Watykan: nowe prawa dla sygnalistów

Donoszenie do przełożonych jest w Kościele praktyką powszechną, nienacechowaną negatywnymi skojarzeniami. Problemem jest brak wiary w skuteczność zawiadomień i zaufania do osób, które je przyjmują.
Czyta się kilka minut
Audiencja generalna papieża Franciszka na Placu św. Piotra w Rzymie, wrzesień 2018 r. // Fot. Andrew Medichini / AP / East News
Audiencja generalna papieża Franciszka na Placu św. Piotra w Rzymie, wrzesień 2018 r. // Fot. Andrew Medichini / AP / East News

Korupcja, oszustwo, marnotrawstwo i nepotyzm – to najważniejsze przestępstwa, jakie pracownicy i współpracownicy Watykanu będą mogli zgłaszać rewizorowi generalnemu dzięki prawu o „sygnalistach”. Wydane w ubiegłym tygodniu przepisy gwarantują informatorom dyskrecję (zgłoszenie nie może być jednak anonimowe), zwalniają ich z tajemnicy służbowej i określają sposoby przekazywania informacji.

Sygnalizowanie nieprawidłowości (whisteblowing) to skuteczne narzędzie walki z przestępczością gospodarczą, choć niebezpieczne dla samych informatorów, narażanych na szykany i oskarżanych o zdradę czy donosicielstwo. Dlatego tak ważna jest prawna ochrona sygnalistów, wprowadzana w ostatnich latach w wielu krajach. W instytucjach kościelnych składanie doniesień do przełożonych jest co prawda praktyką powszechną i nienacechowaną negatywnymi skojarzeniami (a wręcz wywodzoną z ewangelii – Mt 18, 17), jednak problemem bywa tam zazwyczaj brak wiary w skuteczność zgłoszeń i zaufania do osób, które je przyjmują. 

Można przypuszczać, że watykańskie regulacje dla sygnalistów byłyby martwym prawem, gdyby nie reformy ostatnich lat, a przede wszystkim proces sądowy kard. Giovanniego Becciu, jednej z najważniejszych osób w państwie, który miał na sumieniu nie tylko malwersacje i nepotyzm, ale też blokowanie wszelkich prób reformy i kontroli finansów. Do jego upadku przyczynili się właśnie „sygnaliści”, choć musieli pokonać wiele przeszkód, by dostać się z informacjami – i dowodami winy – do samego papieża.

Lista osób, które przez lata próbowały przeciwstawiać się wszechwładnemu kardynałowi (i poniosły tego tragiczne konsekwencje) jest długa. Co każe spojrzeć w nowym świetle na wiele wydarzeń, choćby tzw. aferę Vatileaks 2: nie można wykluczyć, że dwoje urzędników, którzy w 2015 r. poinformowali media o finansowych nadużyciach w Watykanie i przekazali im poufne dokumenty, nie widziało innej drogi skutecznego przeciwdziałania korupcji. Przepisy o sygnalistach dają wreszcie taką możliwość każdemu, dopinając rozpoczętą 10 lat temu reformę kurii i jej finansów. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Watykan: nowe prawa dla sygnalistów