Reklama

Apel do papieża

Apel do papieża

02.07.2020
Czyta się kilka minut
Grupa polskich katolików zamieściła we włoskim dzienniku „La Repubblica” całostronicowy apel do papieża wzywający go do interwencji w sprawie kryzysu w polskim Kościele. Apel ukazał się w uroczystość Świętych Piotra i Pawła.
Screen z profilu Bartosza Wrzoska na Facebooku /facebook.com/bartosz.wrzosek.37
B

Błagamy Cię! Spójrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie zostały potwierdzone przypadki pedofilii, a lojalność wobec instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza od dobra ofiar – wzywają organizatorzy akcji. Zauważają, że „brak zdecydowanej reakcji kościelnej hierarchii wobec zawiadomień o karygodnych zachowaniach przypisywanych niektórym biskupom jest powodem publicznego zgorszenia i szkodzi dobru Kościoła”. Proszą o interwencję Watykanu. 

Redakcja „La Repubblica” nie zgodziła się na pierwotną wersję tekstu, zamieszczoną na stronie dosckrzywdy.pl. Z tekstu zniknęły nazwiska biskupów Sławoja Leszka Głódzia i Jana Tyrawy oraz odniesienie do konkretnych instytucji: polskiego episkopatu, nuncjusza apostolskiego w Polsce, Kongregacji Nauki Wiary oraz Kongregacji ds. Biskupów, a krytyczna uwaga: „Wielu wiernych ma poczucie, że Watykan daje na to przyzwolenie”, została zamieniona na prośbę: „Prosimy o interwencję Watykanu”.


Screen z profilu Bartosza Wrzoska na Facebooku /facebook.com/bartosz.wrzosek.37

Apel wywołał duże zainteresowanie mediów. Na tę reakcję odpowiedział dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej. „Kościół musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby przypadki nadużyć zostały wykryte” – oświadczył Matteo Bruni. Dodał, że „Ojciec Święty został poinformowany o apelu i modli się za tych, którzy go wystosowali. Cały Kościół musi zrobić wszystko, co w jego mocy, aby były stosowane normy kanoniczne, przypadki nadużyć zostały wykryte, a winni tych poważnych przestępstw zostali ukarani”.

Pod apelem podpisały się 32 osoby. Zbiórka pieniędzy na publikację apelu trwała do 21 czerwca na zrzutka.pl. Uczestniczyło w niej 635 osób. Udało się zebrać 43 236 zł z niezbędnych 40 tys. Nadwyżka, zgodnie z deklaracją organizatorów, zostanie przekazana na potrzeby Inicjatywy „Zranieni w Kościele”.

Bez wątpienia akcja najbardziej uderza w osoby z urzędu odpowiedzialne za przekazywanie papieżowi informacji, które – jak się dowiedzieliśmy – poczuły się dotknięte takim sposobem pominięcia „drogi służbowej” i widzą w apelu atak na polski Kościół. Bliskie jest im stanowisko, jakie wobec akcji polskich katolików zajął Włodzimierz Rędzioch w artykule „Atak na Kościół w Polsce w dzienniku »La Repubblica«”. Tekst włoskiego korespondenta tygodnika „Niedziela” ukazał się na konserwatywnym portalu Nuova Bussola Quotidiana (tym samym, na którym promowano akcję abp. Viganò wzywającego papieża Franciszka do dymisji). Rędzioch atakuje organizatorów akcji, stwierdzając, że ta mała grupa „bezczelnie podaje się za przedstawicieli katolików polskich”, umniejsza też problem seksualnego wykorzystania małoletnich w polskim Kościele, wskazując, że w Polsce na 1000 skazanych za pedofilię tylko 3 osoby to duchowni. Jego zdaniem o prawdziwych intencjach twórców akcji świadczy fakt, że apel ukazał się w lewicowym i wrogim Kościołowi dzienniku „La Repubblica” w uroczystość świętych Piotra i Pawła (podobnie jak film braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” ukazał się w przeddzień setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II). „W Polsce istnieje grupa katolików krytykujących obecną hierarchię. Chcieliby bardziej »demokratycznego«, »otwartego«, mniej dogmatycznego Kościoła, wolnego od »klerykalizmu«. Dla nich także każdy przypadek wykorzystywania dzieci staje się pretekstem do krytykowania Kościoła, oczywiście w celu osiągnięcia innych celów” – puentuje swój tekst Rędzioch.

