Książka tygodnia: w obronie drzew, robaków i grzybów, czyli „Atlas dziur i szczelin” Michała Książka

Czyta się kilka minut

Pisarz i przyrodnik, rocznik 1978, w 2013 r. wydał świetną książkę reporterską o Jakucji – kraju syberyjskim, w którego historii zapisali się polscy zesłańcy, przede wszystkim Wacław Sieroszewski. Za debiutancki tom wierszy, „Naukę o ptakach” (2014) Książek otrzymał wrocławskiego Silesiusa, za kolejny reportaż, zapis wędrówki tytułową „Drogą 816” (2015) – Nagrodę Gdynia. Teraz „Atlas dziur i szczelin” znalazł się w finałowej piątce Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego.

To nagroda za reportaż, tym razem jednak wielkomiejski czytelnik, chcąc pójść śladami autora, nie musi ani jechać na Syberię, co dziś byłoby raczej niemożliwe, ani podróżować wzdłuż wschodniej granicy. Wystarczy, by po prostu ruszył się z domu, ewentualnie zaopatrzony w lornetkę, no i sporą dawkę wiedzy, uwagi i cierpliwości. Książek odsłania bowiem świat istniejący tuż obok nas, o którego istnieniu często nie mamy pojęcia – jak ci piwosze balujący na ławkach przy Świętokrzyskiej, nieświadomi, że tuż nad nimi toczy się życie codzienne rodziny sikor modraszek.

Ptaki, owady ze szczególnym uwzględnieniem pszczół, systematyka dziur mieszkalnych w bloku miejskim. Rośliny zwane ruderalnymi i związek pomiędzy rdestem a obecnością wróbli. Warszawskie stacje metra, krakowskie Planty, łódzka Piotrkowska, wierzba dworcowa w Gdańsku. I w tym samym Gdańsku marzenie biofoba: „metalowe drzewo wbetonowane w planetę, które nigdy się nie przewróci. Które nie zgnije i nie dostanie grzyba. Drzewo, które nie uroni liścia i nie podniesie kosztów utrzymania. Nie naruszy go żaden chrząszcz, czyli »robak«”.

Zacytowałem ten ironiczny fragment, bo „Atlas dziur i szczelin” jest tyleż kompetentnym i fascynującym przewodnikiem po najbliższej nam rzeczywistości, ile protestem przeciw sposobowi, w jaki odnosimy się do natury. Przeciw irracjonalnej dendrofobii (czyli lękowi przed drzewami), w obronie owych „robaków” czy grzybów, które stanowią niezbędny element skomplikowanego systemu biologicznej współzależności. To manifest na rzecz świata, którym rządzi „ent-tuzjazm”, czyli „radość z oglądania drzew senioralnych” (pamiętacie tolkienowskich entów?). W którym nie jest „ładnie”, bo nie poddaliśmy go jeszcze rzekomej „rewitalizacji” (czyli nie uporządkowaliśmy go wedle naszych arbitralnych oraz ignoranckich gustów). W którym „dzikarium”, inaczej nieużytek, to „obszar niezwykle użyteczny”.

Michał Książek ATLAS DZIUR I SZCZELIN, Znak, Kraków 2023, ss. 300

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Dzikarium