Reklama

Sadzenie króla

Sadzenie króla

w cyklu STRONA ŚWIATA
23.03.2021
Czyta się kilka minut
Kiedy Zulusi żegnają swoich zmarłych królów, nie nazywają tego pogrzebem, lecz ukutshalwa, siewem, nasadzaniem. Mówią, że oddają ziemi królewskie ciało tak, jak sadzi się w niej młode drzewo, by wyrosło na potężny platan lub dąb.
Mężczyźni w tradycyjnych strojach zbierają się w Mongomie przed pogrzebem króla Zulusów Zwelithiniego, Mongomo 17 marca 2021 r. Fot. AP/Associated Press/East News
Z

Zulusi oddają swoich królów ziemi pod osłoną nocy, w sekretnym miejscu, a w pożegnalnym obrzędzie uczestniczy tylko garstka najbliższych i najważniejszych krewnych – wyłącznie mężczyzn, wodzów i wojowników, impich – z panującego rodu. Tajemnica otaczająca królewski pochówek ma zmylić złe duchy i służących złym mocom czarowników, którzy mogliby spróbować przejąć ducha monarchy w niecnych celach.

W taki właśnie sposób, tuż przed świtem, w środku ulewy, pożegnany został król Goodwill Zwelithini, który po trwającym pół wieku panowaniu, przeżywszy 72 lata, zmarł 12 marca w szpitalu w Durbanie. Od dawna chorował na cukrzycę, ale śmierć króla przyspieszył zabójczy wirus SARS-CoV-2, który doświadcza Południową Afrykę bardziej niż jakikolwiek inny kraj Czarnego Lądu. Pandemia pokrzyżowała też plany południowoafrykańskich władz, które chciały uczcić króla Zwelithiniego...

16165

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W pierwszej chwili pomyślałem, że chodzi o kogoś innego, ale nie - to ten sam wódz Mangosuthu Buthelezi, który złożył oficjalną wizytę w Polsce w 1990 roku jako przewodniczący Inkathy. Trzydzieści lat temu! A w ogóle rządzi od 1953 roku, niczym królowa Elżbieta. Pamiętam wywiad z nim w TVP. Sprawiał doskonałe wrażenie: elegancki, opanowany, wypowiadający się składnie i z sensem. Było to zaledwie trzy lata po emisji serialu "Zulus Czaka", dzięki czemu gość jawił się jako ktoś nie całkiem nieznany, ale dumny spadkobierca monarchicznej tradycji. Znalazłem wycinek prasowy [https://bit.ly/3ccNGc3]. Z prominentnych osób, które wtedy się z nim spotkały, większość juz nie żyje: premier Mazowiecki, minister Skubiszewski, prymas Glemp... Ale Wałęsa i Kaczyński trzymają się nieźle. Co nie dziwi, bo to młodziki w porównaniu z wodzem. ;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]