Od Lampedusy do Usnarza: 10 lat z migrantami

Tamten tragiczny wypadek był symbolicznym początkiem kryzysu migracyjnego. Zjawiska, które od dekady decyduje o wynikach wyborów w Europie i kosztowało życie ponad 30 tysięcy ludzi.
Czyta się kilka minut
Na statku ratowniczym Lekarzy bez Granic. Morze Śródziemne, styczeń 2013 r. / fot. Marcin Żyła
Na statku ratowniczym Lekarzy bez Granic. Morze Śródziemne, styczeń 2013 r. / fot. Marcin Żyła

To zdarzyło się tuż przed świtem. Wielu Europejczyków pierwszy raz usłyszało wtedy o ludziach przeprawiających się przez morze; dziennikarze okrzyknęli tamten dzień początkiem kryzysu migracyjnego. A politycy szybko zrozumieli, że lękiem przed osobami z Afryki czy Bliskiego Wschodu można łatwo i skutecznie manipulować.

Tylko na włoskiej wyspie Lampedusa zareagowano na tamtą katastrofę tak, jak reaguje się zawsze, gdy człowiek potrzebuje pomocy na morzu. Na wieść o rozbitym kutrze z portu natychmiast wyruszyły prywatne łodzie. Nie wszystkich udało się uratować. Po tym, gdy ogniem zajął się silnik (albo, według innych relacji, przemoczony benzyną koc), jednostka spaliła się w ciągu kilku minut. Zginęło 360 osób. 

Był 3 października 2013 roku. Pierwsza tak tragiczna katastrofa u wybrzeży Lampedusy. Już tydzień później doszło do kolejnej. Od dekady przy różnych europejskich brzegach nie ma właściwie tygodnia, by nie tonęła jakaś łódź.

Kto zapłakał?

Cofnijmy się o kilka lat: jest początek lat 90. W swoich „Lapidariach” reporter Ryszard Kapuściński co rusz wspomina o różnicy w potencjale ludnościowym Europy i Afryki. Używa określenia: „bomba demograficzna”. O tym, że mowa o zjawisku nieuchronnym, które może definiować świat w kolejnych dekadach, piszą badacze. Analitycy ONZ publikują kolejne prognozy – każde kolejne są niedoszacowane. 

Akcja ratunkowa na Morzu Śródziemnym, styczeń 2013 r. / fot. Marcin Żyła

Ale gdyby ktoś w tamtym czasie powiedział Włochom na Lampedusie, że kryzys migracyjny jest dopiero przed nami, prawdopodobnie by go wyśmiano. Rząd w Rzymie miał już od lat podpisaną umowę z dyktatorem Libii Muammarem Kaddafim o odsyłaniu migrantów – pierwszą z serii podobnych, które do dziś podpisują kraje południa Europy. A nawet – nazywając je umowami w zakresie bezpieczeństwa – sama Unia Europejska. 

W 2013 r., kilka miesięcy przed październikowym wypadkiem, na Lampedusę wybrał się nowo wybrany papież Franciszek. Mówił: „»Adamie, gdzie jesteś?«»Gdzie jest twój brat?« – to dwa pytania, które Bóg zadaje na początku historii ludzkości i które kieruje również do wszystkich ludzi naszych czasów, także do nas. Chciałbym jednak, abyśmy zadali sobie trzecie pytanie: kto z nas płakał z powodu tego faktu i faktów takich jak ten, z powodu śmierci tych braci i sióstr? Kto zapłakał nad tymi osobami, które były na łodzi?”.

Na statku ratowniczym Lekarzy bez Granic. Morze Śródziemne, styczeń 2013 r. / fot. Marcin Żyła

Dusza Lampedusy

Dwa lata po wypadku Giusi Nicolini, burmistrzyni jedynego miasteczka na wyspie, tłumaczyła mi w swoim gabinecie udekorowanym tęczową flagą z hasłem „PEACE”: 

– Moi poprzednicy podsycali strach. Reprezentowali tych mieszkańców wyspy, którzy mówili, że przybysze z zewnątrz zasieją tu choroby, przyniosą przestępczość. Znajdzie pan takich ludzi w każdej społeczności na świecie. U nas są mniejszością. Ja działam w imieniu większości, tych, którzy myślą jak papież. To jest serce, to jest dusza Lampedusy.

Za swoją postawę Nicolini odebrała w Europie wiele prestiżowych nagród, ale przegrała kolejne wybory. Dziś tematem masowej migracji wydają się zmęczeni nawet Niemcy, którzy jesienią 2016 r., w apogeum syryjskiego kryzysu uchodźczego, odważnie otworzyli granice przed potrzebującymi. A do obserwowanych przez służby granic należą już nawet te wewnętrzne w strefie Schengen. Także na polskich granicach: w Świecku, Słubicach, Barwinku czy Chyżnem.

Liczby

Od 3 października 2013 r. do końca września tego roku w Morzu Śródziemnym zatonęło ok. 30 tysięcy ludzi próbujących dostać się do Europy. 

Są to dane oficjalne, oparte na liczbie wyłowionych ciał, relacjach świadków bądź rodzin, które straciły kontakt z bliskimi. Badacze migracji przyjmują zwykle, że należy je pomnożyć co najmniej dwukrotnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”