Reklama

Taka konwencja

Taka konwencja

03.08.2020
Czyta się kilka minut
Dokument, którego wypowiedzeniem groził dla politycznego zysku Zbigniew Ziobro, a premier dla świętego spokoju odesłał do Trybunału, jest przeceniany: ani nie załatwi za nas problemów, ani nie zniszczy tradycji.
Martyna Niećko / Agencja Gazeta
P

Przeceniano też od początku moc szefa resortu sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro złożył u minister rodziny, pracy i polityki społecznej wniosek o rozpoczęcie procedury wypowiedzenia przez Polskę tzw. konwencji stambulskiej. Ale nawet gdyby rząd ten wniosek przyjął (nie uczynił tego: premier dla zyskania czasu wysłał w ub. tygodniu konwencję do Trybunału Konstytucyjnego), legislacyjna droga do wypowiedzenia byłaby mozolna. Po drodze zaś trwałaby wyniszczająca wojenka, której korzyści byłyby dla partii władzy niepewne – ten kolejny PiS-owski straszak ideologiczny na Polaków najwyraźniej nie działa, skoro wypowiedzenie Konwencji popiera dziś 15 proc. pytanych (sondaż SW Research dla „Rzeczpospolitej”).

Ta awantura wybuchła jako odprysk konfliktu premier–minister sprawiedliwości. Konflikt ten nie ma nic wspólnego z problemem przemocy. Jest tak samo oderwany od rzeczywistości, jak większość publicystycznych debat na temat Konwencji od treści tego dokumentu.

Jego lektura musi wzbudzić dysonans: czy to aby na pewno ten sam tekst, o który wściekły bój toczy pół Polski? To wszak w ponad 90 proc. zbiór słusznych oczywistości, pod którymi – gdyby nie ideologiczna wojenka – podpisałby się pewnie każdy: profilaktyka, ściganie, pomocowa infrastruktura, dobro ofiary etc. Litera prawa jedno, histeryczne interpretacje drugie (na pozycję lidera wysunął się w tej konkurencji poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk, stwierdzając, że to Konwencja „dla dziczy”).

Co z pozostałymi kilkoma procentami? Spór o eksponowaną w Konwencji kategorię płci społeczno-kulturowej, a także kulturowe źródła przemocy należy uznać za wartość – podobny toczy się w wielu krajach. Przeciwnicy Konwencji widzą w jej tezach jeden z etapów rozmontowywania tradycyjnego porządku. Zwolennicy dowodzą, że dokument nie atakuje tradycji jako takiej, lecz te jej elementy, które mogą sprzyjać przemocy. I że ci, którzy upatrują zagrożenia dla tradycji, muszą mieć kiepskie mniemanie o jej trwałości.

By to sprawdzić, najlepiej przyjrzeć się samym historiom przemocy i ich typowym schematom: on bije, otoczenie nie chce się w „sprawy rodzinne” wtrącać, jej pozycja (brak własnych znajomych, brak środków do życia) sprawia, że w pułapce tkwi latami. Taka konwencja – chciałoby się powiedzieć, nawet jeśli ten schemat nie jest już równie silny jak dawniej. Tradycja i kultura nie biją kobiet – czynią to agresywni ludzie. Ale bijący w niektórych kulturach czuje się pewniej. A bita bardziej bezradna. Choćby dlatego istnienie Konwencji w Polsce ma ważny wymiar symboliczny.


Pół miliona. Przynajmniej tyle Polek pada rocznie ofiarą przemocy domowej. Czy da się z tym skończyć? Jak sprawdzają się polskie prawo i system? Jak działa mechanizm przemocy w rodzinie? I skąd obojętność otoczenia? Posłuchaj Podkastu Powszechnego


 

Co z jej realnym oddziaływaniem? Przez pięć lat rządów PiS mieliśmy wszystkiego po trochu: było nękanie organizacji, były próby absurdalnych zmian w prawie, zgodnie z którymi np. jednorazowy akt przemocy domowej nie byłby przemocą, ale też udane próby wprowadzenia zmian sensownych, jak przepis o izolacji domniemanego sprawcy. Co do Konwencji, jej wpływ na nasze życie pod rządami PiS pozostanie znikomy: ani nie załatwi ona – także zresztą pod inną władzą – wszystkich problemów, ani nie zniszczy tradycji. Najlepiej jej dalszy los podsumowuje doktryna Andrzeja Dudy sformułowana kilka lat temu przed kamerami TVP: „Przede wszystkim nie stosować”.