Inicjatorzy umieszczenia we włoskim dzienniku apelu do papieża wcześniej zaangażowani byli w organizowanie protestów w kilku polskich miastach pod hasłem „Odzyskajmy nasz Kościół”. O powodach i celach akcji pisaliśmy w reportażu Jana Tomasza Rybickiego „Głową w mur Kościoła” >>>


CZYTAJ TAKŻE

DOCIEKANIE PRAWDY. Rozmowa ze Zbigniewem Nosowskim, redaktorem naczelnym „Więzi”: Jeśli w usuwaniu zła wszystkie oficjalne drogi w Kościele zawodzą, pozostają dziennikarstwo śledcze i ujawnianie faktów >>>


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kościół miał dosyć czasu, żeby się oczyścić i rozliczyć. Jak to robi dotąd. Obrazuje to sprawa bpa Janiaka. Prawie wszyscy biskupi nabrali wody w usta. Nie można odebrać tego inaczej jak, atakują nas, musimy być razem, jesteśmy z Tobą. Czy to jest w zgodzie z nauczaniem Kościoła? Z ewangelią? Z zasadami moralnymi? Nie. To wszystko co wymieniłam jest dla maluczkich, a biskupi od pouczania. Tak samo zachowują się względem księży wykorzystywanych wcześniej przez pedofilów kościelnych. Nie pamiętam nazwiska księdza, który pisał o swojej sprawie i o sposobach ukręcania łba sprawie przez biskupa o ile pamiętam warmińskiego. To pokrzywdzony był traktowany jak czarna owca przez księży i biskupów. Co się dziwić, że trzeba pisać do papieża w prasie włoskiej.

Jezus powiedział: "Gdzie dwóch lub trzech gromadzi się w imię moje, tam ja jestem z nimi". Polscy hierarchowie zawłaszczyli sobie kościół, a Kościół Boży - to wierni, którzy wyznają imię Jezusa. Wierni chcą ten kościół odzyskać. Kiedy patrzę na naszych biskupów, to widzę faryzeuszy - są wśród nich i Nikodemowie, ale więcej jest Annaszów i Kajfaszów...

Do Tego wniosku trzeba dojrzeć. Mnie, byłemu ministrantowi zajęło to wiele lat, ale jestem przekonany, że korporację o aspektach mafijnych pt. Kościół katolicki należy rozwiązać. I nie bać się piekła, którym nas straszy ten i ów diabeł lub biskup kaliski. Chrystus jest z nami.

Niezłe oświadczenie. Styl może być. Mam takich wzorów dużo, to Ci umiłowany chłopcze podrzucę. "Twój stryj Krętacz"

Mówiąc szczerze, mogli sobie wybrać mniej antykatolicką gazetę. Czyżby łatwiej było dotrzeć do papieża z ogłoszeniem zamieszczonym właśnie tam, a nie w poczytniejszym Corriere della Sera lub katolickim, choć też lewicowym Avvenire? Mniejsza o to; ich pieniądze, ich wybór. Dziwi jednak, że redakcja w ogóle interweniowała w treść płatnego ogłoszenia, będącego w istocie listem otwartym, za który autorzy i tylko oni ponoszą odpowiedzialność. W tym świetle jeszcze bardziej tajemniczo brzmi wpis jednego z organizatorów akcji na FB, niejakiego Bartosza Wrzoska: "Po długiej batalii (komuś bardzo zależało na tym, aby ta reklama nie ukazała się w ogóle) dziś we włoskiej gazecie La Repubblica ukazał się apel do Ojca Świętego". Zależeć mogło niejednemu, ale kto do licha ma władzę blokowania i cenzurowania reklam we włoskim, antyklerykalnym dzienniku? Terroryzuje ich polski episkopat?

sam fakt, że przez takie ogłoszenia trzeba się do świątobliwego majestatu dobijać, ale i cenzorskie interwencje - to ślepa uliczka, nic nie skłoni pysznych panów owczarni do pokory jak tylko masowy bunt owieczek, puste kościoły

@eddiepolo w czwartek, 02.07.2020, 16:40. No tak, ale teoria spiskowa powinna być jakoś uprawdopodobniona. Gdyby tekst blokowano i cenzurowano w Gościu Niedzielnym lub Naszym Dzienniku, to sprawa byłaby oczywista. Skąd jednak opory i powściągliwość w gazecie, która w spektrum włoskiej prasy zajmuje miejsce podobne do New York Timesa w USA, El Pais w Hiszpanii, The Guardian w Wielkiej Brytanii, czy, nie przymierzając, Gazety Wyborczej w Polsce? Na zdrowy rozum, powinni to łyknąć jak gęś kluskę, opublikować in extenso i za darmo, i jeszcze poprzeć we własnym imieniu, nie? Wszystko to jest jakieś dęte, nawet ta gigantyczna czcionka, jakby chcieli pokazywać gazetę papieżowi, kiedy na Anioł Pański stanie w oknie biblioteki.

