Reklama

Za dwa lata koniec świata

Za dwa lata koniec świata

04.07.2016
Czyta się kilka minut
W monografii poświęconej polskim zwyczajom ludowym związanym z kolejnymi porami roku natrafiłem na obserwację: im głębiej rodacy zanurzali się w jesień, tym bardziej wspólnotowe stawały się ich rytuały.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia / Fot. Marek Szczepański dla „TP”
P

Podobnie jak Eskimosi czy inne kultury mające pojęcie o tym, co to jest zima, zbijali się wtedy w gromadę. W kupie nie tylko raźniej, ale i większe prawdopodobieństwo, że potrzeby jednostki zostaną zauważone i spełnione.

Wraz z nastaniem wiosny do głosu zaczynały dochodzić indywidualistyczne tendencje. Ludzie, czując przypływ witalnych mocy, chcieli sami zmagać się ze światem. Współdziałanie zastępowały konkursy. Porywano się na szturmowanie granic strzeżonych przez tabu – zaklinano mające odpowiadać za urodzaj duchy, a przy domach budowano huśtawki, jedyny dostępny wówczas sposób na uniesienie się choć na chwilę w stronę nieba.

Powrót na ziemię następował pod koniec czerwca, w noc świętojańską (czyli w wigilię uroczystości narodzenia św. Jana Chrzciciela), kiedy po feerii harców i wycieczek w pogaństwo żegnano się z nim, by odtąd skupić się na pobożnych przygotowaniach...

5779

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...wspólnotę Kościoła, to z drugiej strony jest to indywidualny wybór Boga. Chrześcijaństwo to nie tylko 'sakramentalny pokropek", czy nawet kolektywne przestrzeganie porzadku z ramach "christianitas", ale heroizm ofiarnej miłości, która podejmuje Krzyż. Żyjemy w warunkach powszechnego zakłamania "wartosci chrzescijanskich", czy nawet "wartosci humanitarnych"-zakłamujemy te wartości, bowiem egotyczne pasożytnictwo na drugim, jest nieartykułowanym aksjomatem życiowego wyboru(czy może raczej bezrefleksyjnego niesienia 'mainstreamem"). I to jest źródło powszechnej frustracji, buntu przeciw liberalnemu "swawolniactwu" i żadanie autorytarnej władzy-np. w ramach jakieś teokratycznej "christianitas". Ani kłamstwo, ani zanegowanie wolnego wyboru Boga, nie jest chrześcijaństwem. Kościoła nie tworzy kolektyw przetrwania w trudnych warunkach, ale własna, indywidualna odpowiedź na wołanie Boga.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]