Maszyny ze słów. „Silnik na trawie” Karola Maliszewskiego

Znane zdanie Williama Carlosa Williamsa powiada, że wiersze to „większe lub mniejsze maszyny zrobione ze słów”. Tytuł tomu Maliszewskiego zwraca uwagę na ten formalny, „mechanistyczny” aspekt poezji.
Czyta się kilka minut
 /
/

Pierwszy wiersz w tej książce brzmi tak: „to przychodzi do tego, / by pogadać o tym, / co zawsze drży, // gdy ich słyszy”. Wiersz nie ma tytułu, który podpowiadałby, jak interpretować jego enigmatyczną zawartość. Cztery krótkie linijki dostarczają zaledwie obrysu sytuacji, który trzeba wypełnić własnymi intuicjami. Nasza uwaga czepia się tego, co uchwytne: niewątpliwie mamy tu opis jakiegoś spotkania, ale jego charakter pozostaje dla nas niejasny. Nie jest to bowiem spotkanie kogoś z kimś – choć czasowniki „przychodzi” i „pogadać” sugerowałyby, że mowa o spotkaniu międzyludzkim – ale czegoś z czymś. Czego? Intuicja podpowiada, że może chodzić o spotkanie słów. Ale czym w takim razie byłoby to, co „zawsze drży”? Rzeczywistością, do której słowa się odnoszą? Rzeczywistość „drży”, bo w spotkaniu słów wszystko może się zdarzyć: słowa mogą cierpliwie szukać do niej drogi albo próbować nad nią zapanować. Czy o to chodzi w wierszu? Być może o to.

Najciekawsze w nowej książce Karola Maliszewskiego – poety, prozaika, krytyka literackiego, jednego z inicjatorów i dobrych duchów Festiwalu Góry Literatury – jest mieszanie takich właśnie enigmatycznych zapisów z wierszami, w których utrwalone zostają w miarę czytelne sceny, zanotowane krótkie spostrzeżenia, żarty czy zasłyszane wypowiedzi. Nie da się tej książki otworzyć jednym kluczem. Mamy tu wierszowane notatki o wyraźnym potencjale filozoficznym („zwierzę nie / lepi // swych podobizn”) i mamy anegdoty z życia literackiego: „– Dlaczego jesteś poetą? / – A to ja jestem kimś takim? // (potem już go do / tego programu nie / zapraszano)”. Mamy też, obok krótkich, pozbawionych tytułów zapisów, wiersze – by tak rzec – pełne, w kilku strofach rozwijające myśli i obserwacje. Układ tomu separuje wprawdzie jedne od drugich, ale w lekturze nie da się uniknąć pytania, jak też one wzajemnie się do siebie odnoszą.

Znane zdanie Williama Carlosa Williamsa powiada, że wiersze to „większe lub mniejsze maszyny zrobione ze słów”. Tytuł tomu Maliszewskiego także zwraca uwagę na ten formalny, „mechanistyczny” aspekt poezji. Tyle że „mechanika” zostaje tu zderzona z „naturą”: silnik na trawie to mechanizm, który się zepsuł i wymaga naprawy. Ten symboliczny obraz można odnieść do wiersza jako takiego, ale też do sytuacji, w jakiej znalazła się cała cywilizacja. Maliszewski jest powściągliwy: swoje przemyślenia podaje w urywkach, a obserwacje w migawkach. Tworzy jednak w ten sposób przestrzeń pełną pytań: pytań o to, co dzieje się w spotkaniach słów, ale też – między ludźmi i na styku tego, co ludzkie i pozaludzkie.

Karol Maliszewski, Silnik na trawie, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2022

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z dodatku Książki w Tygodniku