O. Wacław Oszajca SJ: Zbawić, czyli co?

Rozczarowani bezczynnością Boga, który choć wszystko może, to jednak nie działa i nie spełnia naszych oczekiwań i modłów, odchodzimy z Jego firmy – Kościoła.
Czyta się kilka minut
 /
/

Czyli przez co, w jaki sposób i kiedy? A zbawienie, co to takiego? Podobnie jak słówko „łaska”, jeśli z czymś się jeszcze kojarzy, to z powiedzeniem: „nie to nie, bez łaski” lub dosadniej – „bez łachy”. Słowa: „z łaski jesteśmy zbawieni, bezcenną krwią Chrystusa odkupieni” – współcześnie nic już nie znaczą. Co gorsza, ma się wrażenie, że ocieramy się o jakąś krwawą makabrę. Perfidny fałsz, zbrodnia sądowa, tortury, krew, szubienica, śmierć, łamanie kości, do tego nieludzki gniew Boga i kara wiecznego piekła dla tych, których ten krwawy spektakl odstraszył od Boga. I jak w tym wszystkim dopatrzyć się ewangelii, dobrej nowiny, czyli pozytywnych treści?

Bardziej zorientowani w Biblii i liturgii, również słysząc o gniewie Boga na grzeszników i że przez krew Jezusa wylaną na krzyżu zostaliśmy „wybawieni od Jego gniewu”, „zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna”, zaczynają podejrzliwie zerkać na Boga i zastanawiać się, jak to możliwe, że aby Go udobruchać, „oddalić od siebie gniew Boga”, trzeba było złożyć Mu w ofierze, czyli zabić, Jezusa, Jego Syna... Owszem, uczonym w Piśmie, starszym ludu, dzisiejszym faryzeuszom i saduceuszom, czyli nam, duchownym, te trudności mogą wydawać się śmieszne lub nawet gorszące, ale jeśli tak jest, to coś z nami dzieje się niedobrego. Przyznajmy, lubimy na ambonie, na katechezie, a i w towarzyskich rozmowach posługiwać się tą techniczną terminologią teologiczno-filozoficzną, gdyż ona „ułatwia” nam życie. Lubimy mówić, że Bóg jest, ale nie jaki jest. Dziecko pyta katechetę: „A dlaczego ten goły pan tam wisi?”. „Powiesili Go źli ludzie” – odpowiadamy. „Umiera za nasze grzechy, dla naszego zbawienia”. „Żeby Bóg nam przebaczył grzechy” itp. Nienowy to kłopot. Paweł Apostoł też się z tym borykał. Zarówno on, jak i my wciąż żyjemy w rozdarciu, rozpięci, jak mówi papież Franciszek, między logiką ofiary a logiką daru.

„Panie Boże, ofiarowałem Ci całe moje życie, tyle w życiu wycierpiałem, namodliłem się, nachodziłem do kościoła, nawet pojechałem do Medziugorje, i co mi z tego przyszło? Nic! Zabrałeś mi moje jedyne dziecko. A tak się starałem, poświęcałem, byłem, jestem Ci wierny, a Ty, Boże? Odpowiedz!”. Ale Bóg milczy, czeka, aż zrozumiemy, że logika „coś za coś” nie jest Jego logiką – o miłość chodzi, a nie o wzajemne usługi.

Rozczarowani bezczynnością Boga, który choć wszystko może, to jednak nie działa i nie spełnia naszych oczekiwań i modłów, odchodzimy z Jego firmy – Kościoła. Po co nam Bóg, który nie ułatwia nam życia, choć na to zasługujemy. Zanim jednak potępimy odchodzących z Kościoła, pomyślmy: kto im takiego Boga zaprezentował? Kto im taką egoistyczną dobrą-niedobrą nowinę głosił?©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Zbawić, czyli co?