Reklama

Teraz czas na papieża

Teraz czas na papieża

26.10.2015
Czyta się kilka minut
Ten Synod Biskupów zapisze się w annałach kościelnych jako Synod ostrych kontrowersji.
A

Ale słusznie napisał jeden z komentatorów, że nie można patrzeć na synodalną debatę jak na mecz piłkarski, bo spierającym się stronom chodzi o to samo: o dobro Kościoła, który wierny nauce Chrystusa ma prowadzić człowieka do zbawienia. Chrystus powiedział Apostołom, że teraz jeszcze nie są w stanie wszystkiego zrozumieć i Duch Święty w przyszłości będzie ich oświecał. Historia dogmatów i w ogóle kościelnego nauczania pokazuje ten proces: z jednej strony coraz lepszego rozumienia Ewangelii, z drugiej – obrastania nauki Kościoła całkiem ludzkimi koncepcjami rodem z kolejnych epok. Franciszek w „Evangelii gaudium” zauważa za Tomaszem i Augustynem, że „przykazania dane ludowi Bożemu przez Chrystusa i przez Apostołów »są bardzo nieliczne«” i że „w przykazaniach dodanych później przez Kościół należy przestrzegać umiaru, »aby życie wiernych nie stało się zbyt uciążliwe« oraz aby...

4498

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

...to nieporozumienie miedzy Reformacją a Tradycją, które bez mała 500 lat temu przybrała formę instytucjonalnej schizmy. To wewnetrzne rozdarcie Kościoła można porównać do podzielonego Chrystusa na Opokę i Drogę-ale Chrystus jest zarazem Opoką(Kościoła), jak i Jego Drogą ku Prawdzie i Życiu. To co się działo podczas ostatniego Synodu, to kontynuacja procesów zachodzących od 50 lat w kosciele rzymskokatolickim zapoczątkowanych II Soborem Watykańskim. To przekroczenie historycznego balastu kontr-reformacji sprzed 450 lat. Czy 500 lat, to wystarczajaco długi okres dla "kościelnych mlynów, co mielą powoli"?

"Kosciół to nie muzeum", jak pisał Ksiadz Redaktor. A cóż to takiego muzeum? Ostatnio muzeami sa nazywane obiekty o charakterze kulturalnym i edukacyjnym, gdzie oryginalne eksponaty zostały wyrugowane, zas pierwsze skrzypce graja multimedia i prymitywna narracja. Czy takiej ewolucji Kosciola chcielibysmy? Te tzw. "muzea multimedialne" ida juz do lamusa, bo sprawdziły sie srednio. Ludzie maja w domu i komputery, i kamery elektroniczne, i inne gadzety. Nie muszą chodzić do "muzeum", zeby to zobaczyc. Podobnie z Kosciolem. Jesli postawimy czlowieka i jego zachcianki przed nauką KK, przyjdzie Kosciolowi pakować manatki, bo po coż nam Kosciół, skoro mozemy sobie dowolnie układac zycie według naszych reguł? Kosciół to JEST muzeum, ale nie w wyobrażeniu uczniów zawodówek, czyli miejsce, gdzie przetrzymywane sa, Bóg wie, po co, stare, niepotrzebne nikomu rzeczy owiniete pajęczyna, ale skarbnica wartości, które trzeba chronic, bo sa tego warte.

...na której opiera się Tradycja Kościoła; a czym jest anachronizm formy religijnej ekspresji? Z tym pytaniem boryka się Kościół od kilkunastu wieków, a od dwóch co najmniej trwa spór "tradycji" z "modernizmem"-raczej mało inspirujący dla żywej wiary.

Anachronizmem jest niewątpliwie jezyk, jakim posługują się w większości duchowni, a także argumentacja merytoryczna. Sednem i jadrem nauki - w tym konkretnym przypadku nierozerwalność małżeństwa i "ważność" Eucharystii po spełnieniu Sakramentu Pojednania. Żywa wiara zaś nie potrzebuje zadnych inspiracji. Dlatego te wszystkie awantury sa tak załosne, a ponownego przemyślenia wymagają całkiem inne obszary doktryny kościelnej.

