Reklama

Won!

Won!

18.08.2009
Czyta się kilka minut
Myślę o hotelu i wydobywam z pamięci całe ciągi bezimiennych miejsc, które się zlewają w jeden tymczasowy dom.
/fot. Michał Kuźmiński
W

W podróży wszystko może się zdarzyć, wszystko w sensie dosłownym: droga urywa się nagle, choć jest na mapie, wiadukt zawisł w połowie; zamiast ciągu dalszego jakiś podrdzewiały znak drogowy i zamiast drogi jest tylko piasek; albo grupa Cyganów na środku szosy, którzy zrzucili klapki i tańczą, jakby się im coś objawiło, z ramionami wysoko; ale to nie objawienie, tylko radość z niczego, niedostępna mnie i mnie podobnym - ot, parę piw w plastikowej butelce, każdy z każdym tańczy, a jedna stara baba osobno, bo się jej tak podoba. I za chwilę my też tańczymy, już wrzeszczy jakaś młoda "sapagi daj" i pokazuje, że ona bosa, a ja obuty, ale siostra jej da w łeb, żeby się zamknęła i tańczyła dalej. Tak bywa w drodze, i kiedy dzień się skończy, zapadam na miłość do hotelu.

Potrzebny hotel, motel, cokolwiek, miejsce dla pozbierania myśli i dla oddechu, prysznic albo...

12700

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]