Fake newsy papieża

Franciszek lubi cytować pouczające historie, zaczynające się od słów: „Nie wiem, czy to prawda, ale...”. Korzysta z niezweryfikowanych źródeł, powołuje się na nieprawdziwe informacje. Bo nie o prawdziwość faktów mu chodzi, ale o ich przydatność.

29.11.2023

Czyta się kilka minut

Konferencja prasowa papieża Franciszka na pokładzie samolotu papieskiego. Francja, 23 września 2023 r.  / Vatican Pool / Getty Images    MARSEILLE, FRANCE - SEPTEMBER 23: (STRICTLY EDITORIAL USE ONLY - NO MERCHANDISING) Pope Francis speaks with journalists aboard the papal plane as he returns to Rome on September 23, 2023 in Marseille, France. Pope Francis visited France's multicultural city of Marseille along the Mediterranean coast, during a migrant crisis along European borders. (Photo by Vatican Media v
Konferencja prasowa papieża Franciszka na pokładzie samolotu papieskiego. Francja, 23 września 2023 r. / Vatican Pool / Getty Images MARSEILLE, FRANCE - SEPTEMBER 23: (STRICTLY EDITORIAL USE ONLY - NO MERCHANDISING) Pope Francis speaks with journalists aboard the papal plane as he returns to Rome on September 23, 2023 in Marseille, France. Pope Francis visited France's multicultural city of Marseille along the Mediterranean coast, during a migrant crisis along European borders. (Photo by Vatican Media via Vatican Pool/Getty Images)

„Ludzie tylko zawracają księżom głowę, ciągle czegoś chcą, ciągle o coś pytają” – ironizował papież podczas ubiegłotygodniowego spotkania z grupą rzymskich księży. A potem wyjaśniał, gdzie leży problem: „Klerykalizm to bycie daleko od ludzi. Jak Anglosasi. Bo my, Latynosi, jesteśmy blisko”.

Rasowy dyplomata

Można powiedzieć, że były to słowa niefortunne. Franciszek przyzwyczaił nas, że nie należy traktować serio wszystkiego, co mówi. Zwłaszcza na spotkaniach półoficjalnych, zamkniętych (jak to wspomniane) czy improwizowanych (jak samolotowe konferencje prasowe) albo po prostu – gdy odkłada przygotowany tekst i mówi „od siebie”. 

Znany jest z nieprecyzyjnych i dwuznacznych wypowiedzi. Nieraz musiał je prostować – sam lub z pomocą współpracowników. Zapewniać, że potępia rosyjską agresję na Ukrainę. Że mówiąc o potrzebie legalizacji związków homoseksualnych miał na myśli argentyńskie prawo państwowe. Że słowa „być katolikiem nie znaczy rozmnażać się jak króliki” odnosiły się do odpowiedzialnego rodzicielstwa. 

Często podkreśla, że jest kiepskim dyplomatą. Ale i tak odwoływanie się do narodowościowych stereotypów trudno uznać za lapsus czy niezgrabne sformułowanie. Zwłaszcza jeśli się zdarza częściej niż raz.

Równo rok temu (listopad 2022 r.), w wywiadzie dla portalu America Magazine, mówił o zbrodniach popełnianych w Ukrainie: „Najbardziej okrutni są być może ci, którzy nie są z rosyjskiej tradycji, jak np. Czeczeni, Buriaci”.

Po oskarżeniach o rasizm Sekretariat Stanu przesłał władzom na Kremlu przeprosiny i wyjaśnienie, że intencją papieża nie było obrażanie narodów wchodzących w skład Federacji Rosyjskiej. 

W którym kościele dzwoni

Chodzi zresztą nie tylko o nieprzemyślane słowa albo brak precyzji. Franciszkowe podejście do faktów dobrze opisuje włoski aforyzm (przypisywany Giordanowi Bruno): „Se non è vero, è molto ben trovato” (może to i nieprawda, ale za to ładnie opowiedziana). 

Podczas konferencji samolotowej w drodze powrotnej z Abu Zabi (luty 2019 r.) papież przywołał historię „teczki Ratzingera”, z materiałami na temat „pewnej organizacji zakonnej, w której panowało zepsucie seksualne i ekonomiczne” – Jan Paweł II kazał je zamknąć w archiwum, blokując wyjaśnienie sprawy. 

