„Zaatakowali mnie jak zwierzęta”. Jeśli kiedyś Rosja stanie przed sądem, jest to gotowy materiał dowodowy

Jeśli w przyszłości Rosja stanie przed sądem, będzie to gotowy materiał dowodowy. Raport ze świadectwami ofiar gwałtów, dokonanych przez rosyjskich żołnierzy na terenie Ukrainy, to efekt pracy polsko-ukraińskiego zespołu.
Czyta się kilka minut
Serhii Zakharov, ilustracja z raportu „Podoba ci się, nie podoba, cierp, moja piękna – nieukarane zbrodnie. Przemoc seksualna rosyjskich wojsk okupacyjnych wobec ukraińskich kobiet”, 2024 / materiały prasowe Instytutu Pileckiego
Serhii Zakharov, ilustracja z raportu „Podoba ci się, nie podoba, cierp, moja piękna – nieukarane zbrodnie. Przemoc seksualna rosyjskich wojsk okupacyjnych wobec ukraińskich kobiet”, 2024 / materiały prasowe Instytutu Pileckiego

Nie wiadomo, ile jest ich ofiar. Dokumentowanie zbrodni wojennych, tak by można wykorzystać to w sądzie, jest trudniejsze, gdy idzie o przemoc seksualną. Jeśli ofiary decydują się mówić, dowodem są często tylko ich relacje. Takie jak kilkudziesięciu kobiet i kilku mężczyzn, ofiar rosyjskich gwałtów z lat 2014-23. „W punktach kontrolnych kobiety zmuszano do rozebrania się i kazano im tańczyć” – relacjonowała jedna. Inna mówiła: „To był gwałt zbiorowy. (...) Zaatakowali mnie jak zwierzęta”.

Relacje zbierane w ostatnich dwóch latach przez Centrum Dokumentowania Zbrodni Rosyjskich w Ukrainie im. Rafała Lemkina zaprezentowano 22 lutego w Instytucie Pileckiego w Warszawie. Działające przy tym Instytucie Centrum powstało wiosną 2022 r., a zespołem dokumentalistek (bo to głównie kobiety) kieruje dziennikarka Monika Andruszewska. W 2013 r., wówczas 21-letnia, pojechała na Majdan i została już na Ukrainie. Publikowaliśmy jej teksty o wojnie w Donbasie. Po 24 lutego 2022 r. zawiesiła pracę dziennikarską i podjęła się dokumentowania zbrodni.

Efekt: Instytut Pileckiego zgromadził dotąd 828 świadectw wideo, z czego 180 nagrano w Polsce, a 648 na terenie Ukrainy. Jeśli kiedyś Rosja stanie przed sądem, będzie to gotowy materiał dowodowy. A przedstawiona teraz dokumentacja gwałtów to pierwsze opracowanie powstałe na podstawie tych relacji.

„To są bardzo często kobiety z małych miejscowości, ze wsi, które obawiają się stygmatyzacji, nie chcą o tym mówić, bardzo dużo kobiet odmawia świadectwa, bo mówi, że nie chce wracać do tego strasznego wspomnienia, więc nigdy się nie dowiemy, jaka liczba kobiet została w ten sposób skrzywdzona” – mówiła na konferencji Andruszewska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Dowody rosyjskich zbrodni czekają na sąd