Oceniamy ministra Czarnka: należy się świadectwo z paskiem

Szef resortu edukacji to partyjny prymus. Pod koniec swojego – być może – ostatniego roku szkolnego w tej roli zasłużył na podsumowanie.

22.06.2023

Czyta się kilka minut

Minister edukacji Przemysław Czarnek na obchodach Dnia Dziecka w Niepublicznym Przedszkolu Siostr Urszulanek w Legionowie, 1 czerwca 2021 r. / fot. Jacek Domiński / REPORTER /
Minister edukacji Przemysław Czarnek na obchodach Dnia Dziecka w Niepublicznym Przedszkolu Siostr Urszulanek w Legionowie, 1 czerwca 2021 r. / fot. Jacek Domiński / REPORTER /

Nie wiemy, co Jarosław Kaczyński powiedział mu przed nominacją dwa i pół roku temu, ale być może coś w rodzaju: „Możesz dostać tę posadę, ale pod jednym warunkiem: że nie będzie ci ona przeszkadzać w wykonywaniu obowiązków”. „Nie dopuszczę do sytuacji – mógł odpowiedzieć Czarnek – w której edukacja bądź nauka przeszkodzą mi w czymkolwiek istotnym”. I słowa dotrzymał.

Właśnie kończy się rok szkolny, który – w razie niepomyślnego przebiegu wyborów – będzie jego ostatnim w roli ministra. To coś jak kres edukacyjnego cyklu – ósmej klasy, dajmy na to. W niemal każdym przedmiocie uczeń 8A Czarnek (prymus z pierwszej ławki; żywotny i krzepki okularnik, który podczas gry w kosza na wuefie tratuje przez przypadek wszystko i wszystkich, nie dotykając nawet piłki) zasłużył na najwyższe noty. I na świadectwo z czerwonym paskiem (interpretacja – zaznaczmy na wszelki wypadek – że chodzi o pasek pojawiający się u dołu telewizora, jest niegodziwa).

ZACHOWANIE: wzorowe

„Pani jest głupia, czy pani po prostu tak mówi tylko?” – zapytał rzeczowo dziennikarkę „Gazety Wyborczej”, która wypytywała go arogancko o pogląd na temat czerpania przyjemności z seksu (chodziło z grubsza o to, czy PiS takiego seksu zabroni ustawowo). Czarnek zachował się tak, jak każdy przyzwoity człowiek niepokojony podobnymi pytaniami, w dodatku podczas wchodzenia po schodach (był tym wchodzeniem zdyszany, a dziennikarka wyraźnie prowokowała).


JA WAS UCZYĆ KAŻĘ

MAREK KĘSKRAWIEC: Przerwane dzieciństwo, rodzinne tragedie, błyskawiczna kariera. Życie Przemysława Czarnka to ciąg dramatycznych zwrotów akcji. Ukształtowały one człowieka, który dziś formuje polskie dzieci i młodzież.


Sytuacja miała miejsce 7 września 2022 r., a więc na starcie roku szkolnego. To pokazuje nabytą przez ucznia 8A dogłębną znajomość rządzących szkołą nieformalnych praw: daj się poznać z jak najlepszej strony na samym początku, to później „pojedziesz na nazwisku”. 

RELIGIA: celujący 

W lekcji religii nie trzeba uczestniczyć, ale on uczestniczył - i to bardzo. „Ksiądz Adam Boniecki to nie jest Kościół katolicki ani chrześcijański. To jest jakiś Kościół neoprotestancki, bo to nic wspólnego z 10 przykazaniami Bożymi nie ma” – powiedział Czarnek. Miało to co prawda miejsce w AD 2021, ale także w ostatnim roku minister mówił rzeczy wskazujące na to, że z tą swoją starą wypowiedzią się zgadza. I że nie porzuci powierzonej mu (przez niego samego) misji wyznaczania granic katolickiej ortodoksji.  