Wiele wskazuje, że Franciszkowi skleiły się jednak dwie historie – Maciela Degollada, założyciela Legionistów Chrystusa, seksualnego przestępcy, oraz kard. Hansa Groëra, arcybiskupa Wiednia, wykorzystującego seksualnie młodych księży. Bo właśnie dokumenty oskarżające tego drugiego Ratzinger oddał do archiwum ze słowami „wygrała druga partia”, co opisał kard. Christoph Schönborn, naoczny świadek sytuacji.

Na tej samej konferencji Franciszek mówił też, że papież Benedykt „miał odwagę rozwiązać pewne zgromadzenie zakonne, ponieważ było formą niewolnictwa seksualnego dla kleru i założyciela”. W oficjalnym zapisie, udostępnionym przez watykańskie służby prasowe, słowo „niewolnictwo” zastąpiono „manipulacją”, bo – jak tłumaczył rzecznik Watykanu – ten termin „bardziej precyzyjnie oddawał problem nadużyć, do jakich dochodziło w przywołanym przykładzie”.

Franciszek lubi cytować pouczające historie zaczynające się od słów: „Nie wiem, czy to prawda, ale...” lub: „Jak mi powiedziała pewna osoba...”. Korzysta z niezweryfikowanych źródeł, powołuje się na nieprawdziwe informacje. Bo nie o prawdziwość faktów mu chodzi, ale o ich przydatność. 

„Ktoś mi powiedział – nie wiem, czy to prawda, czy nie – że w języku chińskim słowo »konflikt« składa się z dwóch znaków: »ryzyko« i »okazja«. Konflikt jest nie tylko ryzykiem, ale czasem też okazją” – opowiadał członkom ruchu Focolari w kwietniu 2016 r. To przykład całkowicie zmyślony, co wiadomo przynajmniej od czasów prezydenta Kennedy’ego, który również go cytował. 

Franciszek, który tyle razy potępiał fake newsy, sam przykłada rękę do ich szerzenia.

Tolerancja zero

„Uderzają mnie słowa, jakie św. Franciszek skierował do braci: »Głoście Ewangelię, jeśli trzeba, nawet słowami«” – mówił papież do uczestników kapituły generalnej franciszkanów konwentualnych w czerwcu 2019 r. Wiele razy – w przemówieniach, książkach, wywiadach – tę „radę” przywoływał. Choć historycy nie mniej razy udowadniali, że takich słów nie ma ani w pismach Biedaczyny z Asyża, ani w opisach jego życia (nawet jeśli rzeczywiście napominał braci, by dawali świadectwo ewangelicznego życia).

W podobny sposób Franciszek powołuje się i na inne wielkie postaci. Lubi cytować zdanie św. Bazylego, że Duch Święty jest „czystą harmonią” (Ipse harmonia est), które można co najwyżej uznać za parafrazę długiego wywodu kapadockiego Ojca Kościoła. 

Gustavowi Mahlerowi, swojemu ulubionemu kompozytorowi, włożył w usta słowa, że „wierność tradycji to podtrzymywanie ognia przy życiu, a nie oddawanie czci popiołom”, których – jak zauważa Sandro Magister, starannie weryfikujący cytaty papieża – w bibliografii na temat muzyka znaleźć nie sposób.

– Przejrzałem też wielokrotnie wszystkie wypowiedzi Benedykta XVI – mówi mi Magister – i nie znalazłem nigdzie słów o „tolerancji zero” wobec pedofilii, które Franciszek tak często przywołuje, że wszyscy już w nie uwierzyli [po raz pierwszy zacytował je w wywiadzie dla „La Croix” w maju 2016 r. – EA]). Może się mylę – dodaje – ale jak dotąd nikt nie potrafił wskazać, gdzie papież Ratzinger je wypowiedział lub napisał.

