Reklama

Terminy sporadyczne

Terminy sporadyczne

z Lipska
22.02.2021
Czyta się kilka minut
W Nadrenii Północnej-Westfalii, największym kraju związkowym, system internetowy w ogóle nie przyjmuje zgłoszeń. Zdeterminowani próbują rejestracji przez telefoniczną infolinię, co trwa godzinami.
Dr Robert Stöhr ŁUKASZ GRAJEWSKI
T

To jest porażka – mówi wzburzony Robert Stöhr. Jest ordynatorem na oddziale ratunkowym w Diakonissenkrankenhaus, szpitalu w Lipsku. Nie ukrywa emocji, odpowiadając na pytanie o postępy w szczepieniu personelu przeciw COVID-19.

Osiemnaście dawek

Rozmowa, która odbywa się w pierwszej połowie lutego, to drugi kontakt „Tygodnika” z medykiem. Pierwszy raz to samo pytanie pada z początkiem stycznia. Stöhr wydaje się być wtedy innym człowiekiem. Zadowolony, pozuje do zdjęcia, trzymając się za ramię w miejscu, gdzie sam parę dni temu otrzymał pierwszą dawkę szczepionki. Tłumaczy, że spadła na niego odpowiedzialność poprowadzenia procesu zaszczepienia personelu szpitalnego. – W pierwszym rzucie otrzymaliśmy 400 szczepionek, czyli mogliśmy zaszczepić 200 osób z personelu – mówił wtedy. – Jak wszystko dobrze pójdzie, to kolejne kilkaset pracowników zaszczepimy do początku lutego.

Co wydarzyło się przez te kilka tygodni, że Robert Stöhr z doktora Jekylla zmienił się w pana Hyde’a? Nic, absolutnie nic. I to jest aktualnie problem programu szczepień przeciw COVID-19 w Niemczech. Od czasu pierwszej rozmowy szpital otrzymał osiemnaście dodatkowych ampułek. – Osiemnaście. Na cały szpital! – lekarz wypowiada to tonem, w którym irytacja jest już tak silna, że ustępuje rozbawieniu.

Zdeterminowani

– Nie dostaliśmy nic, bo wszystko, co od tego czasu dotarło do landu, poszło do centrum szczepień – tłumaczy. W Lipsku takie centrum przygotowano na terenie kompleksu targowego. Jeszcze w 2019 r., przed pandemią, organizowane w tym miejscu targi książki w zaledwie cztery dni odwiedziło blisko 300 tys. gości. Teraz miejsce świeci pustkami. Strona internetowa służąca do rejestracji informuje, że termin szczepienia można umówić tylko „sporadycznie”. „Powodem tego jest obecnie zmniejszona ilość dostarczanej szczepionki przez Pfizer/BioNTech” – brzmi komunikat. Co to znaczy „sporadycznie”? Landowe ministerstwo zdrowia przyznaje, że często nawet 100 dawek na dane centrum szczepień to dużo. A liczba chętnych próbujących się zarejestrować liczona jest w dziesiątkach tysięcy.

Podobnie sytuacja wygląda w innych regionach ­Niemiec. W Berlinie pierwsze wolne terminy dostępne są od połowy marca. W Nadrenii Północnej-Westfalii, największym kraju związkowym Niemiec, system internetowy w ogóle nie przyjmuje zgłoszeń. Zdeterminowani muszą uzbroić się w cierpliwość i próbować rejestracji przez telefoniczną infolinię, co trwa godzinami.

Wlokący się ekspres

Widoczne postępy Niemcy odnoszą tylko w szczepieniu pensjonariuszy domów spokojnej starości. Blisko 400 tys., czyli połowa seniorów mieszkających w ośrodkach, otrzymało obydwie dawki szczepionki.

W RFN – stan na 18 lutego – podano łącznie 4,6 mln szcze­pionek. 3 mln osób ma za sobą pierwszą rundę. To 3,6 proc. niemieckiej populacji, która liczy ponad 83 mln osób. 1,5 mln z nich otrzymało dwie dawki. ­Przeciętnie dziennie wykonuje się ok. 124 tys. szczepień.To europejska średnia. I grubo poniżej oczekiwań niemieckiego społeczeństwa. Największy kraj w Unii, największa gospodarka, naj, naj, naj na długiej liście przeróżnych kategorii. Niemcy z zazdrością czytają informacje z Izraela, USA i Wielkiej Brytanii. To z tymi krajami chcieliby się ścigać.

Niemieckie centra szczepień przygotowane były już w połowie grudnia. Procedury w szpitalu, w którym pracuje Robert Stöhr, pozwoliłyby zaszczepić 500 osób dziennie. Ale brakuje dawek, których kupno negocjowała Komisja Europejska. „To tak, jakbyśmy mieli nowiutki pociąg Intercity-Express, ale mogli jechać przez kraj tylko z prędkością 10 km na godzinę” – stwierdził Markus Jox, rzecznik ministerstwa spraw społecznych Badenii-Wirtembergii.

Federalne ministerstwo zdrowia zapowiada, że sytuacja będzie ulegać poprawie z tygodnia na tydzień. Z prognozy przygotowanej przez resort wynika, że po pierwszym kwartale, kiedy do Niemiec może dotrzeć 18,3 mln dawek, już w kolejnym liczba ta wzrośnie do 77 mln. Trzeci i czwarty kwartał ma przynieść ponad 200 mln szczepionek. Liczby robią wrażenie. Ale to wciąż tylko dane zapisane w excelowej tabelce.

Dr Stöhr na początku stycznia wydawał się nie przejmować debatą o opieszałości unijnego programu szczepień. – Jestem Europejczykiem – tłumaczył. Wystarczył miesiąc i jego entuzjazm wyparował. Szczepionki są potrzebne nie tylko do ochrony przed wirusem. W Niemczech są niezbędne, aby odbudować zaufanie i wiarę w Europę. ©


Czytaj bezpłatnie pozostałe teksty dodatku Europa się szczepi

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]