Godność premiera

Nikt jeszcze nie upokorzył tak okropnie, na oczach milionów ludzi, jednego człowieka, jak zrobiła to prawica z Mateuszem Morawieckim.

27.11.2023

Czyta się kilka minut

FOT. GRAŻYNA MAKARA

Poczucie godności to emocja. Bardzo nam się podoba to zdanie, choć już słyszymy, że jednak można było się wysilić, pomyśleć i się skupić. Że – słyszymy – każdy szary Czytelnik bez naszych złotych myśli i podpowiedzi jest sobie w stanie taką mądrość wykoncypować i nie pęknąć przy tym z dumy. Owszem. Ale nie o oryginalność nam się dziś rozchodzi, lecz o pewne podsumowanie wzbogacone o element zaskoczenia. Albowiem – to sygnalizujemy z naciskiem – zaskoczenie jest niemałe.

Przez wiele ostatnich lat opinia, że poczucie godności, bądź jej nadwyrężanie to najważniejsze emocje wynoszące do władzy polską prawicę, była uważana za banał podstawowy. Tak też się powiada po dziś dzień. Jest to poniekąd oczywista oczywistość. Spostrzeżenie, że prawica na całym świecie opiera swe sukcesy w zdobywaniu władzy na godnościowych oczekiwaniach mas, nie wnosi dziś już niczego nowego i ma charakter poczciwego, a nudnego konstatowania. O godność walczyli i walczą – popatrzmy – bez ustanku, prócz naszych tu nadwiślańskich specjalistów, a to D. Trump czy W. Putin, by wymienić tylko dwóch najważniejszych na świecie pionierów walki z uciskiem, biedą, zmową elit, niesprawiedliwością i wykluczeniem.

No więc godność, ta prosta do uruchomienia emocja, zmieniła świat gruntownie, a manual jej używania okazał się prosty jak schemat cepa. Po prostu godność dostarcza się jednym, odbierając ją innym. I wtedy mamy sukces. Jest to stosunkowo niedroga i niekłopotliwa operacja, jest bowiem w niej coś z perpetuum mobile, coś z urządzenia działającego wbrew paradygmatom fizyki czy może samonakręcającego się zegarka. Sam chodzi i tyle, ale, co ważne, chodzi coraz szybciej. Z arcyciekawych zabaw godnością wypada wymienić kilka tych, które mogłyby umknąć uwadze ludziom pobieżnie obserwującym samych siebie. Zacząć wypada od aplikowania czującym się niekomfortowo wiadomości, że właśnie zapadły na świecie wiążące – zwłaszcza najuboższych – decyzje, iż mają jeść owady. Że – idźmyż dalej – sfera Amora i Wenery w ich życiu będzie skrupulatnie regulowana przez, dajmy na to, Parlament Europejski (lubimy hasło: „Tu jest Polska, nie Europa!”). Że jazda samochodami spalinowymi zostanie zabroniona, że jazda konno jest nieetyczna, że jazda na rowerze jest obowiązkiem. Nie tak dawno b. Gospodarz pojechał do lasu i ostrzegł ludność Polski, że godność grzybiarza polskiego będzie brutalnie gwałcona przez grzybiarza niemieckiego. 

Czy to było śmieszne? Nie dla wszystkich. Samiśmy zadrżeli, a wiele milionów ludzi w kraju poczuło, że ich godność w lesie zostanie stłamszona. Dlatego, popatrzmy, PiS wygrało wybory. No właśnie. Wygrało. Czas zatem na zapowiadane podsumowanie z elementem zaskoczenia. Ponieważ partia walki o godność wygrała, p. A. Duda niezwłocznie polecił M. Morawieckiemu sformowanie rządu na następną kadencję. I ten zabrał się raźno do dzieła. Niestety.

Trzeba tu głośno rzec, że nigdy za naszej pamięci żadne siły ani tutejsze, ani obce, ani tęczowe, ani żydowskie, ani masońskie, ani europejskie, ani ciemne, ani jasne, ani niemieckie, ani rosyjskie, ani inuickie – nikt nigdy nie upokorzył tak okropnie i spektakularnie, długotrwale, na oczach wielu milionów ludzi jednego człowieka, jak zrobiła to prawica z M. Morawieckim. Od wielu tygodni człowiek ten żyje poza godnością własną i naszą, pomijając godność państwa i urzędu Prezesa Rady Ministrów, żyje takoż poza rzeczywistością i racjonalnością. Ktoś powie, że to gra na czas, na sprawną ewakuację, na spalenie papierzysk. OK, ale cena za te popioły jest – przyznajmy – nieludzka. Ceną jest bowiem niespotykana śmieszność i odebranie cienia godności osobie ludzkiej. To się po prostu nie mogło zdarzyć, ale się zdarzyło. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o tego typu wydarzenia, nasz kraj jest jednak mistrzem świata, a na podium stoimy kompletnie sami.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Mistrz świata