nie zajmuję się teoriami spiskowymi, w kontekście pontyfikatu JP II i przypadku J. Paetza oraz afer pedofilskich wystarczająco dużo powiedziano na temat metod 'załatwiania' takich spraw, a także komunikacji i obiegu informacji w Watykanie - a dęte to jest tłumaczenie że ten czy ów 'o niczym nie widział' [nb jeśliby faktycznie nie wiedział, to tym gorzej dla tej dętej pychą i wszelakim plugawym występkiem instytucji, tym gorzej dla jej poddanych]

@eddiepolo w sobota, 04.07.2020, 08:26. Paetz nie był pedofilem, bardziej takim Weinsteinem w wersji soft, ale jego przypadek przypadkiem daje mi pretekst do zastanowienia się nad problemem niewiedzy. O Paetzu wiedzieli wszyscy w Poznaniu, co najmniej w środowisku kościelno-seminaryjnym, trzeba było jednak odwagi ówczesnego księdza Węcławskiego (dziś niekatolika Polaka), żeby powiedzieć to głośno, publicznie i skutecznie. Ja sam o pedofilii wśród księży wiem tylko z mediów. Spośród kilkunastu znanych mi osobiście oraz setek innych, jacy przez całe życie przewinęli się przez moje "pole społecznego widzenia", o żadnym nie wiem ani nie słyszałem nic takiego, chociaż przykładów na wszystkie grzechy główne znalazłbym w ten sposób bez liku. Jedyny wyjątek, to nieżyjący już proboszcz, który jakoby przed kilkudziesięciu laty dwuznacznie zachowywał się wobec kolegi osoby, która mi to powiedziała. Nie jest to jednak nawet plotka, bo nie słyszałem jej od nikogo innego z tej samej społeczności, a echo pamięci odezwało się u tej osoby (skądinąd uczciwej i nieuprzedzonej) krótko po premierze pierwszego filmu braci Siekielskich, tak że nie mam pewności, czy nie jest to czasem tzw. zewnętrzna indukcja wspomnień. Inna sprawa, że nie obracam się w kręgach zbliżonych do plebanii i nie upieram się, że moja niewiedza jest wiedzą negatywną. Z plotkami też się stykam głównie na "Plotku" i wyciąganie ogólnych wniosków z moich osobistych doświadczeń byłoby bez sensu. Są ludzie, którzy nie wiedzą, co to ból zęba. Byłoby jednak dziwne, gdyby dentysta z 20-letnią praktyką twierdził, że, owszem, o bólu zęba słyszał, ale pacjenta z czymś takim w życiu nie miał. I tu powtórzę pytanie zadane pod innym artykułem z niekończącego się cyklu o pedofilii. [https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/40685#comment-40685] Odpowiedzi oczywiście nie było.

Ja widzę wiekszość episkopatu, biskupów, jako grupę starszych panów, którzy boją się utracić to do czego zostali przyzwyczajeni przez całe niemal życie, zaszczytów, spokoju, dostatku, pieniędzy, służących, pałaców i czołobitności wiernych. Zostało zachwiane ich poczucie bezpieczeństwa, no bo co zrobią jeśli to wszystko utracą? Moje stwierdzenie jest ogólne i oczywiście nie wszystkich dotyczy, ale można tę grupę rozpoznać po słowach i mowie.

którzy tego rodzaju akcję uważają za atak na Kościół. Panowie konserwatyści, bierzcie przykład z red. Terlikowskiego i ks. Zaleskiego. Dla nich Ewangelia jest najważniejsza.

zajmuje się detalami, przecinkami można powiedzieć a nie tematem głównym? A temat główny to..........Brak reakcji Episkopatu, biskupów na temat pedofilii w Kościele. Zamiatanie pod dywan przy jednoczesnym udawaniu skrzywdzonej dziewicy.Choć oczywiście ostatnio, sprawa z biskupem Janiakiem, daje pewną nadzieję. Nie zmienia to jednak faktu, bo to nie dotyczy tylko biskupa Janiaka. Tych panów jest więcej. Przynoszących wstyd i hańbę, mojemu KK. Co papież ma tu przyjechać i zebrać polski Episkopat na dywaniku? Ten apel w włoskiej gazecie, to dramatyczne wołanie o prawdę Z wyjątkiem przecinków. Podejrzewam, że dobrze o tym wiesz, tylko z jakichś powodów udajesz, że nie wiesz.

