Reklama

Społeczna rola księdza (Seniuka)

Społeczna rola księdza (Seniuka)

17.08.2015
Czyta się kilka minut
Sprawa mszy św. odprawionej 6 sierpnia w warszawskim kościele sióstr Wizytek rozrosła się do miary wielkiego wydarzenia, wręcz skandalu.
U

Uznano ją za „dzielenie Polaków”, „jawny bunt wobec pasterzy Kościoła”, „próbę okazania pogardy dla Episkopatu” itp.

Gdybym wtedy był w Warszawie, z pewnością bym w tej mszy św. uczestniczył. Z każdej rzeczy można zrobić skandal. Nie uważam, by w tym, co ks. Aleksander Seniuk powiedział, było jakieś faux pas. Może mógł to powiedzieć inaczej, ale przekaz wydaje się jasny. Powiedział, w imieniu kogo się wypowiada i za co przeprasza (za nieewangeliczne zachowania „ludzi Kościoła”), nie wymieniając nikogo z nazwiska. Powiedział to, co czuł on, wielu księży i świeckich katolików. No i „odezwały się nożyce”... Ci, którzy rozdzierali szaty, dobrze wiedzieli, o co chodzi. Po prostu wielu katolików zabolało, że krzywdzące osądy i zniewagi były „firmowane” logo Kościoła katolickiego. W poprzednim numerze „Tygodnika” meritum sprawy wyjaśnia, w sposób jak zwykle wnikliwy i klarowny, o....

5297

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jak dobrze ,że może się ksiądz w naszym imieniu wypowiedzieć , a nam pozostaje tylko za te Księdza wypowiedzi dziękować...Serdecznie pozdrawiam.

Rzeczywiście. Jak dobrze że wazelina ma tubkę. Inaczej cała by się w niekontrolowany sposób wylała.

Rzeczywiście, księża do kościołów, wazelina do tubki a pasta do zębów :)

Ja też dziękuję. Dobrze, że jest Tygodnik, bo po ostatnich akcjach jestem na skraju bycia w Kościele Katolickim w Polsce...

Uczestniczyłam w "tej" mszy św., której duch był jak powiew świeżego powietrza a Księża wyrazili to co czuł każdy z obecnych...Dziękuję za mądre słowa komentarzy zawarte w TP. Chciałabym, aby (ze zrozumieniem) przeczytał je proboszcz i księża z mojej parafii; może nie musiałabym zadawać sobie co tydzień pytania, czy to jest jeszcze mój kościół....

Nie życzę sobie, aby w moim imieniu (jestem niekonsekrowanym człowiekiem Kościoła - jak każdy wierzący katolik) ktokolwiek przepraszał kogokolwiek. Jeśli uznam to za konieczne, to sam przeproszę. Zatem ks. Seniuk może przepraszać ale sam za siebie - kogo tam chce.

inaczej wyrażali zasady Ewangelii PRZEBACZAJĄC I PROSZĄC O PRZEBACZENIE NARòD NIEMIECKI....Wtedy tez było wielu oburzonych,a jednak to przemodlone stanowisko jak ukazał czas przyniosło błogosławione owoce...

Jeśli książka Wojciecha Sumlińskiego "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" nie jest konfabulacją to msza święta o miłosierdzie dla byłego prezydenta jest jak najbardziej na miejscu.

