Łazienka ze strefą relaksu, pałace i partyjna propaganda. Na co Lasy Państwowe wydały 100 milionów złotych?

Minister ma rację: ziobryści, jak nikt wcześniej, zamienili Lasy Państwowe we własny folwark i trzeba to rozliczyć. Tyle że patologie w tej firmie są dużo starsze niż rządy PiS.
Czyta się kilka minut
Jedna z 2 tys. tablic na billboardy zamówiona przez Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Kielce, marzec 2024 r. // Fot. Paweł Małecki / East News
Jedna z 2 tys. tablic na billboardy zamówiona przez Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Kielce, marzec 2024 r. // Fot. Paweł Małecki / East News

Wkomponowane w ścianę drzwi są ukryte za trzema flagami: Polski, Unii i Lasów Państwowych. Za nimi „strefa relaksu” z kanapą, ściany wyłożono drewnem. W następnym pomieszczeniu: prysznic, toaleta, umywalka. Witamy w gabinecie dyrektora regionalnego Lasów Państwowych w Pile.

Łazienka za 100 tys. zł stała się symbolem Bizancjum, w jakie przerodziły się Lasy Państwowe według wstępnych ustaleń audytu, który od stycznia prowadzi w firmie nowe kierownictwo. Już wiemy, że w las poszło nawet 100 mln złotych i to na rzeczy znacznie groźniejsze niż prywatny kibelek dyrektora.

Choćby kilkaset artykułów w przyjaznych władzy mediach, promujących LP i rządzących nimi polityków Solidarnej Polski za nawet 10 mln złotych. Albo konkurs „Drewno jest z lasu” – 11 mln złotych dla kościelnych parafii. Doliczyć można jeszcze etaty dla „krewnych i znajomych” (np. Dariusza Mateckiego), nieruchomości sprzedawane za grosze czy zakup pałacu w Brynku. Oraz czeki na budowę dróg z funduszu leśnego i tysiące billboardów za 65 mln złotych, które miały promować gospodarkę leśną i, zupełnie przypadkiem, miały to robić tuż przed wyborami. Większości tych spraw przyjrzy się teraz prokuratura. – Instytucja, która miała zajmować się zrównoważoną gospodarką leśną, stała się swoistą pralnią pieniędzy dla poprzedniej władzy – powiedział wiceminister Mikołaj Dorożała o wynikach audytu.

Dorożała ma rację: ziobryści, jak nikt wcześniej, zamienili Lasy Państwowe we własny folwark i trzeba to rozliczyć. Tyle że patologie w tej firmie są dużo starsze niż rządy PiS.

Wystarczy zerknąć do starych raportów NIK. Od afer mających początek jeszcze w latach 90. (budowa osiedla Eko-Sękocin z willą dla wicepremiera Kołodki), przez nieprawidłowo wydane 96 mln zł z funduszu leśnego (lata 2005-2008), finansowane pikniki i wystawne kolacje, po lata 2011-2013, kiedy przychody LP spadały, ale pensje zarządu szły w górę – wszystko prowadzi do tezy, że proste rozliczenia nie wystarczą, a Lasom potrzebna jest gruntowna reforma. Zapisana w ustawie, a nie tylko wypowiedziana na konferencji prasowej. Dopóki LP będą „państwem w państwie” z własnym skarbcem i bez jasnych rozliczeń z budżetem państwa – dopóty będziemy słyszeć o kolejnych luksusowych łazienkach. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Lasy i kasa