Odradza się spór o komunię

Sporniak: Czy adhortacja Franciszka przesądza kwestię komunii dla rozwiedzionych? Konserwatyści tkwią w przedsynodalnych okopach.
Czyta się kilka minut
Artur Sporniak / / Fot. Grażyna Makara
Artur Sporniak / / Fot. Grażyna Makara

Kiedy podczas Synodu o rodzinie sekcja języka niemieckiego wypracowała wspólne stanowisko (choć pracowali w niej najważniejsi zwolennicy zmiany, kardynałowie Walter ­Kasper i ­Reinhard Marx, oraz jej główny przeciwnik prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller), uznano, że osiągnięto kompromis. Zresztą po opublikowaniu adhortacji „Amoris laetitia” kard.  Müller długo nie zabierał głosu – jakby ustępował pola do rozwijania ostrożnych zmian. Nadzieję na nie dał zwłaszcza 305. punkt adhortacji, w którym papież zauważa: „Ze względu na uwarunkowania i czynniki łagodzące możliwe jest, że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła” (zdanie to jest opatrzone słynnym już przypisem 351.: „W pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów”).

Przewodniczący Papieskiej Rady ds. Rodziny abp Vincenzo Paglia mówi, że adhortacja otwiera proroczo nową perspektywę, i pyta: „Jeśli porzucona przez męża kobieta z dziećmi spotka mężczyznę, którego pokocha, stworzą trwały związek, być może pojawią się w nim kolejne dzieci, to jak możemy taką relację nazywać wyłącznie cudzołóstwem?”. Ale kard. Müller, promując w Hiszpanii swoją książkę o nadziei w małżeństwie, przestrzega przed takimi interpretacjami: „Nie można mówić Jezusowi »tak« w Eucharystii i »nie« w małżeństwie. Jest to obiektywna sprzeczność”. Jego zdaniem, gdyby Franciszek chciał zmienić tak ważną i głęboko zakorzenioną dyscyplinę, powiedziałby to jasno i podałby tego powody.

Szef jezuickiego pisma „La Civiltà Cattolica”, ks. Antonio Spadaro, przeczuwał, że adhortacja „wcale niczego nie kończy”. Pytanie, czy nie zaczęliśmy znów dreptać w miejscu. ©
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2016