"Jest wreszcie Ewangelia, powołanie kapłańskie i sumienie, które czasem każe księdzu spieszącemu do świątyni wypaść ze swej roli, zatrzymać się, spóźnić lub nawet nie dotrzeć na nabożeństwo, by opatrzyć rany pobitego przez zbójców człowieka." Dobry Samarytanin.Zrazu nasuwa się samo, podobieństwo nieprzypadkowe. Tak, i pochylenie się nad tymi, którzy zdają się już być martwi dla Kościoła,wypadli z kręgu 'swoich', w każdym bądź razie nie wyglądają na naszych, zwłaszcza gdy rzadziej nawiedzają świątynię i nie widać ich w pierwszych rzędach, blisko ołtarza albo tuż na ołtarzu. Ksiądz w wielu kręgach kulturowych wciąż jeszcze dużo znaczy, niemniej to znaczenie zmienia się i potrzebujemy dziś kapłanów, którzy są blisko nas. Mieszkają na naszej ulicy, osiedlu, poruszają się środkami komunikacji publicznej, spotykają się z nami w kinie, w teatrze...nie stanowią absolutnie odrębnej grupy, kategorii społecznej...Takie same podatki, taki sam status społeczny, o ile Ewangelia nie stanowi inaczej... Moim skromnym zdaniem jeżeli z przyczyn takiego, czy innego prawa pewna grupa społeczna znalazła się poza Kościołem tam powinien być i ksiądz. Jeżeli Kościół w osobach swych pasterzy ogłasza, że poza Nim nie ma zbawienia tam również powinien być sługa Boży. Jakiekolwiek wykluczenie, odtrącenie jest jak rana na ciele Chrystusa, wszak On pierwszy z wykluczonych...Chlebem powszednim Kościoła są ludzie , którym najmniej miejsca w Kościele czynimy. Chlebem powszednim Kościoła są przede wszystkim nie wierni co żyją zgodnie z jego zasadami, prawem(oni są zawsze blisko) lecz będący bez prawa dostępu do Jego ołtarzy...Nasuwa się myśl o starszym bracie z przypowieści o Synu Marnotrawnym. Wydaje mi się, że w obecnej sytuacji polskiego Kościoła wielu wiernych znalazło się na Jego obrzeżach, jeśli nie 'wypadli ze swojej roli ' całkowicie, roli braci najmniejszych, sług z Jego winnicy...Istnieje paląca potrzeba nowego duszpasterstwa, nie dla tych, którzy zawsze są blisko, ze wszystkim się zgadzają, zawsze mają po drodze i nie łamią prawa, bo też nie mają żadnych przeszkód. Rodzi się ogromna potrzeba samarytańskiej posługi niejako zatrzymywania się w drodze i pozostania z tymi, którzy już dalej z nami pójść nie mogą. Manowce Kościoła są naprawdę niemałe. Niech no kto nazywa to jak chce; ziemia jałowa, nie przynosząca plonów, zysku, kraj bez Boga, zapadła dziura, padół...Nieważne. Związanie przepisami Prawa może być poważnym wykroczeniem przeciwko sumieniu. Nie ma nic gorszego dla wiary, tak myślę, aniżeli skrępowane serce. A nawet jeśli ono nas oskarża Bóg jest większy od naszego serca. Nie trzeba aż tak panicznie obawiać się zanieczyszczenia. Sterylność nie jest dobra tym bardziej, że to On nas oczyszcza, zbawia. Solidarnie z ks. Adamem Bonieckim i wszystkimi kapłanami oraz wiernymi, którzy w jakikolwiek sposób doznali niesprawiedliwości, a ich dobre imię zostało poważnie naruszone.

Kościół nie jest od tego aby kadzić prezydentom. Ani temu co był ani temu co jest. Kadzenie prezydentom to łatwizna. Znacznie trudniej jest wspierać wykluczonych. A jest to nie tylko działanie ewangeliczne ale też działanie ważne dla społecznego pokoju. Wszyscy jesteśmy w szoku po zabójstwie dziecka przez bezrobotnego frustrata. Frustracja może prowadzić do obłędu. Frustratów w Polsce nie brakuje. Wielu z nich popełnia samobójstwo, inni wchodzą na drogę konfliktu z prawem. Paradoksalnie, to bardzo dobrze jeśli mówi się, że gdzieś tam w Kościele polskim są grupy sfrustrowanych ludzi. Dobrze, jeśli tacy ludzie są jeszcze w Kościele, a nie już gdzieś poza nim.

to jest taka teza, którą sobie ludzie mali wymyślili, żeby nie powiedzieć głupcy. Kościół to przestrzeń nieograniczona, nie istnieje taka rzeczywistość 'poza' to kwestia uczestnictwa. Można nie uczestniczyć w obrządkach, liturgii, ba, można nie być ochrzczonym , a w pewien sposób chocby poprzez innych mieć z Nim kontakt. Jeżeli każdy z nas jest Kościołem,nosi w sobie znak zbawczej ofiary Chrystusa to gdziekolwiek się uda jest posłanym, choćby sam o tym nie wiedział.

Drogi do Boga są różne. Natomiast jeśli chodzi o odchodzenie od Boga to odejście z Kościoła katolickiego, moim zdaniem, jest sposobem skutecznym. Dlatego też nie jest dobrze gdy frustraci wychodzą z Kościoła.

z tej tez przyczyny niektórzy księża i biskupi zostają. Wierni na ogół z innego powodu odchodzą m.in. wymienionego. Za dużo zdecydowanie wśród hierarchów i niższego szczebla duszpasterzy mamy frustratów,którzy poza Kościołem życia nie widzą, ani Boga, ani też człowieka.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]