Jezuicka strategia

„Może to nie były szczęśliwe słowa, ale mówiąc o wielkiej Rosji przypomniało mi się to, czego uczono nas w szkole o Piotrze I, Katarzynie II. Może nie do końca słusznie, nie wiem, niech wypowiedzą się historycy. Ale przyszło mi to do głowy, bo tak uczyłem się w szkole” – usprawiedliwiał się papież podczas powrotnego lotu z Mongolii (4 września 2023 r.), nawiązując do swej głośnej wypowiedzi o „wielkiej Rosji”, adresowanej do młodzieży w Petersburgu. 

Joaquín Morales Solá, argentyński dziennikarz starszego pokolenia, zapewnia mnie, że w czasach, gdy Jorge Berglio chodził do szkoły, historia carskiej Rosji była niemal nieobecna w programach nauczania. – W szkołach podstawowych w ogóle się nie mówiło o Piotrze i Katarzynie, w liceach tylko pobieżnie – mówi Morales. – Myślę, że papież pomylił to, co czytał sam, z tym, czego go uczono w szkole. Wiemy przecież, że był zapalonym czytelnikiem książek o literaturze i historii.

Czasem trudno nie odnieść wrażenia, że Franciszek mija się z prawdą rozmyślnie: sądząc, że tak łatwiej wybrnąć z rozmowy na kłopotliwy temat. Tym razem zgodnie z zasadą: może to i nieprawda, ale za to sprytnie opowiedziana.  

W styczniu 2023 r., w wywiadzie dla agencji Associated Press, wyznał, że był zaskoczony informacjami na temat Marka Rupnika, słynnego jezuity-artysty, oskarżonego o przemoc seksualną wobec sióstr zakonnych (media odkryły skandal niespełna dwa miesiące wcześniej). Dodał, że „nie miał ze sprawą nic wspólnego”, poza jedną „interwencją proceduralną”, którą podjął, „by sprawa toczyła się w normalnym trybie” – czyli została przekazana do Kongregacji Nauki Wiary, która uznała przestępstwa jezuity za przedawnione. (Decyzję kongregacji Franciszek cofnął dopiero miesiąc temu, po ponad rocznej i pełnej niespodziewanych zwrotów walce – ofiar, mediów i samych jezuitów, którzy wyrzucili Rupnika ze swych szeregów – o sprawiedliwy proces). 

Ale nie to jest w tej historii najważniejsze. W styczniowym wywiadzie papież przemilczał inny, wcześniejszy i nie mniej poważny zarzut wobec Rupnika – „udzielenia rozgrzeszenia wspólnikowi grzechu” (czyli wyspowiadania swojej ofiary). To jedno z najcięższych przestępstw kościelnych, karane ekskomuniką. Ta sprawa trafiła do kongregacji jeszcze w 2019 r. Nie bacząc na prowadzone postępowanie i powagę zarzutów, Rupnikowi powierzono głoszenie wielkopostnych rekolekcji dla papieża i kurii rzymskiej w marcu 2020 r. Dwa miesiące później Kongregacja Nauki Wiary potwierdziła jego ekskomunikę i niemal natychmiast ją zdjęła. Trudno uwierzyć, by w tak ważnej sprawie, dotyczącej słynnego artysty-jezuity, decyzje kongregacji, kierowanej przez kardynała-jezuitę, zapadły bez udziału i wiedzy papieża-jezuity.   

Franciszkowe zmagania z faktami to dla jednych przebiegła gra „na dwie strony” (jak zawsze katastrofalna dla autorytetu duchowego i moralnego), dla drugich populistyczne skrzywienie (pamiątka po czasach młodzieńczego zauroczenia peronizmem), dla jeszcze innych zwykła ludzka przypadłość. Być może to przejaw parezji – swobody wypowiedzi – której papież nikomu, także sobie, nie odmawia, desakralizując urząd i zdejmując z niego nimb nieomylności. Możliwe też, że żadna z tych odpowiedzi nie jest trafna, albo prawdziwe są wszystkie. 

Przez dziesięć lat zdążyliśmy się do Franciszka przyzwyczaić, tylko wciąż trudno go zrozumieć.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”, akredytowany przy Sala Stampa Stolicy Apostolskiej. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium  konsorcjum ICoN, zrzeszającego największe włoskie uniwersytety. Autor i… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Ojciec święty i jego wykręty