Zamieszki w Dublinie ujawniły paradoks Irlandii

Czy starcia w Dublinie były faktycznie antyimigranckie? I czy, jak utrzymuje choćby laureat tegorocznej Nagrody Bookera, pokazały pokłady nieujawnianych na co dzień przez Irlandczyków emocji?
Czyta się kilka minut
Zamieszki na ulicach Dublina. Irlandia, 23 listopada 2023 r. / fot. PETER MURPHY / AFP / EAST NEWS
Zamieszki na ulicach Dublina. Irlandia, 23 listopada 2023 r. / fot. PETER MURPHY / AFP / EAST NEWS

Można powiedzieć: to wciąż państwo na uboczu wielkich zdarzeń. Między innymi dlatego kilkunastogodzinne zamieszki, które wybuchły 23 listopada w Dublinie – jak twierdzi policja, największe w historii Republiki Irlandii – będą długo tematem sporów. 

Do ulicznych starć doszło kilka godzin po tym, gdy urodzony w Algierii obywatel Irlandii, mieszkający tu od 20 lat, zaatakował nożem troje pięcio- i sześcioletnich dzieci oraz usiłującą je obronić kobietę. Dwie ofiary trafiły do szpitala w stanie krytycznym. Napastnika zatrzymano, ale z gromadzącego się na miejscu tłumu słychać było już wezwania do „ujawnienia swoich uczuć”. W domyśle: uczuć antyimigranckich. Wieczorem na reprezentacyjnej O’Connell Street już pół tysiąca młodych ludzi atakowało tramwaje i demolowało sklepy. Gardaí, irlandzka policja, aresztowała 48 osób, a jej szef określił sprawców jako „obłąkaną, chuligańską grupę kierującą się skrajnie prawicową ideologią”.

Czy faktycznie – jak utrzymuje choćby urodzony w Limerick pisarz Paul Lynch, świeży laureat tegorocznej Nagrody Bookera – zamieszki pokazują pokłady nieujawnianych na co dzień przez Irlandczyków emocji? Według ostatnich sondaży aż trzy czwarte Irlandczyków uważa, że ich kraj przyjął za dużo uchodźców wojennych (dotyczy to m.in. 96 tys. Ukraińców). Najsilniejsze antyuchodźcze i antyimigranckie nastroje panują wśród wyborców partii Sinn Féin, której poparcie wynosi 29 proc. 

Jednak po dwóch dekadach niemal nieograniczonej imigracji ekonomicznej z centralnej i wschodniej Europy, nastroje antyimigranckie w Irlandii – niewielkim państwie o silnej tożsamości i do niedawna w miarę jednolitym kulturowo – pozostają raczej umiarkowane. Irlandczycy odrobili np. lekcję brexitu. Ogłoszone w dniu dublińskich zamieszek dane wskazują, że tylko w 2022 r. do Wielkiej Brytanii przybyło o ok. 750 tys. osób więcej niż z niej wyjechało – jakby w państwach o dynamicznym rynku pracy „siłowe” zarządzanie migracją było wręcz niemożliwe. Mimo powiązań z podlegającą Londynowi północną częścią wyspy – i długiego sporu o zasady brexitu – Irlandczycy w Republice nie zamknęli swojego rynku pracy. Na razie więc pierwszym efektem zamieszek jest chęć ukarania sprawców i zmiana przepisów. Irlandzka policja wciąż analizuje ponad 6 tys. godzin nagrań z monitoringu, rząd chce zaś szybko umożliwić służbom korzystanie ze wspomaganych przez AI systemów rozpoznawania twarzy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Zamieszki ujawniły paradoks Irlandii