Lecz co do "zasłużonej" Eucharystii-sprawa dyskusyjna. Ale może rzeczywiscie polemika teologiczna jest drugorzędna dla istoty wiary. Chodzi o to by wyznawcy Chrystusa potrafili przejść nad podziałami i drugorzędnymi kwestiami ku faktycznej jedności. To jest wymogiem współczesności-przezwyciężanie powszechnej "laicyzacji życia"(jakolwiek nie chodzi tu o jego klerykalizację)
Obrazek użytkownika przyjaciel

Ten synod ma sprawiać jedynie wrażenie, że kościół coś robi, żeby dokonać zmian a w rzeczywistości nic nie robi. Jak ktoś chce coś zmienić to zmienia to a nie udaje, że coś robi. Mówić to jedno robić to drugie. Kościół jest jak ślepiec, który stara się przejrzeć. Tak naprawdę kościół trzyma się nauki w którą sam nie wierzy. Sami traktują to jak zabobony. Tylko księża nie przyznają się do tego. Za to mają sztukę manipulacji opracowaną doskonale. Jakiś ksiądz powiedziałby, że się zemną nie zgadza. Tylko tak naprawdę niech się w swoim sercu sam zastanowi (szczerze w swoim sercu) jaka jest prawda. Nosić się z wiarą, której niema się w sobie każdy potrafi. I karmić tym innych i manipulować. Tylko jaka jest prawda o narodzie kapłańskim i ich wierze wiedzą o tym doskonale oni sami. Jest to coś co ukrywają przed światem i przed ludzmi. Mówią o tym czasem wyłącznie między sobą. Wiedzą doskonale, że bez żadnych dowodów , urządzają sobie kpinę z ludzi. I to robią. Urządzają sobie kpinę. Każdy kapłan powinien się sam zastanowić, jaka jest moja wiara. I jak nie poważnie ja sam traktuje te nauki, którymi karmie innych. I sprawiam tylko wrażenie, że coś dla mnie te nauki znaczą. Czy tak w gruncie rzeczy jest. Niestety tak. I to jest prawda. Człowiek wątpiący. Wielu kapłanów zdaje sobie sprawę z tego że wiarę budowali ludzie chorzy psychicznie (np. apostoł Jan, apostoł Paweł, Jan Chrzciciel itp.). Tak długo jak będzie to dochodowy interes kościół będzie milczał w tej sprawie. Psychiatria to w miarę nowa nauka. O wielu sprawach kościół milczy. Bo opar swoje nauki na ludziach, których stan i wypowiadane słowa i myśli świadczą o tym że nie działo się z nimi najlepiej. Gdyby w tych czasach pojawili się apostołowie to z całą pewnością poddani by oni byli przymusowemu leczeniu. Doskonale z tego zdaje sobie sprawę, każdy kapłan. Mimo to brną w ich szaleństwo mimo wiedzy, że jest to szaleństwo, które muszą uwiarygadniać w brew logice własnego umysłu. Tego oczekuje od nich system, który ich karmi i tradycja kościoła. Zdają sobie sprawę z tego, że kościół dokonuje manipulacji ludzmi i sami to robią.

...organizacji duchownych. To przede szystkim wspólnota wiary-wiary szczególnej-ewangelicznej, która w sposób szczególny wpływa na ludzką wspólnotę. To orędzie wyznacza cezus historii rodzaju ludzkiego-naszą erę, jako całkiem nową jakość cywilizacyjną. Nie sposób pojmować Kościoła bez wiary, a wszelkie próby oceny jego funkcjonowania(choćby w wymiarze instytucji), zawsze będą pomijać jego istotę. Czy Kościół coś "robi" dla ludzi? Tak, Kościół robi cywilizację, robi to, ze idziemy drogą racjonalności kierujac się zasadą sensu i celowiości- w poczuciu sensu całej rzeczywistości
Obrazek użytkownika przyjaciel