@DRU w piątek, 03.07.2020, 09:41. W głównym temacie nie mam do dodania nic ponad to, co powiedzieli inni, więc zajmuję się "detalami", które moim zdaniem nie są bez znaczenia, a umykają uwadze innych w gorącej atmosferze rewolucji kulturalnej. Zaczynasz ulegać emocjom linczującego tłumu, któremu nie dość zasypywać obelgami i ciosami winowajcę, ale jego gniew zwraca się przeciwko tym, którzy nie wrzeszczą i nie biją. A jak już ktoś ośmieli się o coś zapytać, zgłosić wątpliwości, to miej go Panie Boże w swojej opiece. Przeczytaj jeszcze raz własny komentarz i zastanów się, czy w słusznym gniewie nie zaczynasz grzeszyć przeciwko logice. Zarzut do episkopatu o "brak reakcji" pomijam, bo masz prawo oceniać tę reakcję jako tak nieadekwatną, że aż niedostrzegalną. Z drugiej strony dostrzegasz "sprawę biskupa Janiaka", która "daje pewną nadzieję". Autorzy listu żadnej nadziei nie mają, a "sprawa biskupa Janiaka" najwidoczniej interesuje ich mało albo wcale. "Co papież ma tu przyjechać i zebrać polski Episkopat na dywaniku?". No chyba takie były intencje, nie? Może niech zagniewani najpierw ustalą między sobą, o co im konkretnie chodzi. Rok temu na bramie szkoły podstawowej prowadzonej przez siostry zakonne w mojej okolicy ktoś wymalował czerwoną farbą: "Molestujcie własne dzieci". Nikt nikogo w tej placówce nigdy nie podejrzewał o pedofilię. Przez chwilę zastanawiałem się, do kogo był skierowany ten przekaz. Do sióstr, świeckich nauczycieli stanowiących większość personelu, rodziców, czy dzieciaków, które przeczytały go na powitanie kolejnego dnia w szkole? Czy ewentualne molestowanie własnych dzieci byłoby już ok? Czym nabita była głowa kogoś, kto pod osłoną nocy wydalił z siebie ten dramatyczny sprzeciw wobec... no właśnie, wobec czego? Pomyślałem sobie wtedy, że chętnie sam wytarłbym ów napis, o ile mógłbym to zrobić buźką malarza. To żarcik, oczywiście. Kara finansowa, po której dwa razy by się zastanowił (lub zastanowiła) nad inwestycją w nową puszkę farby, usatysfakcjonowałaby mnie całkowicie.

przeciwnie. Sprawa pedofilii w naszym KK, winna być załatwiona w Kościele, bo jeżeli jej Kościół nie załatwi, to w przyszłości załatwia ją, podobni tym co wypisali ów napis, na budynku szkoły prowadzonej przez siostry. To po pierwsze, po drugie, domaga się tego zwykła ludzka przyzwoitość. A naszym biskupom strasznie opornie to idzie, jak Syzyfowi można powiedzieć. Nie zastanawiałeś się przypadkiem, dlaczego ten apel nie mógł się ukazać w naszej polskiej, prasie katolickiej? Prawdopodobnie z wielu, ja ci teraz powiem jeden, z tego forum. Artykuł ks. Bonieckiego, Kto was słucha. Produkuje się tam nijaki Berger, zawodowy antykatolik. W swoim poście atakuje katolickie duchowieństwo, wychodząc z pozycji nadczłowieka. Odpowiada mu na to katolik, dość ostro, porównując do faszyzmu. Oczywiście Berger jest obrażony i protestuje, co łatwo przeczytać. Ja przypominam że pojęcie nadczłowieka, to twór wymyślony przez Fryderyka Nietzschego,który później został wykorzystany, przez hitlerowców, do stworzenia rasy panów, co jest faktem historycznym. Wniosek? Porównanie postu Bergera, do faszyzmu, jak najbardziej słuszne. Co się dzieje? Ano mój post, zostaje wykasowany, po paru dniach trwania a Bergera, ma się całkiem dobrze. I to dzieje się na forum katolickiego tygodnika.Podobno TP, jest postępowy, nawet modernistyczny, jak niektórzy powiadają.To są właśnie te niuanse o których piszesz, choć pewno nie o nich myślałeś. Sprawa biskupa Janiaka, rozwinęła się bardzo dynamicznie, podejrzewam że autorzy apelu nie wiedzieli, bo nie mogli wiedzieć o reakcji Watykanu. Za to bardzo dobrze wiedzieli o reakcji biskupa Janiaka, mianowicie ów nieszczęsny (albo szczęsny)list do wiernych, odczytany w diecezji. Suma summarum, ich apel napisany w gazecie niezbyt katolickiej, jak piszesz, okazał się skuteczny a chyba o to chodziło.A czy okaże się skuteczny de facto, czas pokaże. Tu już abp. poznański, ma pole do skutecznego działania, co daj mu Panie Boże.

Może się skrzyknąć grupa znajomych i też będą nową "grupą polskich katolików". Zastanawiające na ile takie środowiska i ich inicjatywy są reprezentatywne dla społeczności katolików polskich, wydaje mi się, że w krótkim czasie bez problemu zebrałoby się 10 razy tyle osób i zgromadziło 10 razy tyle środków na kampanie "świeckie łapy precz od pasterzy" czy coś w tym stylu.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]