Władza i srebro: „Nostromo” Josepha Conrada

Prawdziwie hipnotyczne doświadczenie lekturowe – a teraz jeszcze lepiej się czyta. Może więc i was olśni.
Czyta się kilka minut
Joseph Conrad Nostromo - recenzja Lektora, Tygodnik Powszechny

Nowe przekłady dwudziestowiecznej klasyki, głównie anglosaskiej, płyną szeroką falą. „Ulisses” Joyce’a (Maciej Świerkocki), „Pani Dalloway” Virginii Woolf i opowiadania Katherine Mansfield (Magda Heydel), dawno nie przypominany Faulkner: „Światłość w sierpniu” (Piotr Tarczyński) i nietłumaczona u nas wcześniej pierwotna, obszerniejsza wersja „Sartorisa”, czyli „Flagi pokrył kurz” (Maciej Płaza) – to tylko wybrane przykłady.

Maciej Świerkocki sięgnął teraz po jedną z najważniejszych i bodaj najszerzej zakrojoną powieść Conrada, powstałą u progu zeszłego wieku. Miał poprzedników: Stanisława Wyrzykowskiego, Jadwigę Korniłowicz (córkę Henryka Sienkiewicza) i Jana Józefa Szczepańskiego. Prawdziwie hipnotyczne doświadczenia lekturowe z przeszłości – a do takich należy dla mnie wykreowany przez Conrada zatrważająco realistyczny i szczegółowy obraz Costaguany, fikcyjnej republiki latynoamerykańskiej – zawsze kojarzą mi się z konkretnym miejscem i konkretnym egzemplarzem książki. W tym przypadku – ze starym drewnianym domem w Kościelisku i pożółkłym przedwojennym wydaniem nieco archaicznego przekładu Wyrzykowskiego. Podhalańska zima i amerykańskie tropiki? – cóż, tak już u mnie zostanie. Tyle że teraz lepiej się czyta. Może więc i was olśni. 

Norman Sherry w „Zachodnim świecie Conrada” zauważył, że „Nostromo” to obraz formującego się społeczeństwa, gdzie trwa nieustanna walka: „Działające tu siły – chciwość, głód władzy i straszliwe okrucieństwo – na ślepo wspierają lub hamują, albo też są pobudzane przez faktycznie umacniającą się bazę gospodarczą”. Rzecz o bezwzględnej rywalizacji, rewolucji i srebrze. Ale też gorzka opowieść o miłości i honorze. A wizja Costaguany – oparta zresztą bardziej na rozlicznych lekturach i świadectwach XIX-wiecznych niż na doświadczeniu – zapowiada zarówno przyszłość wielu krajów Latynoameryki, jak i cały nurt tamtejszej prozy.

Michał Komar, nasz wspaniały conradysta, pisze w posłowiu: „Przed pół wiekiem czytałem »Nostroma«, podziwiając sposób, w jaki Conrad tworzył powieść. Dziś wydaje mi się, że mam przed sobą wielki reportaż, fikcję-niefikcję, opisanie już nie tylko Ameryki Południowej, lecz całego świata, opisanie prześwietlające totalność przeznaczenia gatunku ludzkiego”. Mrocznego przeznaczenia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Władza i srebro