I tak też będzie: wiele zapisów Konwencji będzie bojkotowanych (włącznie z tymi zgoła nieideologicznymi, jak postulat wprowadzenia do prawa kategorii przemocy ekonomicznej) – ale próby jej wypowiedzenia będą się kończyły na pogróżkach.


Z przemocą domową da się skończyć. Tyle że sukces nie wynika zwykle z dobrego prawa i systemu, ale z pracy tych, którzy ponad ten system wyrastają. Czytaj tekst Przemysława Wilczyńskiego

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Jak chłop baby nie bije, to babie wątroba gnije” to góralskie zawołanie zastosowane przez chłopów będących w obecnym rządzie polskim jest wykładnią naszej przyszłości. Można dodać jeszcze inne powiedzenie filmowej chłopki z kresów: „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. I tyle. Jeszcze jakieś 40 - 45 lat i znów jakiś Lech z Lorlenu przeskoczy płot i wyprowadzi towarzyszy na ulice , aby oczy świata zwróciły uwagę na jakiś zapomniany lud w środku Europy. Szkoda naszych wnuków. Aż tyle.

kulturową przemoc domową. PiS chce lać baby. Tego typu argumenty musiały jednak trafić pod strzechy TP. Przynajmniej nie w tekście dziennikarskim (widać że dla samych oponentów w TP taka obrona to farsa i żenada), ale widać skąd przychodzą czytelnicy do TP. Szczęść Polityko i z Panem Michnikiem Kizak! P.S. Nie lepiej z takim komentarzem aplikować do na forum gazeta.pl? Tam widełki dla "inteligentów" naprawdę są atrakcyjne ;)

Gdy Kizak czytał TP, to Pana może na świecie nie było. Szkoda naszych wnuków.

Kizak, widzę że trzymasz swój gazeta.pl-owy poziom. Argumenty ad personam mile widziane, ale cóś takiego? P.S możliwe, że mnie na świecie nie było albo zaczynałem przygodę z "Płomyczkiem", kiedy Pan poprawiał okulary na nosie przy tekstach Turowicza, che..che..

to se chyba koncesję załatwił na dożywotnią mądrość i 100 proc. racji . Szkoda wnuków jeśli się w dziadka wdały.

I pomyśleć, ze przynajmniej tym razem mogłeś pan zamilknąć, zamaist dyrdymały wypisywać. Kolejna szansa utracona, ale pan tak masz.Znasz saę pan na wszzystkim, Grunt to zaistnieć.

Które na żaden temat nigdy nie zabiera głosu ? Mam wam przypominać o czym żeście nieraz nie raczyli zamilknąć, zamiast swoje dyrdymały zasuwać?

To jest nie mniej nie wiecej zwykla konsolidacja ciemnego ludu wobec kompromitacji kampanii wyborczej Dudy, kleski i klamstwa Morawieckiego, nie tylko na szczycie Unii, przekrety a wrecz zlodziejstwo w ministerstwie Szumowskiego, defraudacji Sasina, pseudoslubu Kurskiego, itd. Wszystkie afery zwiazane z Kaczynskim i jego poplecznikow przykrywa dyskusja o wypowiedzeniu konwencji stambulskiej czy tez "rekonstrukcja " "rzadu marionetek"! Ciemny lud lyknie jak zwykle, bo PiS zawsze musi miec dla niego wroga ! Strach i nienawisc do przerazajacego ataku ideologii LGBT i spolecznej roli plci na "tradycyjna polska rodzine " ! np. taka, jak pan Kurski, prezez Kaczynski czy jego siostrzenica Marta ...!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]