Proszę i dziękuję

Telewizja w czasach głębokiego PRL bardzo lubiła pokazywać migawki z klęsk żywiołowych, jakich doznawał wraży imperializm USA. Tyle że migawki te tak naprawdę były zawsze relacją o ludziach radzących sobie ze skutkami żywiołów: ludzi w akcjach ratunkowych albo w trakcie usuwania skutków klęski. Zwyczajnie ludziach czynnych, i to czynnych zespołowo, nie osamotnionych. Ta prawda obrazu silniejsza była od złośliwych intencji propagandzistów.
Czyta się kilka minut

Dziś po raz któryś z rzędu mamy niestety naszą własną klęskę żywiołową jako wiodący temat serwisów informacyjnych. Reporter tkwiący w środku zagrożonej miejscowości podsuwa mikrofon mieszkańcom. Tylko że pyta o to, co i tak wiemy: że się boją. Albo że już ponieśli straty, a niebezpieczeństwo nie minęło, bo ulewy grożą dalej. Mosty zerwane, droga nieprzejezdna we wszystkich kierunkach. Więc dziennikarz chce koniecznie kropki nad i: nie ostrzeżono was? Nikt wam nie pomógł? Tak jakby oberwanie chmury było przewidywalne, tak jakby żywioł podlegał odgórnej strategii polityków. Najlepiej zaś zaraz potem zaprosić do studia polityków z przeciwstawnych ugrupowań. Niech się oskarżają, niech mnożą rady, które wszystkiemu by zapobiegły, gdyby to tylko oni rządzili. Niech się wyżywają w pustych słowach, dzięki którym rośnie ich wyrazistość, a dziennikarz ma napięcie, którego potrzebuje. Tyle że wszystko to razem jest żałosne.

Kiedy dzieje się coś naprawdę złego, mamy prawo prosić: szanowni redaktorzy, nie bawcie się "newsami", tylko pokazujcie nam albo ludzi, którzy ze złem walczą, albo takich, którym możemy pomóc. Niech to będą strażacy wypompowujący wodę z setnego już dzisiaj budynku. Pracownik gminy, powiatu, województwa, który wisi przy telefonie, organizując ratownicze ekipy. Osiedle, które wspólnym wysiłkiem uszczelnia wał. Biuro placówki pomocy już przygotowujące magazyn na dary, których zbiórkę zaraz ogłosi. A jeśli brak wam takiego serwisu, poprzestańcie na komunikatach, zamiast straszyć i wyzwalać narzekania i postawy roszczeniowe, na tle których wasi goście - politycy będą korzystnie lub niekorzystnie wypadali.

Nie jestem oryginalna w tym, co piszę. Powtórzyło to przede mną już mnóstwo odbiorców telewizji. Jak dotąd na próżno, redaktorzy wiedzą lepiej. A potem, zadowoleni, serwują nam na przykład program satyryczny, w którym para gawędziarzy stwierdza pogodnie: u nas już dziś nie padało - i przechodzi do tematów byle jakich.

Otrzymałam niedawno ze Szczecina list, podpisany przez dwadzieścia kilka osób. List wyjątkowo miły, nie tylko dlatego, że mówi mi wiele słów bardzo ciepłych. Czytam w nim, że gromadka ludzi zbiera się co jakiś czas, by rozważać polskie losy i "wspierać na duchu tych, którzy przyczyniają się do polskiego sukcesu". Wtedy zapada decyzja, by bodaj podziękować, dobrym słowem, takim listem jak ten, który dotarł do mnie. Domyślam się, że autorzy listu nie należą do piszących anonimowo w internecie inwektywy pod wszystkimi możliwymi adresami ani nie dzwonią (anonimowo również) do żadnego działacza z wymyślaniem... Chciałabym im i za to, i za sam list przede wszystkim, podziękować. To jako przeciwwaga dla utyskiwań, które powyżej popełniłam.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2009