Jednak Morawiecki? Kogo prezydent desygnuje na premiera

Scenariusz, w który Mateusz Morawiecki wygłasza exposé i nie dostaje wotum zaufania, może być akceptowalny i dla PiS, i dla opozycji. Z kompletnie różnych powodów.

25.10.2023

Czyta się kilka minut

Konsultacje komitetów wyborczych w Pałacu Prezydenckim, po wyborach parlamentarnych. Warszawa, 24.10.2023 / Fot. Wojciech Olkusnik/East News
Konsultacje komitetów wyborczych w Pałacu Prezydenckim po wyborach parlamentarnych. Warszawa, 24.10.2023 / Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Po konsultacjach u prezydenta żaden z ich uczestników reprezentujących partie opozycyjne nie wiedział, jaką decyzję podejmie Andrzej Duda w sprawie kandydata na premiera. Więcej, nie wiedział tego nawet sam Duda, przynajmniej tak zapewniał w TVN24 jego nowy szef gabinetu, Marcin Mastalerek. Pytanie „co zrobi prezydent” nurtuje wszystkich na scenie politycznej. Próbując na nie odpowiadać, można jedynie spekulować na podstawie mowy ciała uczestników rozmów oraz tego, co depozytariusze tej tajemnej wiedzy mówią między wierszami.

Politycy PiS, którzy poszli na prezydenckie konsultacje na pierwszy ogień, prezentowali urzędowy optymizm. Rzecznik partii Rafał Bochenek przypominał, że zgodnie z konstytucyjnym zwyczajem prezydent powierza pierwszą misję tworzenia rządu kandydatowi zwycięskiej partii, czyli PiS. Sugerował też, że w opozycyjnych partiach, których liderzy we wtorek zgodnie poparli kandydaturę Donalda Tuska na premiera, może dojść do rozłamu i buntu „tylnych rzędów”, skłonnych rzekomo do poparcia gabinetu PiS. Jednak politycy obecnej opozycji absolutnie w to nie wierzą. Przekonują, że PiS nie jest w stanie przekupić lub zastraszyć 18 posłów Trzeciej Drogi (bo to o nich głównie ma chodzić) i jeszcze uzyskać poparcie całego, również 18-osobowego, klubu Konfederacji (który się wcale do tego nie pali). Opozycja twierdzi zresztą, że nie mogliby dostać lepszego politycznego prezentu niż scenariusz, w którym Morawiecki wygłasza exposé i finalnie nie uzyskuje wotum zaufania. To byłby doskonały obraz katastrofy wyborczej PiS.

Podczas rozmowy z samym Tuskiem, któremu towarzyszyli przedstawiciele czterech podmiotów Koalicji Obywatelskiej – Marcin Kierwiński z PO, Adam Szłapka z Nowoczesnej, Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej i Urszula Zielińska z Zielonych, prezydent, według relacji uczestników, nie zdradzał swoich zamiarów, a samo spotkanie odbywało się w tonie „urzędowo-poprawnym”. Sam Tusk już dzień później w Brukseli przyznał jednak, że Duda zapewnił, iż gdyby się okazało, że opozycja ma rzeczywiście większość, nie będzie się wahał w powierzeniu jej kandydatowi misji tworzenia rządu, ktokolwiek to będzie – w tym momencie, według relacji lidera PO, miał się nawet do niego uśmiechnąć. Czy jednak nie jest to tylko myślenie życzeniowe?

Spotkanie Hołowni i Kosiniaka-Kamysza z prezydentem odbyło się w bardziej kameralnym gronie, więc, jak przyznawali przed rozmowami politycy Trzeciej Drogi, mogło być bardziej owocne w konkluzje. Po spotkaniu przyznali jedynie, że potwierdzili swoją przynależność do większości, która wystawia na premiera Donalda Tuska, zaś prezydent, według ich relacji, nie podjął jeszcze decyzji, cały czas „rozważa różne opcje”. Tym niemniej rozmowa była „dobra, pokazująca wolę współpracy”, a prezydent bardzo interesował się zamiarami ewentualnego opozycyjnego rządu odnoszącymi się do bezpieczeństwa. – Jesteśmy optymistami, że nie będzie ze strony urzędu prezydenta obstrukcji – deklarował Hołownia.

