Sprawa bp. Jeża powinna podziałać trzeźwiąco na polskich hierarchów

Prokuratura chce postawić biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża przed sądem za opieszałość w ujawnianiu pedofilów w sutannach.
Czyta się kilka minut
Biskup Andrzej Jeż. Limanowa, 18 sierpnia 2022 r. // Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl
Biskup Andrzej Jeż. Limanowa, 18 sierpnia 2022 r. // Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Prokuratura zarzuca bp. Andrzejowi Jeżowi, że pomimo posiadania wiarygodnych informacji o przestępstwach pedofilskich, których mogli się dopuścić dwaj podlegli mu księża, zawiadomił organy ścigania zbyt późno. Zgodnie z prawem powinien był zrobić to niezwłocznie.

Czy biskup tarnowski będzie pierwszym biskupem w Polsce, który odpowie przed sądem za domniemane krycie pedofilii? To precedensowe oskarżenie przypomina pozostałym polskim hierarchom, że w tego typu sprawach nie odpowiadają wyłącznie przed Watykanem i historią, bo ciąży na nich także odpowiedzialność karna. Niezawiadomienie zagrożone jest karą do 3 lat więzienia. Przypomnijmy, 13 lipca 2017 r. weszły w Polsce zmiany art. 240 kodeksu karnego, zgodnie z którymi każdy, kto wie o wykorzystywaniu dziecka poniżej 15. roku życia, ma obowiązek zawiadomienia organów ścigania. Prokuratura zarzuca biskupowi zaniechania w sprawach Stanisława P. i Tomasza K. właśnie na tej podstawie.

W odpowiedzi kuria tarnowska przedstawiła harmonogram działań biskupa Jeża i jego delegata ds. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich, twierdząc, że obydwaj działali zgodnie z kościelnymi i świeckimi procedurami. Rzecznik prasowy diecezji tarnowskiej ks. Ryszard Nowak stwierdza, że „we współpracy z władzami kościelnymi na wyższych szczeblach, jak watykańska Dykasteria Nauki Wiary, wykonywał on sumiennie obowiązki i podejmował wszelkie niezbędne kroki w sytuacji otrzymania informacji o przestępstwach przeciwko osobom małoletnim”.

W Wielki Czwartek 2019 r. ten sam biskup tarnowski zdystansował się niejako od oskarżeń księży o pedofilię, gdy w kazaniu podczas mszy gromadzącej w katedrze tamtejszych duchownych nawiązał do antysemickiej fałszywki twierdzącej, że Żydzi na kongresie syjonistyczny zaplanowali walkę z Kościołem poprzez robienie afer wokół prywatnego życia księży. Teraz powagę traktowania takich sytuacji oraz rzetelność postępowania biskupa i podlegających mu urzędników diecezji oceni państwowy system sprawiedliwości. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czy biskup Jeż stanie przed sądem