Mój przyjaciel opowiedział mi o przypadku pewnej rodziny, która miała problem z Ojcem, który się rozchorował. Ten człowiek rozmawiał z Jezusem. Ksiądz wmawiał, że jest to opętanie po kilku miesiącach okazało się że jest to człowiek chory psychicznie. Ksiądz upierał się na egzorcyzm i manipulował rodziną. I za ich plecami opowiadał ludziom, że w parafii miało miejsce opętanie. Kościół jest jak tonący, który brzytwy się chwyta. Chodź sam ksiądz doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że może być to choroba mimo wszystko odwodził rodzinie od konsultacji z lekarzem. Liczył na to, że ten człowiek będzie robił dla nich szopki (cyrki). Kościół zrobi wszystko, żeby nawrócić innych, posługując się ludzmi chorymi psychicznie. Robi to od 2 tysięcy lat. To szaleństwo innych napędza ten cały system. Kościół budował swój autorytet często na cierpieniu ludzi chorych. Według danych 1 na 10 ludzi choruje na chorobę psychiczną. I ludzie, którzy mieli jakieś doznania związane z wiarą trzymają się blisko kościoła. Są to często poważni darczyńcy. Wielu z tych ludzi się leczy, wielu daje świadectwo. Kościół wykorzystuje tych ludzi do własnych celów. Wielu z tych ludzi to schizofrenicy. To łatwo poznać ==>https://www.youtube.com/watch?v=UlwEJBu4Liw KOŚCIÓŁ STOSUJE PSYCHO-MANIPULACJE. TU WIDAĆ TĄ MANIPULACJE LUDŹMI CHORYMI , KTÓRZY ROBIĄ SZOPKI KOŚCIOŁOWI==>https://www.youtube.com/watch?v=N-9UT1FipJk

...ale widzę po twoim wpisie, że mieszasz psychiczność z duchowością. No i nie bardzo wiadomo, wg jakich kryterium ocenić "zdrowie psychiczne"-brak stresu? stan zadowolenia? Światowej sławy profesor psychologii-Kazimierz Dąbrowski, zaproponował pojęcie "dezintegracji pozytywnej" jako drogi rozwoju świadomości, któremu towarzyszy dyskomfort psychiczny "stanów dezintegracyjnych", często przejawiacy się stanami neurotycznymi. Profesor Dąbrowski wyróżnił dwa stany "zdrowia psychicznego" jako stany zintegrowane:integrację pierwotną i integrację wtórną. Integracja pierwotna oznacza brak życia duchowego,a świadomość jest podporządkowana fizjologii organizmu-gdy organizm nie odczuwa żadnych popędów, taka świadomość pozostaje w stanie zadowolenia.To stan typowy dla zwierząt i uposledzonych ludzi. Integracja wtórna to stan wysokiej świadomości,wynikajacy tak z wiedzy, jak i głebokiej refleksji nad rzeczywistością i sobą samym-to stan ustabilizowanej osobości i emocjonalnego konstans. Ten stan jest osiągany przez nielicznych "mistrzów duchowych" lub "świętych". Wiekszość jednak ludzi pozostaje w stanach dezintegracyjnych, emocjonalnego napięcia, konfliktów wewnetrznych i zewnetrznych. Kościół podejmuje to wyzwanie i inspiruje do szukania szczęścia "w górze"-poprzez pracę nad sobą. Ale można szukać "zdrowia psychicznego"(stanu bezstresowego) uciekając "w dół"-w alkohol, narkotyki, czyli w stan odurzenia świadomości. Znakomita wiekszość ludzi wybiera świadome napięcie emocjonalne. I religię.
Obrazek użytkownika przyjaciel

Duchowość to wiara w zabobony i trzeba mieć jakiś problem żeby traktować to poważnie.
Obrazek użytkownika przyjaciel

https://www.youtube.com/watch?v=tMvhaoahotw
Obrazek użytkownika przyjaciel

https://www.youtube.com/watch?v=JsdQxqtJVvo

Znakomita większość ludzi żadnej religii nie wybiera. Znakomitej większości ludzi jest ona metodami typowego prania mózgu na siłę i bez pytania o zgode od niemowlęctwa wtłaczana do głów. Mózgi przemielone na papkę, zaprogramowane według potrzeb kapłańskiej kasty, praktycznie bez szans na uwolnienie się od religijnego czadu.

