Reklama

Tort nierówno podzielony

Tort nierówno podzielony

07.05.2017
Czyta się kilka minut
Dysproporcje dochodów i szans między bogatymi a biednymi nie są w Polsce dramatyczne – ale tworzą realne zagrożenie. Można jeszcze je niwelować bez rewolucyjnych cięć.
Fot. Michał Dyjuk / REPORTER
O

Ośmiu najbogatszych mężczyzn posiada tyle samo majątku, co biedniejsza połowa ludzkości. Najzamożniejszy jeden procent globu jest bogatszy niż pozostałe 99 procent. Tego typu wiadomości w ostatnim czasie poruszają naszą wyobraźnię. Popularność tego rodzaju informacji dowodzi też, że nierówności ekonomiczne stały się jednym z najszerzej dyskutowanych problemów społecznych. Na raportach dotyczących koncentracji majątku wypłynęła, wcześniej szerzej nieznana, organizacja Oxfam. Dzięki książce „Kapitał w XXI wieku” sławę zdobył francuski ekonomista Thomas Piketty, który starał się dowieść, że w kapitalizm wbudowane są mechanizmy prowadzące do wzrostu nierówności dochodowych. Jednych przekonał, innych nie, ale podjęty przez niego temat do dziś rozpala emocje. A podstawowy wzór matematyczny jego koncepcji trafił nawet na koszulki. W Polsce mamy w ostatnim czasie wręcz wysyp podobnych...

14628

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dzieci siedzą w kręgu, wkoło tego kręgu chodzi "gospodarz", który śpiewa: "mało nas, mało nas/do pieczenia chleba/tylko nam, tylko nam/(kogoś tam)potrzeba)" i wybiera kolejne dziecko z kręgu. Gdy wszystkie dzieci są już wybrane "do pieczenia", następuje odwrócenie "werbunku" i stopniowa "eliminacja ze wspólnoty", gdy gospodarz śpiewa: "dużo nas, dużo nas/do jedzenia chleba/teraz już, teraz już/kogoś nam nie trzeba". To dobry przykład edukacji wg. "mądrości tego świata", która nakazuje przede wszystkim "samemu się ustawić"-nawet kosztem innych, bowiem nasza rzeczywistość, to "dżungla" i "walka o byt".Pomimo,że deklarujemy cywilizacyjny racjonalizm i społeczną kooperację wg. tej zasady, to wciąż jednak mentalnie "tkwimy na drzewie". A dzieje się tak dlatego, że człowieka uczłowiecza Syn Boży, który mówi o totalnym przebrażeniu sposobu postrzegania siebie i rzeczywistości: "trzeba człowiekowi umrzeć i urodzić się na nowo". Istotą wspólnoty cywilizacyjnej, nie jest taki czy inny "system", co właśnie człowiek świadom potrzeby przemiany swej mentalności-metanoi. Bo nawet mając Słuszną Transformację Systemową, możemy cywilizację zamieniać w dżunglę, gdy da o sobie znać partykularyzm prywaty wg zasady; "prywatyzować zyski-uspołeczniać koszty". A w dżungli nie chodzi o harmonię współistnienia i współdziałania, tylko o samo "przetrwania genotypu". I to "przetrwanie" prowadzi w istocie do samozagłady, co miało kilkakrotnie miejsce w historii życia na planecie Ziemia; a co można odczytać z paleologicznego zapisu. Jako species, który dysponuje techniczną przewagą nad innymi, człowiek musi także stosować logikę sensownego jej zastosowania. Komercyjny zysk i zasada indywidualistycznej "samorealizacji", nie wyraża zasady tego sensu, a "iluminacko-prekariackie" rozwarstwienie społeczne, prowadzi w ostateczności do samozagłady "świata dinozaurów". Komercjalizm wyeksponował w konsumpcyjnych społeczeństwach trzy najbardziej dochodowe kategorie: sex, środki odurzające i broń. Odurzenie i wyuzadanie(odrzucenie racjonalności i moralności) prowadzi w ostateczności do totalnego konfliktu, który na obecnym etapie technicznych mozliwości, doprowadzi ludzi do samozagłady. Chyba, że Jonasz jednak trafi do Niniwy z orędziem od Pana...

Kluczowe dla powstawania patologii społecznych nie są nierówności w dochodach, ale poziom dochodów, a w związku z tym poziom zycia środowisk z dolnej drabiny społecznej. Obawiam się, ze przestępczość, niechciane ciąże etc. są wpisane w los społeczeństw biednych i niekoniecznie charakteryzujących się nierównościami. Jeszcze niedawno zylismy w takim PRL-owskim społeczeństwie, w którym dochody równano w dół, niektórzy to bardzo dobrze pamiętają.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]