Był więc Przemysław jak uczestnik lekcji religii, który nie tylko uczestniczy, nie tylko odpowiada na pytania katechetki, nie tylko pobożnie acz stanowczo potakuje – ale też robi porządki. Albo się koledzy i koleżanki będą pilnować, i wtedy mogą zostać, albo niech idą tam, gdzie jest ich miejsce – na lekcję etyki lub do domu.

MATEMATYKA: celujący

Za doprowadzenie do sytuacji, w której wszystkie rachunki – zwłaszcza te partyjne – się zgadzają. Za pokazanie krytykom (ostatnio pojawili się oni nawet w Najwyższej Izbie Kontroli), że w polityce liczy się przede wszystkim właśnie lekceważona latami przez szkołę matematyka: dodawane do siebie kolejne milionowe sumy z programu Willa Plus, jakie Czarnek przyznawał hojnie organizacjom pragnącym patriotycznie wybudować lub wyremontować jakąś nieruchomość muszą się ostatecznie opłacić, dając jedynie słuszny wynik – wygraną w wyborach.


MINISTER CZARNEK I CZARA DOTACJI

RÓŻA RZEPLIŃSKA, działaczka pozarządowa: W aferze z pieniędzmi od resortu edukacji mamy do czynienia albo z ordynarną próbą uwłaszczenia się rządzących na publicznym majątku, albo z przygotowaniami do jesiennej kampanii wyborczej.


Bledną przy tym inne nabyte przez ucznia 8A matematyczne kompetencje: mnożenia (wrogów w innych klasach) oraz dzielenia (na kolegów prawdziwie polskich i prawdziwie niepolskich; na koleżanki katolickie oraz neoprotestanckie itd.).

HISTORIA: celujący

Ktoś mało rozumny powiedział kiedyś, że nie da się zrozumieć historii Polski bez zrozumienia historii regionu, Europy czy świata. Minister Czarnek tak długo tę doktrynę odwracał, aż wreszcie wpoił jej nową wersję ludziom dobrej woli. „Nie ma historii Stanów Zjednoczonych bez Kazimierza Pułaskiego i Tadeusza Kościuszki, nie ma Wiosny Ludów w Europie bez udziału Polaków, nie ma wojen napoleońskich bez księcia Józefa Poniatowskiego. My Polacy uczestniczyliśmy w dziejach świata, chociażby obrona Europy przed islamem pod koniec XVII wieku – słynna odsiecz wiedeńska króla Jana. To będzie utrzymane” – mówił np. zastępca Czarnka Tomasz Rzymkowski, zapowiadając nie tyle (jak by można złośliwie wnioskować) powtórzenie odsieczy wiedeńskiej, co po prostu wprowadzenie nowego szkolnego przedmiotu: historii Polski XX i XXI wieku.

Później z tego pomysłu wypączkowała „Historia i Teraźniejszość”, a co wypączkowało z „Historii i Teraźniejszości”, to już wszyscy wiemy.

WIEDZA O SPOŁECZEŃSTWIE: celujący

Za historię i teraźniejszość, które nareszcie układają się w spójną całość, bo np. nazizm i komunizm przechodzą płynnie w neomarksizm oraz ideologię gender. Ale też za lekcję nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego, w którym społeczności obywatelskie muszą wreszcie poznać swoje miejsce w społeczeństwie. Ich wolność – głosiły kolejne wersje lex Czarnek – kończy się tam, gdzie zaczyna się klamka od zamkniętej szkolnej furtki.


SZKOŁA STRACHU

Agnieszka Jankowiak-Maik, nauczycielka, organizatorka akcji #CzarnekChallenge: To nie jest tak, jak wyobraża sobie minister, że narzuci zakres tematów i sposób nauczania, a za dziesięć lat obywatele i obywatelki będą myśleć zgodnie z jego wolą.