Kościół jako krzewiciel racjonalności i celowości - koń by się uśmiał.

Można traktować człowieczeństwo niepoważnie, a nawet uznać za problem: jest człowiek-jest problem; nie ma człowieka-nie ma problemu. Tak powiadali ci, co wyzwalali nowe (radzieckie) społeczeństwo m.in. z religijnego zabobonu. Najczęściej zsyłająć do Gułagu lub strzałem w tył głowy
Obrazek użytkownika przyjaciel

https://www.youtube.com/watch?v=sf8vpEYRTwI

Szanowny Pan raczy nie straszyć Gułagiem - wymysłem prawosławnego tyrana Stalina. Już tysiąc lat wcześniej sami łacinnicy rozpoczęli w Konstantynopolu nauczanie swoiście przez nich pojmowanej Ewangelii od krwawej i okrutnej rzezi swych współbraci w Chrystusie. Stalin i jego ortodoksyjni mentorzy widać tej lekcji nie zapomnieli. Ale to nie sowiecki Gułag jest naszym problemem, a polski episkopat.
Obrazek użytkownika przyjaciel

Te bajki o duchowości nie robią na mnie wrażenia. Potrafię żyć bez tego. Raczej nikt z tu obecnych nie będzie, nikomu strzelać w łeb. Liczą się fakty. Uczyć wiary w banialuki i doić przy tym ludzi potrafi każdy. Dla mnie to oni powinni pójść do pracy a nie dukać regułki do powietrza (modlitwa). I zobaczyć co to ciężka praca a nie bujać w obłokach. Powinni założyć rodzinny i zobaczyć co to rodzina a potem się wypowiadać i snuć teorie. Idealizować potrafi każdy i brać za to siano.

...a ci to rzeczywiście muszą ciężko pracować-na wizerunek bożka-mamony,w który wszyscy mamy obowiazek wierzyć, a to swoiste Credo wyznajemy biorąc kredyty. Taki bóg nie gorszy Ciebie? Czy duchowni, to tylko zgraja próżników wciskająca bajki prostaczkom? Tylko dlaczego wszelka praca ewangelizacyjna zaczyna sie od misjonarzy, co karmią i leczą innych? Dlaczego, jeszcze do dzisiaj, do pielęgniaki zwracamy się "siostro"?
Obrazek użytkownika przyjaciel

Dla mnie wiara to paranoja. To my pomagamy a nie oni. To są pieniądze z naszych kieszeni. Oni tylko ciągną i organizują zbiórki.. I przy tym biorą jeszcze na własną działalność. Modlitwę nie nazwałbym ciężką pracą. Modlić to powinni się za darmo. Bo to nic ich nie kosztuje. Mają za to cenniki swoich usług. Dukanie regułek do powietrza nic nie zmieni. Wszyscy powinniśmy działać a nie modlić się. Powietrze do którego się modlimy za nas problemów nie rozwiąże . I jest takie pytanie kto więcej osób uzdrowił. Urojony Bóg czy lekarze. Jako ludzie powinniśmy się uczyć żyć bez życia w ciemnocie i w zabobonach. Bóg za nas problemów nie rozwiąże, bo nie potrafi albo mu nie zależy w rozwiązywaniu problemów nawet kościoła. Oni potrzebują tylko dowodów na jego istnienie a od stuleci ich nie dostali.

Wykorzystywanie przez Kościół katolicki darmowej pracy sióstr zakonnych w wielu instytucjach przynoszących temu kościołowi zyski, a także dla własnej wygody i obsługi kleru, to nic innego jak niewolnictwo XXI wieku. Hańba dla kościoła i jego hierarchów. Hańba dla wszystkich potulnych i bezmyślnych owieczek/baranków.

i że za głupotę trzeba zapłacić.

kłamać i oszukiwać, uznając to za stan najnaturalnieszy z naturalnych.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]