwoliła grupie działać.

Reprezentowali różne pokolenia. Kohn urodził się w 1881 r. Icchak Giterman, przed wojną kierujący pracami polskiej filii „Jointu”, w 1889 r. Poetka Henryka Łazowertówna w 1909 r., a Dawid Graber w 1923 r. Połączyła ich osoba Ringelbluma, historyka i działacza społecznego – oraz przekonanie, że muszą zaświadczyć o czasach, w których przyszło im żyć. Jarecka pisała, że ich notatki „powstają z instynktownego pragnienia, żeby pozostawić po sobie ślad, z rozpaczy, która chwilami chce krzyczeć, i z chęci usprawiedliwienia swego życia, trwającego jeszcze wciąż w śmiertelnej niepewności”.

CZŁONKOWIE GRUPY ZBIERALI wszelkie materiały dotyczące życia w getcie. Były to oficjalne pisma, obwieszczenia niemieckich władz, plakaty, jak i zdjęcia, bony żywnościowe, plan lekcji, bilety tramwajowe czy papierki po cukierkach, m.in. z działającej w getcie Fabryki Cukrów Wiktoria. Dzięki temu przetrwały tak niezwykłe dokumenty, jak niepozorna kartka „Dzwonić” – lista lokatorów wspólnego mieszkania w getcie. Być może wisiała przy ul. Waliców 14, gdzie mieszkał Władysław Szlengel, autor piosenek wykonywanych przez Tadeusza Faliszewskiego, Mieczysława Fogga i Wierę Gran.

Zebrane materiały miały służyć do stworzenia panoramy życia społecznego, ekonomicznego, religijnego i kulturalnego ludności żydowskiej. Nie tylko w stolicy, ale też w innych miastach, także pod okupacją sowiecką. Ważnym źródłem były wywiady, np. Cecylia Słapakowa rozmawiała z kobietami, jak dostosowują się do życia w getcie. Zajmowano się Judenratami i żydowską policją.

Nie pomijano kwestii trudnych: kolaboracji, demoralizacji, korupcji. Planowano obszerne opracowanie „Dwa i pół roku wojny”, podsumowujące pierwsze lata okupacji. Prace przerwał narastający terror. W archiwum zachowało się natomiast wiele innych mniejszych opracowań – jak Eliasza Gutkowskiego o eksterminacji Żydów od września 1939 r. do czerwca 1941 r. czy „Historia opieki społecznej w Warszawie podczas wojny” Ringelbluma.

O OBOZACH ZAGŁADY członkowie grupy po raz pierwszy dowiedzieli się w lutym 1942 r. Sytuacja w samym getcie stawała się coraz trudniejsza. „Śmierć dobiera się do nas od zewnątrz i od wewnątrz” – notowała pod datą 15 kwietnia 1942 r. Auerbach. Dwa dni później, nocą z 17 na 18 kwietnia, Gestapo zamordowało 52 osoby: działaczy społecznych, kupców, młodzież. Wśród ofiar był Menachem Linder, ekonomista i demograf, członek grupy. To on pracował nad częścią ekonomiczno-statystyczną opracowania „Dwa i pół roku wojny”.

Napływają informacje o ośrodkach zagłady. Członkowie grupy wiedzą o Chełmnie, Bełżcu i Sobiborze. Zdają sobie sprawę, że głównym ich zadaniem staje się dokumentowanie zagłady Żydów i informowanie o tym świata. W przygotowywanym przez grupę „Biuletynie” są informacje o sytuacji Żydów na terenie RP, m.in. w Koluszkach, Hrubieszowie, Pabianicach itd. Piszą też o okupowanej Francji czy Holandii.

26 czerwca 1942 r. brytyjskie BBC nadało audycję o sytuacji polskich Żydów, opracowaną na podstawie materiałów dostarczonych przez Oneg Szabat. To był ważny dzień dla członków grupy. Ringelblum w dzienniku pisał: „Powiedziano wszystko, o czym dobrze wiemy: Słonim i Wilno, Lwów i Chełmno itd. W ciągu długich miesięcy boleliśmy, że świat jest głuchy i niemy wobec naszej tragedii, nie mającej sobie równej w dziejach”. I dodawał, że grupa wypełniła „wielkie posłannictwo historyczne, zaalarmowała przecież świat o naszym losie i może uratowała setki tysięcy polskich Żydów od zagłady. To ostatnie pokaże, rzecz oczywista, najbliższa przyszłość. Nie wiem, kto z tej grupy osób przeżyje, kto dostąpi szczęścia opracowania zebranych materiałów. Jedno jest jednak jasne dla nas wszystkich: nasz trud i wysiłek, nasze poświęcenie i życie w ustawicznym strachu nie były daremne”.

NIECAŁY MIESIĄC PÓŹNIEJ, 22 lipca, zaczęła się akcja likwidacyjna warszawskiego getta. Do 21 września do Treblinki wywieziono 300 tys. ludzi (80 proc. mieszkańców). Wśród nich członków Oneg Szabat, m.in. rabina Szymona Huberbanda, Izraela Winnika, Jerzego Winklera i Daniela Fligelmana.

