Życie po erupcji

Życie po erupcji

09.09.2019
Czyta się kilka minut
Choć wybuchający wulkan i potoki lawy nie kojarzą nam się z rozkwitem życia roślinnego, natura nie podziela tych uprzedzeń.
MARIO TAMA / GETTY IMAGES
O

Okazuje się, że po zeszłorocznej erupcji hawajskiego wulkanu Kīlauea (na zdjęciu: ciekawscy na jego zboczu) w przyległych wodach Oceanu Spokojnego nastąpił niebywale bujny wzrost glonów, czyli fitoplanktonu. Głodni wiedzy naukowcy już miesiąc po erupcji wybrali się na oceaniczną wyprawę, by zbadać, co odpowiada za tajemniczy zakwit. W bieżącym numerze „Science” wyjawiono w końcu niebanalną prawdę: odpowiedzialny był nie taki czy inny składnik lawy, lecz jej wysoka temperatura. Ciepło opadających na dno oceanu kawałów świeżej, dopiero co wyplutej z wnętrza Ziemi skały wulkanicznej podgrzało żyzne wody przydenne, wcześniej spoczywające w bezruchu setki metrów pod powierzchnią oceanu. Woda ta wypłynęła następnie na powierzchnię, karmiąc fitoplankton. Skomplikowany ten nasz świat, prawda? ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof przyrody i dziennikarz naukowy, specjalizuje się w kosmologii, astrofizyce oraz zagadnieniach filozoficznych związanych z tymi naukami. Pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Odkrycie jak odkrycie, ale anegdotyczne okoliczności - znane mi z innego źródła (nie "Science", ale gazety codziennej, która rozpisała się o tym bardziej szczegółowo) - są dość zabawne. Jak wiadomo, fitoplankton jak każda inna flora potrzebuje do życia dwutlenku węgla, którego nigdy nie brakuje, światła, którego też ma pod dostatkiem w tamtych szerokościach, oraz deficytowych azotanów. Są one zużywane w procesie fotosyntezy błyskawicznie. Zakwit fitoplanktonu nastąpił trzy dni po erupcji i równie nagle razem z nią zniknął. Naukowcy ledwie zdążyli zebrać próbki, świadczące, że za zjawisko odpowiedzialny był właśnie obfity dowóz azotanów. Rzecz w tym, że lawa ich nie zawiera. Zagadkę starano się wyjaśnić "kreatywnie", wciągając do eksperymentów kolegów z wydziału sztuki Uniwersytetu Hawajów, którzy z entuzjazmem topili zastygłą w bryły lawę i wlewali ją do wiader z morską wodą. Oczywiście nic mądrego z tego nie mogło wyniknąć, ale w końcu ktoś skrobnął się w głowę i wymyślił hipotezę o wypłynięciu na powierzchnię wód normalnie pozostających w mroku głębin i dzięki temu nie "oczyszczanych" z azotanów przez wiecznie głodny fitoplankton. W ten sposób po raz kolejny nauka spekulatywna okazała swą wyższość nad eksperymentalną. ;)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]