Czym zastąpić Fundusz Kościelny

Donald Tusk na razie tylko deklaruje wolę likwidacji Funduszu Kościelnego. Ale powinny zyskać na tym i państwo, i Kościół.
Czyta się kilka minut
Fot. Damian Klamka / East News
Fot. Damian Klamka / East News

Premier zapowiedział rozpoczęcie prac nad przekształceniem Funduszu Kościelnego w dobrowolny odpis podatkowy przekazywany przez wiernych. Jest to powrót do pomysłu negocjowanego z Kościołem w latach 2012-2014 przez ówczesny rząd PO-PSL. Tusk powołał międzyresortowy zespół, który ma się tym zająć, w skład którego weszli m.in. ministrowie spraw wewnętrznych i administracji, pracy, rodziny i polityki społecznej oraz finansów. Pokieruje nim wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Zmiany mają wejść w życie w 2025 r. „Bardzo mi zależy na uczciwych i otwartych konsultacjach przede wszystkim z zainteresowanymi Kościołami” – podkreślił premier. Nie wspomniał jednak o reaktywowaniu Komisji Wspólnej rządu i episkopatu, która za rządów PiS obradowała zaledwie kilka razy i której strona internetowa jest wciąż nieaktywna, czy odmrożeniu „zamrożonej” na 8 lat komisji konkordatowej, w ramach której pracował dawny zespół negocjacyjny. Dlatego kard. Grzegorz Ryś w radiu TOK FM sugerował: „Mam nadzieję, że nikt nie chce regulować spraw Kościoła w Polsce bez pytania go o zdanie w tym zakresie”.

Pomysł przekształcenia anachronicznej instytucji w nowoczesny mechanizm fiskalny jest dobry i dla państwa, i dla Kościoła. Premier wyjaśnił, że chodzi o oddanie „odpowiedzialności finansowej za Kościoły” w ręce wiernych. Fundusz uzależniał Kościół od władzy. O to chodziło powołującym go w 1950 r. komunistom. W założeniu pieniądze na Fundusz miały pochodzić z dochodów z przejętych przez władze kościelnych dóbr ziemskich i nieruchomości. Nigdy jednak ich nie zinwentaryzowano. W konsekwencji w czasach PRL wypłacany z budżetu Fundusz w dużej mierze zasilał kolaborujące z władzą instytucje religijne (np. księży patriotów). Po transformacji głównie finansował dzieła charytatywne i odnowę zabytków kościelnych. Z czasem coraz większa jego część szła na składki zdrowotne i emerytalne księży oraz osób zakonnych. W ostatnich latach z Funduszu Kościelnego finansowane było 80 proc. składek zdrowotnych i emerytalnych duchownych nieposiadających własnych dochodów oraz 100 proc. składek misjonarzy i członków zakonów kontemplacyjnych. Niewielka jego część przeznaczana jest na dzieła charytatywne i odnowę zabytków kościelnych. W budżecie na 2023 r. na Fundusz Kościelny poszło 216 mln zł (w ostatnich latach dotacja ta znacznie rosła, co związane było ze wzrostem średniej płacy krajowej skorelowanej ze składkami zdrowotnymi i emerytalnymi).

W marcu 2012 r. rozpoczęły się negocjacje episkopatu i rządu w sprawie zastąpienia Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem podatkowym. W tym czasie biskupi zdecydowanie odrzucili pomysł podatku kościelnego (obowiązującego np. katolików w Niemczech), czyli dodatkowego obciążenia fiskalnego, bano się bowiem, że Polacy masowo będą się wypisywać z Kościoła, gdyby musieli dodatkowo na niego łożyć. Strona rządowa początkowo zaproponowała odpis w wysokości 0,3 proc. podatku dochodowego. Ostatecznie pod koniec 2013 r. wynegocjowano 0,5 proc. Jednak projekt ten z nieujawnionych powodów nie został sfinalizowany w parlamencie. Szef Katolickiej Agencji Informacyjnej, Marcin Przeciszewski, przypuszcza, że zaprotestowały niektóre inne związki wyznaniowe, obawiając się, że na tym stracą ze względu na małą liczbę wiernych.

Najprawdopodobniej problem ten teraz powróci. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1/2024