Z dnia na dzień

To, co przez czwartkowe popołudnie i wieczór 11 marca wciąż od nowa pokazywała nasza telewizja, nie tylko budziło zgrozę razem z gorącym współczuciem. Bo patrzyliśmy nie tylko na rezultaty ataku nienawiści, na zniszczenia i ofiary. Patrzyliśmy także na ludzką solidarność w udzielaniu ratunku, wielki zryw wszystkich zdolnych do działania w tamtych godzinach, nieustanne krzątanie się, setki pomocnych rąk opatrujących rannych, wysiłek, staranie, obecność przy poszkodowanych.
Czyta się kilka minut

Klatki zdjęć ukazujących podruzgotane wagony i ludzkie ofiary pełne były ruchu ludzi niosących pomoc. Patrząc na nie odnosiłam to samo wrażenie, co dawno temu, ilekroć socjalistyczna telewizja donosiła niechętnie i z widoczną schadenfreude o klęskach żywiołowych na Zachodzie: bo zamiast klęsk nieodmiennie dostrzec można było ludzi, którzy z tych klęsk ratują siebie i innych, usuwają zniszczenia, zbierają siły do nowego życia. Teraz też przypominałam sobie niejeden raz słyszany ton wyższości wobec “społeczeństw konsumenckich", którym dopiero my mamy podobno udzielić lekcji duchowych wartości. A tu na przekazach filmowych oni po doznaniu takiego jak wczorajsze doświadczenia okazywali się tymi, którzy zdają egzamin - i z wartości, i z czynnej miłości bliźniego...

Dzień wcześniej w Warszawie odbyła się “zmiana warty" w Radzie Etyki Mediów. Dla mnie ten okres doświadczeń właśnie się skończył i zamierzałam nawet podsumować go w którymś “Votum", bo był aż nadto ciekawy. Jednym z przekonań, które po tych kilku latach wyniosłam jako szczególnie niewzruszone, jest przekonanie, iż generalne obejmowanie wszystkich mediów tym samym zakresem i wymiarem odpowiedzialności jest naiwną pomyłką. Media elektroniczne muszą być traktowane osobno, zarówno w analizie odpowiedzialności dziennikarskiej, jak w jej mierzeniu. Ale na razie poprzestanę na tym stwierdzeniu, bo oto tego samego wieczoru odkryłam, że sprawie popkultury, m.in. w telewizji właśnie i radiu, poświęcony jest marcowy numer “Znaku", z gorącymi dyskusjami i wielu osądami godnymi bliższej uwagi. Marcowy “Znak" zasługuje na osobne omówienie, a wszystkich, którym temat ten jest bliski, odsyłam do samego zeszytu.

A tymczasem przepisuję zdanie z listu, który dotarł do mnie ostatnio ze Starej Kamienicy na Dolnym Śląsku razem z pierwszym reaktywowanym po pięciu latach numerem magazynu “Karkonosze". Redaktor Jacek Jaśko pisze: “Mimo że wokół tyle narzekań, niechęci i marazmu, warto nie wyzbywać się marzeń". Magazyn “Karkonosze", na razie skromny w rozmiarach, pełen zamierzeń, jeszcze jeden region będzie utrwalany w fotografii i opisywany, niechby się udało, tak jak wszystkim, którzy nie składają broni.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2004