Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wodzirej i pustelnicy

Wodzirej i pustelnicy

05.11.2018
Czyta się kilka minut
SZYMON HIŻYCKI OSB: Nie zmagaj się z pokusą, tylko się skup na zadaniach do wykonania. Święty Benedykt naucza, że bezczynność jest wrogiem duszy.
Szymon Hiżycki, Tyniec, 2015 r. PRZEMEK KRZAKIEWICZ DLA „TP”
M

MACIEJ MÜLLER: Jeden z Ojców Pustyni wygłosił taką przestrogę: „Jeżeli chcesz rozmyślnie przekroczyć prawo Boże, w diable znajdziesz towarzysza, biegnącego wraz z tobą do zguby”. Jak to jest z pokusami: rodzą się w nas czy przychodzą z zewnątrz?

SZYMON HIŻYCKI OSB:Pokusy powstają w człowieku z powodu tego, co go spotkało bądź spotka; chodzi więc albo o pamięć, albo o wrażenia zmysłowe, albo o spekulacje dotyczące przyszłości. Starożytni powiedzieliby, że powstają poprzez wrażenia ze świata zewnętrznego. Ale pokusa jest ściśle związana z myślą. Ewagriusz z Pontu (IV w.), z którego pism pochodzi tradycja ośmiu złych myśli, stosował zamiennie słowa „demon” i „myśl” i czasem można odnieść wrażenie, że to dwie różne rzeczy, a czasem, że jedna. Ta dwuznaczność nie jest przypadkowa: on zapewne sam nie potrafił określić źródła zła. Późniejsze teksty ascetyczne...

17210

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Modlitwa kojarzy się z jakimś wyizolowaniem, jak owa biblijna komórka w której należy się zamknąć, by porozmawiać z Ojcem. Niewątpliwie bycie sam na sam z Bogiem, wewnątrz siebie i zewnętrznej ciszy naokoło, jest czymś niezwykle budującym, lecz zdecydowana mniejszość z nas wierzących, ma powołanie do życia w klasztorze i to jeszcze kontemplacyjnym. Z artykułu o.Szymona, dla mnie wynika wartość tzw. aktów strzelistych, które praktykuję zresztą od wielu lat. W czasie kuszenia przez szatana, moim zdaniem niezwykle skutecznym jest, biblijne (a wspomniane w artykule) , "idź precz szatanie",lub " przez znak Krzyża wybaw nas, od nieprzyjaciół naszych Boże Nasz". Często wołam do Pana, za św. Różą z Limy " Jezus, Jezus, żeby Jezus był zawsze ze Mną". Gdy jadę samochodem, pociągiem i widzę z okien kościoły, wołam do Pana, "bądź pozdrowiony Panie w swojej oazie miłości i miłosierdzia".Gdy mijam Krzyż, na drodze i nie tylko, wołam w swoim sercu, "bądź pozdrowiony Panie w swoim znaku miłości i miłosierdzia". Gdy przechodzę koło szpitala w sposób szczególny polecam Panu, umierających, którzy w grzechu śmiertelnym konają. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ uważam, że nie należy wstydzić się swojej wiary. A to co napisałem powyżej, to jakiś mały jej wycinek. Wiara dla wielu kojarzy się z bezmyślnością a to nieprawda. Wiara to coś, co nadaje życiu sens i smak.I nie ma znaczenie, kim jesteśmy społecznie i gdzie się znajdujemy, pośród świata.Każdy z nas wierzących, może za, św. Teresą wielka zawołać w głębi swej nieśmiertelnej duszy, "ja i Chrystus, stanowimy większość".

