Watykan przeciera oczy. Kiedy Franciszek wypowie słowo: Rosja

Lęk przed oddaniem sprawiedliwości walczącym i poległym już nie tylko dziwi, ale oburza. Watykan słyszy tę krytykę i widzi, że upada mit bezkompromisowego papieża, którego stać na wielkie gesty.
Czyta się kilka minut
Ukraińskie flagi na placu św. Piotra podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański, 13 marca 2022 r. Fot. AP/Associated Press/East News /
Ukraińskie flagi na placu św. Piotra podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański, 13 marca 2022 r. Fot. AP/Associated Press/East News /

Słowa mają znaczenie – mówi kard. Pietro Paroline, papieski sekretarz stanu, w udzielonym w sobotę wywiadzie dla watykańskich mediów. Przyznaje, że „nazywanie tego, co się dzieje w Ukrainie, operacją militarną, byłoby nieuznawaniem realności faktów”. „Proszę was, w imię Boga, o powstrzymanie tej masakry” - nawoływał papież Franciszek w czasie niedzielnej modlitwy Anioł Pański.

Dobrze, że papież i jego dyplomacja wreszcie nazwali atak na Ukrainę adekwatnym terminem. Bo przez pierwsze dziesięć dni mówili słowami Kremla o „operacji militarnej”.

Gdy pierwsze rosyjskie rakiety spadły na ukraińskie miasta, w gruzach legła też wschodnia polityka Watykanu. Zresztą, nie tylko Watykanu. Wielu przywódców dało się uwieść Putinowi, wiele krajów w dobrych relacjach z Moskwą widziało gwarancję pokoju.

Ale większość już pierwszego dnia potępiła agresję, oskarżając Rosję o państwowy terroryzm i łamanie prawa międzynarodowego. Stolica Apostolska pozostała w gronie nielicznych, które bały się agresję i agresora nazwać po imieniu.


WOJNA NA UKRAINIE – CO MÓWI I ROBI KOŚCIÓŁ? CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPEJCLANYM >>>


Zatrzęsły się też podstawy społecznej nauki Kościoła, która co najmniej od czasu encykliki „Pacem in terris” (1963 r.) mówi dużo o pokoju i wysiłkach, by go utrzymać za wszelką cenę, a mało o sytuacji, gdy go braknie. Zachęca do rozmów, negocjacji, kompromisu, uwzględniania racji wszystkich stron. Na czas wojen – zwłaszcza takich, które zaczynają się od nieuzasadnionej, jednostronnej agresji – rad ma niewiele. Dziś gorączkowo odgrzebuje się stare dyskusje o wojnie obronnej i sprawiedliwej. Oraz próbuje się je godzić z chrześcijańskim, ewangelicznym pacyfizmem.

Pokój jest fundamentalną wartością, podobnie jak ludzkie życie. Ważenie słów nie wynika z bezduszności papieża i jego dyplomatycznych służb, ale z obawy, by nie została zamknięta ostatnia przestrzeń dla rozmów i porozumienia, którą Watykan wciąż próbuje oferować. Słowa są ważne, ale ważniejsze są oczywiście czyny.


Anna Łabuszewska: Putin trafi do piekła – przestrzega grupa duchownych, która wyłamała się z podporządkowanej autokracie Cerkwi prawosławnej.


 

Tyle że znów, gdy wszystko się skończy, moraliści będą dyskutować, czy dla ratowania (hipotetycznego) pokoju, można sprzeniewierzać się (całkiem realnie) prawdzie i sprawiedliwości. A historycy znów będą się spierać, czy milczenie Watykanu było ceną za uratowanie setek ludzkich istnień, czy może za sny o mediacyjnej potędze watykańskiej dyplomacji.

Tymczasem szanse na negocjacje z jej udziałem są niewielkie. W wojnie z zachodem – bo tym faktycznie jest napaść na Ukrainę – zwierzchnik zachodniego Kościoła nie będzie przez Kreml uważany za bezstronnego mediatora. A na Władymira Putina, który gardzi i zasadami, i wartościami, skuteczniejszy wpływ mogą mieć politycy, nawet byli i skompromitowani, ale robiący z nim interesy, jak Gerhard Schroeder.

Dyplomatyczna powściągliwość papieża – który potrafił nie tak dawno publicznie ekskomunikować mafiosów i wytknąć Libii budowę obozów koncentracyjnych – dziwi. Lęk przed nazwaniem rzeczy po imieniu, oddaniem sprawiedliwości walczącym i poległym – oburza. Watykan jest tego świadomy. Słyszy krytykę, widzi, że upada mit bezkompromisowego papieża, którego stać na wielkie gesty (tak, poszedł do rosyjskiej ambasady, ale może powinien polecieć do Kijowa i przez sam ten fakt wymusić wstrzymanie ognia?).


Massimo Faggioli: Wydarzenia ostatnich tygodni potwierdzają słabość Franciszkowego pontyfikatu w dostrzeganiu rosyjskiego zagrożenia.


Dwa dni przed wywiadem kardynała Parolina watykański dziennik „L’Osservatore Romano” opublikował na pierwszej stronie wstrząsające zdjęcia ze zbombardowanego szpitala w Mariupolu, z wymownym tytułem: „Operacja militarna”. Nie była to ironia ani wyraz buntu redakcji wobec zachowawczego stanowiska sekretarza stanu. Publikacja została z nim uzgodniona. Miała być znakiem dla czytelnika, porozumiewawczym mrugnięciem, że dyplomatyczne eufemizmy nie są w stanie przesłonić prawdy. Tyle że autorytetu nie odbuduje się przez mrugnięcia. To za mało.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2022