Reklama

Wielki teatr natury

Wielki teatr natury

29.03.2021
Czyta się kilka minut
Wawelskie arrasy krajobrazowe najpełniej zrealizowały i na długo utrwaliły ideał nowożytnej wizji świata roślin i zwierząt.
Okładka albumu Magdaleny Piwockiej
L

Ludziom renesansu ówczesny świat jawił się jako przestrzeń nieograniczonych możliwości. Otwarcie na intelektualną i artystyczną spuściznę antyku, wiara w siłę rozumu i doświadczenia, w wolność i godność jednostki – były motorami działań wybitnych twórców, uczonych, a także znakomitych mecenasów sztuki i nauki. Obok dziedzictwa, które przejęli z dorobku myślicieli i mistrzów starożytności, jedna sfera stała się dla nich źródłem nieustających fascynacji. Był nią wielki teatr natury.

Studia zwierząt

Pojmowano go, jako „dzieło boskie”, w duchu pism chrześcijańskich encyklopedystów, a równocześnie jako wyzwanie dla nowożytnych badaczy fauny i flory. Poznawanie natury było celem, który osiągało się z połączenia wysiłków przyrodników i artystów, ponieważ rysunkowe i malarskie studia roślin i zwierząt stanowiły część procesu badawczego, element naukowej dokumentacji. Zakładane przy europejskich dworach menażerie służyły władcom jako widomy znak prestiżu, a uczonym jako zaplecze studyjne. Podobną funkcję pełniły ogrody botaniczne, swego rodzaju laboratoria dla naukowców i artystów.

Wszystkie te wątki i postawy wobec świata przyrody – delektowanie się nim, naukowa refleksja, religijne i mityczne podteksty – spotkały się w dziele sztuki, które powstało w Brukseli, w latach około 1550–1560, na zlecenie króla Zygmunta Augusta (1520–1572), jako zwarty zespół około pięćdziesięciu arrasów, z uwagi na swą tematykę zwanych werdiurami.

Ikonografia zwierząt, mająca najodleglejsze, prehistoryczne początki, rozwinęła się w połowie XV wieku w kręgu mecenatu książąt burgundzkich Filipa Dobrego i Karola Śmiałego, osiągając wyjątkowy stopień wyrafinowania. Odpowiednikiem tych realizacji na południu Europy, we Włoszech, była twórczość Giovanniego de’ Grassi (około 1350–1398), Pisanella (około 1395–1455) i ich następców. Z dworskich centrów Lombardii promieniowała ona na całą Italię, a także na kraje zaalpejskie. Studia zwierząt z zachowanych do dziś lombardzkich szkicowników weszły do arsenału środków animalistów szesnastowiecznych w całej Europie. Świadczy to o sieci kontaktów i roli kopii w procesie edukacji, a także o sile oddziaływania dobrych i nośnych modeli. Wdzięczne jelenie i łanie ze szkiców „szkoły” Pisanella rozpoznajemy też w tłach arrasów króla Zygmunta Augusta. Stało się to za sprawą niderlandzkich projektantów tapiserii, którzy gromadzili „kolekcje wzorów”, przydatnych podczas tworzenia kompozycji z udziałem zwierząt. Charakter tych zbiorów był kompilacyjny, sąsiadowały w nich przerysy z plansz Albrechta Dürera, takich jak sławny „Zając” (1503), „Łoś” (ok. ­1501–1505 ) czy „Nosorożec” (drzeworyt, 1515), i z anonimowych niemieckich ilustracji do kompendiów zoologicznych, w rodzaju dzieł szwajcarskiego erudyty Conrada Gessnera (wydawane w latach 1551–1558) czy francuskiego lekarza ­Pierre’a Belona (z lat 1550–1555). Z grona zapobiegliwych kolekcjonerów wcześniejszych i im współczesnych przedstawień zwierząt wywodzili się artyści, którym zawdzięczamy projekty (tzw. kartony) Zygmuntowskich werdiur.

Majstersztyk gatunku

Piętnastowieczne werdiury przypominały kwiatowe kobierce (stąd ich nazwa: millefleurs – tysiąc kwiatów) usiane sylwetkami czworonogów i ptaków. W latach czterdziestych XVI wieku te płaskie, dekoracyjne kompozycje, dziś postrzegane jako „gotyckie”, straciły swą atrakcyjność. Wszystko wskazuje na to, że tuż po połowie XVI stulecia to właśnie wawelskie arrasy krajobrazowe mogły być pierwszym krokiem do odnowy tej tematyki. Najpełniej zrealizowały one i na długo utrwaliły ideał nowożytnej wizji świata roślin i zwierząt. Niespotykanych rozmiarów zespół (kiedyś około 50, dziś 44 sztuki), o zróżnicowanych formatach i określonych funkcjach we wnętrzu, wolno uznać za majstersztyk gatunku. Wizerunki zwierząt, wzięte z aktualnych podręczników zoologicznych lub rysowane z natury, umieszczono w głębi pejzażu, który okazał się pod każdym względem odkrywczą scenerią. Są to widoki lasu lub jego skraju, z kilkoma prześwitami odsłaniającymi kolejne plany – dalekie wzgórza, miniaturowe sylwety budowli, słoneczny horyzont. Znakomicie odtworzona perspektywa i gradacja planów należą do zdobyczy flamandzkich pejzażystów z 3. tercji XVI wieku, takich jak Gillis van Coninxloo (1544–1607). Malarskie projekty naszych tkanin wyprzedziły te rozwiązania o co najmniej dwa dziesięciolecia.


Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu: Szesnastowiecznym odbiorcom imponowały wielkością oraz blaskiem złotych i srebrnych nici. Współczesny widz dostrzeże w nich nawiązania do Rafaela, Michała Anioła i Leonarda.


 

Odwzorowanie fauny wykazuje najwyższe mistrzostwo. Skala przedstawionych okazów i precyzja detalu nigdzie nie osiągnęły takiego stopnia realizmu. Zestaw kilkuset gatunków zwierząt niesie dodatkowe treści, sięga też poza europejskie granice. Widzimy tu wielbłądy, tygrysy, żyrafy, kilka odmian afrykańskich papug. Z Czarnego Lądu pochodzą cywety – zwinne drapieżniki, które importowano do Europy, by pozyskiwać z nich piżmo, główną substancję zapachową używaną w XVI wieku. W zaginionych dziś werdiurach z tego zbioru znajdowały się wizerunki egzotycznych okazów – słonia i nosorożca. Aktualności z kontynentu amerykańskiego – podobizny indyków i lamy peruwiańskiej – przypominają o podbojach tych ziem przez Corteza, czyli legendarnych sukcesach Hiszpanów za oceanem, będących powodem dumy, a zarazem źródłem złota płynącego z Nowego Świata do skarbców Karola V i Filipa II.

Ukryte znaczenia

Oprócz przyrodniczych i podróżniczych fascynacji „portrety” zwierząt odwołują się do powszechnej wiedzy o charakterach i temperamentach, symbolizowanych przez wybrane okazy. Przykładem są tu dwie pantery o antropomorficznym wyglądzie, których głowy, stylizowane na groźne męskie oblicza, wyzierają spomiędzy zarośli w jednej z werdiur.

Pokaz działań drapieżników – łowy w celu zdobycia pożywienia – może zawierać także ukryty, alegoryczny sens. Skomplikowane akcje czworonogów i ptaków, oparte na tekstach Pliniusza Starszego z I wieku n.e. oraz na dziełach wczesnośredniowiecznych autorów, przedstawiają wątki literackie i podania dobrze znane renesansowym odbiorcom. Należy do nich motyw lwa z małpą w pysku (ilustrujący dawne przekonanie o tym, że taki pokarm może uleczyć chorego „króla zwierząt”) czy grupa małp zebrana wokół tygrysa. Widzimy w niej fortel drapieżnika, który udaje martwego, by zwabić i upolować naiwne małpy. Z antycznych źródeł wywodzi się też niezwykły temat tapiserii, w której wąż ssie kozę. Osobliwa scena mówi o tym, że okazja i korzyść, które rządzą światem, mogą pogodzić największe nawet sprzeczności. Jednocześnie w grafikach, w których ten epizod zaopatrzono w łaciński napis Pro lacte veneum („W zamian za mleko trucizna”), akcja zmienia się w alegorię zdrady. Przejrzystą aluzją do walki dobra i zła jest wizerunek żurawia z wężem w dziobie; u średniowiecznych pisarzy zestawienie szlachetnego ptaka z występnym gadem zawsze obrazowało konflikt dobrych i złych mocy. W tym samym arrasie do pary żurawi zbliża się krwiożerczy lis, identyczny jak w rycinie Marcusa Gheeraertsa do „Bajek” Ezopa, wydanych w Brugii w 1567 r.

Kolejny obraz zmagania jasnych i mrocznych potęg znalazł się w tkaninie „Walka smoka z panterą”: w wyobrażonej tu scenie pantera ucieleśnia nadprzyrodzone dobro (!), smok zaś, ów potwór z wielkimi skrzydłami – odwieczne zło.

Wątki moralizatorskie, dydaktyczne, aluzje do treści religijnych (strusie dziobiące winne grona – symbol Eucharystii) splatają się tu z radosnym, wielobarwnym i perfekcyjnym w szczegółach „zapisem” natury, pojętym w duchu odkrywczego, nowożytnego realizmu.

Zespół wawelskich werdiur, czyli ilościowo jedna trzecia całej królewskiej kolekcji, został utkany w latach ­1550–1560 w pięciu znakomitych warsztatach czynnych w Brukseli, ówczesnej światowej metropolii sztuki tapiseryjnej. Tkaniny te wykonano z wełny i jedwabiu oraz z nici srebrnych i srebrnych złoconych. Nie znamy nazwisk autorów malarskich kartonów. Przypuszcza się, że byli nimi członkowie flamandzkiej rodziny Tonsów – Jan II lub Willem, pracujący około połowy i w 3. ćwierci XVI stulecia. Arcydzieło, które stworzyli, zrealizowano na zamówienie ostatniego Jagiellona, w ramach zbioru około 160 tapiserii przeznaczonych do dekoracji zamku królewskiego na Wawelu. O powstaniu tak wspaniałej wizji „teatru natury” zdecydowały niewątpliwie osobiste upodobania zleceniodawcy.©

MAGDALENA PIWOCKA jest historykiem sztuki, doktorem nauk humanistycznych, wieloletnim kustoszem Działu Tkanin w Zamku Królewskim na Wawelu. Bada związki włosko-flamandzkie w XVI i XVII wieku, zajmuje się tekstyliami i klejnotami w okresie renesansu i baroku. Jest współautorką naukowego katalogu kolekcji arrasów króla Zygmunta Augusta (2017, 2020).


Album ARRASY ZYGMUNTA AUGUSTA Magdaleny Piwockiej w ośmiu wersjach językowych do nabycia na www.wawel.krakow.pl/sklep

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]