O tym, co jest po drugiej stronie tej furtki, decydują natomiast rodzice. Pod warunkiem, rzecz jasna, iż mają oni nowoczesne spojrzenie na społeczeństwo obywatelskie, w idealnym zaś wariancie są przy okazji kuratorami oświaty.

FIZYKA: dopuszczający

To ewidentna rysa na wizerunku ministra Czarnka. Przez cały rok nie udało mu się dowieźć w tej dziedzinie niczego, co służyłoby narodowi. Nieśmiałe nawiązania do przyczyn katastrofy smoleńskiej („Nie wierzę, że to był zwykły przypadek”) to mało. Nie było w tych rozważaniach niczego, co pozwoliłoby nam wyjść poza krąg znanych już i ewidentnie zużytych praw fizyki.

Był więc minister jak uczeń-prymus, który ma jedną słabość. Przemek z 8A ma szóstki z góry na dół, ale na tej jednej lekcji jest rozkojarzony, a nawet – co nie umknęło uwadze pani z fizyki – lekko poirytowany. Zdarza mu się pogryźć gumkę od ołówka, rozciągnąć w palcach gumę do żucia albo porysować całą książkę od fizyki małymi czołgami z czasów drugiej wojny światowej.

WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE: uczestniczył 

Uczestniczył i pokazywał prawdziwe oblicze polskiego życia w rodzinie, prezentując przy okazji gotowość do jakiejś kolejnej odsieczy (np. z wiceministrem Rzymkowskim). „Neomarksistowscy ideolodzy z Niemiec, którzy pieczołowicie zabiegają o to, żeby Niemiec nie był chrześcijaninem i był rozwiązły, liczą, że to samo będzie miało miejsce w Polsce” – mówił. 

Zdarzało mu się zresztą bronić nie tylko polskiej rodziny jako takiej, ale i swojej własnej. Na wieść o tym, że burmistrz Ustrzyk Dolnych wprowadził w swoim liceum zakaz używania książki prof. Roszkowskiego do HiT, Czarnek powiedział grzecznie, że zakazywać książek to burmistrz może sobie żonie w domu. Tego prostego, odwołującego się do ciepła domowego ogniska przekazu nie zrozumiał jeden z radiowych redaktorów, który zapytał ministra, czy i on zakazuje swojej żonie czytać. „Nie pański interes, co ja robię ze swoją żoną w swoim domu” – odpowiedział słusznie poirytowany minister.

***

„Nie państwa interes, co ja robię ze swoją edukacją i swoją nauką w swoim ministerstwie” – mógłby też powiedzieć, ale tak nie powiedział. A szkoda, bo taki cytat świetnie pasowałby nam na podsumowanie. Na szczęście powiedział coś podobnego. „Analizujemy, z jakich uczelni to jest, i będziemy na to reagować. Nie ma pozwolenia na to, żeby coś, co nauką nie jest, tylko jest zwykłym chamstwem antypolskim, było finansowane za pieniądze Polski” – tak minister zareagował na list w obronie badaczki Holokaustu prof. Barbary Engelking, której ustalenia badawcze stanęły złośliwie po innej stronie furtki niż ta, po której stoi minister. 


PASTERZ NA PRYWATNYM PASTWISKU, CZYLI MINISTER EDUKACJI I PIENIĄDZE NA NAUKĘ

ŁUKASZ KWIATEK: Wygląda na to, że minister Czarnek chciałby ograniczać środki nie tylko badaczom, których uważa za „antypolskich”, ale wszystkim, którzy przypominają, że miejscem naukowej debaty nie są polityczne wiece.


Tą wypowiedzią Czarnek przypomniał dobitnie coś, co mógł przyobiecać kiedyś prezesowi Kaczyńskiemu: że żadna edukacja ani tym bardziej żadna nauka nie popsują mu planów. Im szybciej to zrozumieją, tym lepiej dla nich.

Edukacja ma czas do pierwszego września; nauka miesiąc dłużej.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem – nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Trzykrotny laureat… więcej