Kościół sponsorowany traci wiarygodność

Uzależnienie finansowe kościelnych instytucji od władz państwowych zawęża swobodę wypełniania przez Kościół swojej misji, czyli głoszenia ewangelii – w tym także, gdy zaistnieje taka konieczność, upominania władzy.
Czyta się kilka minut
Happening „Aleja Milonerow PiS” w Sopocie, lipiec 2023 r. / Fot. Piotr Hukało / East News

Przykładem skrajnym jest od lat o. Tadeusz Rydzyk, który doprowadził do ścisłej symbiozy podległych mu instytucji z obecną władzą, nie bacząc, że nawet z czysto merkantylnego punktu widzenia taka „przyjaźń” tylko doraźnie przynosi korzyść. Dlatego perspektywa zmiany władzy po wyborach musi ojca dyrektora niepokoić.

Niepokoi także ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że Kościół w Polsce jest wciąż częściowo finansowo zależny od państwa. Chodzi o archaiczny Fundusz Kościelny, który właściwie od początku, od lat 50. ubiegłego wieku, funkcjonuje jako coroczna zależna od władzy dotacja z budżetu (za rządów PiS wzrosła z 94 mln w 2014 r. do 216 mln w tym roku).

Współczesnym modelom finansowania Kościoła poświęcona była konferencja w rezydencji arcybiskupów warszawskich zorganizowana 7 września przez Katolicką Agencję Informacyjną i UKSW. Jak dowiedział się „Tygodnik”, jej pomysł zrodził się na marcowym sympozjum u kard. Kazimierza Nycza z okazji 25-lecia podpisania konkordatu, ale niewątpliwie ważnym katalizatorem były zbliżające się wybory.

Uznano, że najlepszym rozwiązaniem dla Polski nie byłby podatek kościelny, jak w Niemczech, tylko odpis od podatku, o którym decydowałby sam podatnik.

Należałoby tylko uzgodnić z państwem odpowiednią jego wartość (w Hiszpanii w 2019 r. 0,7-procentowa asygnata przyniosła Kościołowi 286 mln euro). Przypomniano, że do 2014 r. Kościół z rządem PO-PSL negocjował właśnie takie rozwiązanie. Rozmowy jednak przerwano przed wyborami. Jak informuje KAI, uczestnicy sympozjum nie potrafili odpowiedzieć, dlaczego za rządów Zjednoczonej Prawicy temat finansowania Kościoła nie powrócił.

Jeśli chodzi o władzę, odpowiedź nie jest trudna: rządzącym zależy na dalszym finansowym uzależnieniu Kościoła. Natomiast bez odpowiedzi pozostaje pytanie: dlaczego przez osiem lat biskupi nie podejmowali tego tematu? Ze względu na doraźne korzyści dla Kościoła? ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Kościół zależny