...ale nazywania wiarą westchnień i okrzyków do przydrożnych krzyży i kapliczek już raczej tak

Tylko nie wiem po co o tym wszystkim mówić. W sumie nie jest fajnie jak ktoś się czuje lepszy, że się modli za innych. Proszę nie traktować tego osobiście - bo nie chcę urazić.

małymi doświadczeniami w temacie wiary, to postawa pychy? Piszemy Elżbieto swe posty w dziale Wiara. Z tego coś wynika. Można by z tego wyciągnąć wniosek, że piszą tu ludzie wierzący. Niestety to nieprawda. Najbardziej płodny pisarz tego forum, swoje związki z wiarą ma takie, że ją kiedyś, dawno temu porzucił.To znowu Elżbieto nie jest przejaw pychy, tylko stwierdzenie faktu. Pytanie w jakim celu tak bardzo się produkuje? Niewątpliwie, jakiś cel ma........Elżbieto, zobacz na tytuł tego artykułu i tekst. Pustelnik to przede wszystkim człowiek modlitwy. Temu celowi poświęca całe swoje życie. Ja pustelnikiem nie jestem, dlatego moje prywatne modlitwy, to chociażby te o których napisałem w swoim poście. Taki mały wycinek.

się tu i teraz. Naprawdę. Może jeszcze nie wlazłeś na sykomorę, jak pewien gość opisany w Piśmie,który się na wspomnianą sykomorę wdrapał, by zobaczyć przechodzącego Chrystusa, a Chrystus się, przed owym drzewem zatrzymał i...Ty Eddie jesteś w pobliżu, owej sykomory, ale inne drzewce i nie tylko, rozpraszają twoją zacną uwagę. Bo widzisz, gdybym rzeczywiście wzdychał ( jak piszesz) do przydrożnych krzyży i kapliczek, to miałbyś 100% rację,a ja byłbym poganinem. Krzyże stojące na rozstajach dróg i kapliczki, prowadzą mnie Eddie, do Boga Osobowego. Ty Eddie, też masz swoją sykomorę, tylko rozejrzyj się wokół.

a w każdym bądź razie blisko - amerykański "sycamore tree" to Platanus occidentalis, a u mnie w ogrodzie rośnie potężny Platanus acerifolia - i to by było na tyle w temacie drzewców +++ a z Bogiem to ja sobie jeszcze porozmawiam przy okazji, wyrodny to ojciec, co stworzył, porzucił, i ani be, ani me, nie mówiąc o alimentach...

Ja powodowany miłością bliźniego, zalecałbym jednak sykomorę a nie platana w temacie nań wchodzenia z powodów czysto praktycznych. Platan to potężne drzewo o śliskiej korze i wysokim pniu. Widziałem na południu Europy. Niewątpliwie na niego trudno wejść a jeszcze trudniej zejść - można spaść a szkoda by było. Wprawdzie jakbyś pan się uparł,( w temacie tego wejścia) to jakieś raki a może i czekan + lina asekuracyjna dla pana by się znalazły...... Zdecydowanie zalecam sykomorę. Niski gruby pień a jakbyś pan na tej sykomorze miał dłużej posiedzieć, to człowiek pożywić się może. Jest jeden problem techniczny. Do sykomory dość daleko, lecieć trzeba, koszty są. Dlatego pozostaje panu, poczciwa polska, wierzba. Do wyboru do koloru, łatwo wejść, bezpiecznie zejść. Czasem można z takiej wierzby wypatrzeć jaką kapliczkę, czy przydrożny Krzyż a tak sobie myślę, że to byłoby pomocne w temacie owych alimentów. Bo jednak zakładam, że syn porzucił ojca a nie odwrotnie.......a płacić nie chce.

jak taki wszechmocny i wszech-cokolwiek, to mi proszę nie wypominać płacenia - wiedział, co stwarza i po co, łaski nie robi, że się odezwie i tyle - no albo to jest jeden wielki MEGA-fake-news, i ku tej teorii osobiście się skłaniam +++ p.s. już wiem, o co Panu z tym drzewem chodziło - o figowca - wyjaśniam, że od jakiegoś czasu raczej na żadne drzewo się nie wspinam, co najwyżej z drabiny obieram z owoców

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]