Z kolei spotkanie z Lewicą miało bardzo oficjalny charakter, z racji dużego politycznego oddalenia. Po jego zakończeniu Włodzimierz Czarzasty zapewnił, że prezydent wydaje się coraz bardziej przekonany, iż opozycja zamierza ze sobą na serio współpracować i jest spójna.

Choć liderzy opozycji w oficjalnych deklaracjach wzywają Dudę do powierzenia jak najszybciej misji tworzenia rządu Tuskowi, w rzeczywistości liczą na scenariusz z desygnowaniem Morawieckiego i jego widowiskową porażkę.

Między wierszami i z mowy ciała

Będzie to im potrzebne nie tylko do tego, żeby w ten sposób pognębić PiS i obecnego premiera. Będą mieli też dzięki temu więcej czasu na negocjacje w sprawie składu rządu i obsady parlamentu. Bo te ostatnie wcale nie idą idealnie, co zresztą można było wyczytać właśnie z mowy ciała czwórki liderów podczas wtorkowego oświadczenia. Nieoficjalnie przedstawiciele czterech partii przyznają, że wciąż np. nie ma zgody między Trzecią Drogą a KO co do marszałka Sejmu. Ogromną ochotę na to stanowisko ma Szymon Hołownia, natomiast Donald Tusk nie chce go oddać. Ostre spory toczą się też o niektóre resorty, jak choćby edukację, na którą ostrzą sobie zęby wszystkie trzy formacje.

Paradoksalnie z podobnego powodu na ryzyko nieudanego exposé z brakiem wotum zaufania gotów jest PiS. Wizerunkowe straty skłonny jest wziąć na siebie Mateusz Morawiecki, pełen poczucia winy za nieudaną kampanię i chcący do końca wykazywać się lojalnością wobec partii. Dodatkowo, jak można usłyszeć w obozie PiS, w ten sposób partia kupuje sobie czas, w którym wciąż będzie miała wpływ na media publiczne. A wobec planowanej na wiosnę kampanii samorządowej każdy miesiąc wspierania PiS przez TVP ma znaczenie. Nie bez znaczenia jest też sytuacja finansowa setek urzędników, którzy będą mogli miesiąc dłużej pobierać pensje. Poza tym, przekonują politycy PiS, nawet jeśli nie uda się zgromadzić większości od razu, czas może pogłębiać pęknięcia w obozie zjednoczonej opozycji.

Wniosek, że prezydent pójdzie podobnym tokiem rozumowania, można było wyciągnąć ze środowej wypowiedzi Marcina Mastalerka, choć znów to przede wszystkim interpretacja tego, co szef gabinetu prezydenta powiedział między wierszami. Zarzekając się, że Andrzej Duda jeszcze nie podjął decyzji, przywoływał sytuację z 2005 roku, gdy też, jak przypomniał, istniała umówiona przed wyborami koalicja PiS-PO, ale finalnie wspólny rząd nie powstał. Dziś więc wielki sojusz trzech partii opozycyjnych może skończyć się podobnie – sugerował. Oczywiście wówczas sytuacja polityczna była inna, PiS już po wyborach mógł utworzyć koalicję z Samoobroną i LPR, tyle że z powodów wizerunkowych decyzja taka zapadła dopiero po kilku miesiącach. Dziś żadnej alternatywnej koalicji niż porozumienie KO, Trzeciej Drogi i Lewicy nie ma. Ale już samo posłużenie się przez Mastalerka tym przykładem coś może oznaczać. 

Wiele wskazuje więc na to, że mimo prezentowanego oficjalnie „głębokiego namysłu” Duda już wie, że to Mateusz Morawiecki po raz trzeci otrzyma misję tworzenia rządu i wygłosi swoje trzecie exposé. Licząc na to, że w międzyczasie zdarzy się jakiś cud i PiS mimo wszystko utrzyma władzę...

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Z wykształcenia biolog, ale od blisko 30 lat dziennikarz polityczny. Zaczynał pracę zawodową w Biurze Prasowym Rządu URM w czasach rządu Hanny Suchockiej, potem był dziennikarzem politycznym „Życia Warszawy”, pracował w dokumentującym historię najnowszą… więcej