Nawahowie i Księżyc: dajcie spokój naszej krewnej. Do kogo należy Srebrny Glob?

Sonda Peregrine 1 ostatecznie nie wylądowała na Księżycu, tylko spłonęła w ziemskiej atmosferze. Ale wcześniej ożywiła starą dyskusję o tym, do kogo należy nasz naturalny satelita.
Czyta się kilka minut
Tancerze Nawaho świętują Dzień Uznania Rdzennych Amerykanów. Phoenix w Arizonie, 9 lipca 2023 r. / Fot. Norm Hall / Getty Images
Tancerze Nawaho świętują Dzień Uznania Rdzennych Amerykanów. Phoenix w Arizonie, 9 lipca 2023 r. / Fot. Norm Hall / Getty Images

Czy ludzie powinni znaleźć nowy sposób dzielenia się tym, co naprawdę wspólne? Taki wniosek można wysnuć z kontrowersji wokół misji sondy Peregrine 1. Ten prywatny bezzałogowy statek kosmiczny, zbudowany na zlecenie NASA przez firmę Astrobotic Technology z siedzibą w Pittsburghu, miał kilka dni temu wylądować na Księżycu (byłoby to pierwsze miękkie lądowanie Amerykanów od 1972 r.). Po awarii musiał zawrócić i w miniony czwartek spłonął w ziemskiej atmosferze. Nie o samą sondę jednak chodzi, lecz o jej ładunek.

Prócz aparatury naukowej i dwóch księżycowych łazików na pokładzie Peregrine 1 znajdowały się bowiem kapsuły z prochami 70 osób i jednego psa, których życzeniem (co do woli psa pewności nie ma) było zostać „pochowanym” w kosmosie. Jednak dla niektórych mieszkańców Ziemi Księżyc to nie tylko jej naturalny satelita. Nawahowie – oraz wiele innych społeczności rdzennych, nie tylko w Ameryce – wierzą, że Księżyc jest ich odległą krewną, a umieszczanie tam prochów – profanacją. W latach 90. uzgodnili oni z NASA, że takie ładunki będą z nimi konsultowane. Ale Peregrine 1 to prywatna misja, której agencja jest tylko klientem. Prezydent Nawahów Buu Nygren wzywał do opóźnienia startu misji, choć zaznaczał, że jego naród nie uznaje Księżyca za swoją własność, ani nie chce narzucać swojej wiary innym. Problem jednak szerszy. Już Starlink Elona Muska – system ponad 5 tys. satelitów, z których wiele widać gołym okiem – zmienia od czasu do czasu wygląd nieba. Podnoszą się więc głosy, aby ochroną Księżyca i kosmosu – jako wspólnej dla wszystkich ludzi „przestrzeni kulturowej” – zajęła się w końcu UNESCO. Obowiązujący obecnie Traktat o przestrzeni kosmicznej podpisało wprawdzie 110 państw, ale po pierwsze, pochodzi on z 1967 r., po drugie – nie licząc zakazu umieszczania poza ziemską atmosferą broni nuklearnej, zawiera same ogólniki.

Na razie wiarę Nawahów „obroniło” niepowodzenie misji Peregrine 1. Ostatnie miesiące są zresztą dla astronautyki umiarkowanie łaskawe: Japonii (w miniony piątek) i Indiom (w sierpniu) udały się wprawdzie miękkie lądowania na Księżycu, nie obyło się jednak bez problemów z zasilaniem. W kwietniu inna, prywatna misja japońska zakończyła się roztrzaskaniem lądownika. Opóźniają się kolejne loty programu Artemis. Obecnie NASA utrzymuje, że wyśle ludzi w podróż wokół Księżyca najwcześniej we wrześniu 2025 r. Rok później dwoje astronautów ma już spacerować po jego powierzchni.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Nawahowie i Księżyc: dajcie spokój naszej krewnej