Nocą z 2 na 3 sierpnia Dawid Graber, Izrael Lichtensztajn i Nachum Grzywacz zakopują część archiwum. Dołączają też swoje testamenty. „Nie znam mego losu. Nie wiem, czy będę mógł wam opowiedzieć, co stało się dalej. Pamiętajcie, nazywam się Nachum Grzywacz” – pisał jeden z nich. Miał 18 lat, trafił do Treblinki. Lichtensztajn zakopał też prace żony, Geli ­Seksztajn, ponad 300 akwarel i rysunków; wiele przedstawiało życie w getcie. „Teraz już jestem spokojna – zapisała Gela. – Ja muszę zginąć, ale zrobiłam wszystko, co do mnie należało. Staram się zachować pamięć o moich pracach”.

„Nieprzerwane lawirowanie między życiem a śmiercią, stan, w którym w każdej chwili sercu naszemu groziło, że dosłownie pęknie z lęku i strachu” – notował nauczyciel Abraham ­Lewin. Członkowie grupy należeli do tych, którzy pierwsi poznali los wywiezionych do Treblinki, a Lewin – jego żona Luba była wśród deportowanych – 28 sierpnia znalazł się w grupie prowadzącej wywiad z uciekinierem z tego obozu Dawidem ­Nowodworskim. Pisał potem: „Zeznanie (...) tak straszne i wstrząsające, że nie sposób wprost wyrazić tego ludzkim językiem”. 21 września rozmawiał z uciekinierem Jakubem Krzepickim, który relacjonował szczegółowo realia obozu, w tym selekcję i sortowanie rzeczy zamordowanych. 25 września członkowie grupy wysłuchali relacji kolejnego uciekiniera Jakuba Rabinowicza.

Mimo śmierci wielu jej członków, grupa pracuje. Dopiero powstanie w getcie, rozpoczęte w kwietniu 1943 r., kończy działalność Oneg Szabat. Giną w nim m.in. Izrael Lichtensztajn z żoną Gelą i córką Margalit. Ringelblum ukrywa się po aryjskiej stronie. 7 marca 1944 r. jego kryjówka przy ul. Grójeckiej 81 zostaje odkryta przez Gestapo (na podstawie donosu). Kilka dni później on sam, jego żona Judyta i syn Uri wraz z innymi ukrywającymi się, a także z opiekunem kryjówki Mieczysławem Wolskim i jego siostrzeńcem Januszem zostają rozstrzelani. Zagładę przetrwały rękopisy jego ostatnich prac: „Kronika getta warszawskiego. Wrzesień 1939 – styczeń 1943” i „Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej” (wydane w latach 80. XX w.).

WOJNĘ PRZEŻYŁO TYLKO trzech członków Oneg Szabat. Hersz i Bluma Wasserowie angażują się w odbudowę życia żydowskiego w Polsce (Hersz współtworzy Centralny Komitet Żydów w Polsce). Biorą udział w poszukiwaniach Archiwum. 18 września 1946 r. w gruzach dawnego getta, przy ul. Nowolipki 68, odnaleziono 10 metalowych skrzyń. Papiery w nich przechowywane są wilgotne i uszkodzone, ale ocalały. Cztery lata później, 1 grudnia 1950 r., robotnicy przygotowujący wykop pod nowy budynek na osiedlu Muranów trafiają na dwie bańki po mleku. Jest w nich kolejna część Archiwum. W tym samym roku Wasserowie wyjeżdżają do Izraela.

Do dziś nie odnaleziono trzeciej części Archiwum. W ruinach przy ul. Świętojerskiej 34 znaleziono tylko kilka kartek z dziennika Szmuela Wintera. Nie powiodły się ostatnie poszukiwania, w 2003 r., na terenie dzisiejszej ambasady Chin.

ODNALEZIONA CZĘŚĆ ARCHIWUM – przechowywanego i od lat opracowywanego przez ŻIH – to 35 370 stron, w tym 746 relacji, dzienników i wspomnień, 380 teczek dokumentów urzędowych, 120 opracowań naukowych, 88 dzieł literackich i zdjęcia, rysunki, prasa. W 1999 r. Archiwum Ringelbluma umieszczono na liście „Pamięć Świata” UNESCO.

„We mnie żyje pamięć tych, którzy zginęli. I żyje we mnie – żywe świadectwo – dramat ich zguby. Gdybym ja zginęła – tamci wraz ze mną zginęliby raz jeszcze” – pisała Rachela ­Auerbach, trzecia z ocalałych. W 1950 r. wyemigrowała do Izraela, pracowała w Yad Vashem. Brała udział w przygotowaniu procesu Adolfa Eichmanna (materiały z Archiwum były tu jednym z najcenniejszych świadectw).

Primo Levi, ocalały z Auschwitz, pisał, że SS-mani mówili do więźniów: „Jakkolwiek by ta wojna się nie skończyła, my z wami już wygraliśmy; nikt z was nie pozostanie, by nieść świadectwo, ale nawet jeżeliby niektórzy przeżyli, świat im nie uwierzy. Być może będą podejrzenia, dyskusje, badania prowadzone przez historyków, ale nie będzie pewności, ponieważ niszcząc was, usuniemy dowody. I nawet jeżeli parę dowodów jednak pozostanie, to ludzie powiedzą, że fakty, które opowiadacie, są zbyt monstrualne, aby mogły być wiarygodne: będą mówili o przesadzie propagandy aliantów i będą wierzyli nam, którzy wszystkiemu zaprzeczymy, a nie wam. To my będziemy dyktowali historię obozów”.

Pomylili się. Historię Zagłady opowiedziały jej ofiary.©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk sztuki, dziennikarz, redaktor, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Laureat Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy za 2013 rok.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]