Władca śmierci

W Święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej, w kościołach błogosławi się gromnice.
Czyta się kilka minut

Dawniej po przyjściu do domu zapalano je i na bierzmie wypalano krzyż, opalano też pęczek włosów na głowach domowników, a w lecie podczas burzy zapaloną gromnicę ustawiano w oknie – w ten sposób zabezpieczano się przed piorunami. Działanie tego odgromnika wzmacniano, kwitując błyskawice cytatem: „A Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami”.

Najważniejszym zadaniem gromnicy było jednak przeprowadzenie umierającego z „życia do życia”. Pamiętam takie czasy, kiedy ludzie woleli umierać świadomie, i o to się modlili, śpiewając suplikacje: „Od nagłej a niespodziewanej śmierci / zachowaj nas, Panie”. Umierającemu dawano do rąk zapaloną gromnicę i gaszono ją po skonaniu. Wreszcie, znamy obraz Piotra Stachiewicza, na którym „Maryja odpędza zapaloną świecą wilki od siedzib ludzkich”.

Zabobon! Niekoniecznie, raczej pewien typ religijności, zwany, czasami pogardliwie, ludowym, który wcale nie musi się kłócić z prawomyślną doktryną. Papież Franciszek: „religijność ludowa jest prawdziwą formą ewangelizacji, którą trzeba zawsze popierać i dowartościowywać, nie pomniejszając jej znaczenia. W sanktuariach bowiem nasi ludzie żyją swą głęboką duchowością, tą pobożnością, która od wieków kształtowała wiarę przez nabożeństwa proste, ale bardzo znaczące”. Pielgrzym „niesie z sobą swoją historię, swoją wiarę, blaski i cienie własnego życia” i kiedy „wchodzi do sanktuarium, czuje od razu, że jest u siebie w domu, przyjęty, zrozumiany i wsparty”. Sanktuarium jest przecież „domem przebaczenia, gdzie każdy spotyka się z czułością Ojca, który ma miłosierdzie dla wszystkich, nikogo nie wyklucza”. Każdy, kto wtedy przystępuje do konfesjonału, mówi papież, „wyraźnie rozumie, że Bóg go nie potępia, ale przyjmuje i bierze w ramiona, jak ojciec syna marnotrawnego, by przywrócić mu godność synowską”. Okazuje się, że ludowe wierzenia, związane z użyciem gromnicy, ratujące biologiczne życie człowieka, mogą też uratować jego życie duchowe, religijne.

Światło gromnicy przeprowadzało umierającego z „życia do życia”. Dla nas najprawdziwszym światłem, które „oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”, jest Jezus. W Liście do Hebrajczyków czytamy, że On stał się człowiekiem, aby „przez śmierć mógł pokonać diabła, dzierżącego władzę nad śmiercią, i aby uwolnić tych, którzy bojąc się śmierci, całe życie podlegali niewoli”. Ten strach niejednego z nas wciąż paraliżuje. Żyjemy tak, jakby śmierci nie było – nic dziwnego, że jeśli się już zjawi, nie umiemy jej przyjąć. A przecież Jezus śmierć też „zbawił ode złego”, i to tak dalece, że św. Izaak Syryjczyk ułożył modlitwę za demony. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2020