Taniec jasnogórski

Jest nas wielu, którzy nie chcą, by miejsca sakralne, a zwłaszcza sanktuarium o takim znaczeniu dla narodu jak Jasna Góra, były terenem politycznej demagogii.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki / Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki / Fot. Grażyna Makara

Pojechaliśmy tam po maturze. Nie w grupie, nie z przytupem. Pojechaliśmy z bratem na Jasną Górę z całkiem prywatną pielgrzymką dziękczynną, że zdaliśmy. To było oczywiste i nie wymagało komentarza. Po prostu pojechaliśmy. Tyle już lat, a pamiętam. Byliśmy w tłumie pielgrzymów, na pewno – też pamiętam – było wzruszenie w chwili odsłonięcia obrazu przy dźwięku trąb, na pewno była msza św. w niemiłosiernym tłoku. Pamiętam także to, że będąc pierwszy raz na Jasnej Górze, czułem się tam jak w miejscu swojskim.


ZOBACZ TAKŻE:

Tomasz Terlikowski: Żeby poczuć smak i zapach Kościoła w Polsce, trzeba jechać na Jasną Górę. Tę ocierającą się o komunał prawdę uświadamia także ostatnie częstochowskie wystąpienie prezesa PiS >>>>


Wiele lat później pytałem tam o zwyczaj, który w naszej rodzinie był czymś oczywistym i ważnym: do siódmego roku życia każde dziecko ubierano wyłącznie w kolory biały i niebieski. Było wiadomo, że jest to w naszej rodzinie praktyka stara i że wywodzi się z Jasnej Góry. Kiedy po latach pytałem o to zakonników na Jasnej Górze, okazało się, że nic o takiej (nabożnej) praktyce nie wiedzieli. Może – myślałem – był to tak stary zwyczaj, że nawet u źródeł o nim zapomniano? W naszej rodzinie obowiązywał również w czasach okupacji. Ja, mój brat i siostra do siódmego roku życia nosiliśmy więc ubrania w kolorach maryjnych. A siódme urodziny, jedyne obchodzone u nas uroczyście, wiązały się z czerwonym (!) ubraniem. Nigdy potem tego czerwonego stroju nie wkładaliśmy. Na Jasnej Górze zapytywani zakonnicy wzruszali ramionami i twierdzili, że czegoś takiego nie było i nie ma. Nie spierałem się, ale swoje wiedziałem i swoje siedmiolecie właśnie dlatego dobrze pamiętam.

Na Jasnej Górze byłem potem wiele razy. Z kilkorgiem studentów szedłem piechotą z Krakowa na Jasną Górę – jeszcze pielgrzymki krakowskiej nie było – na końcu roku akademickiego, nocując po drodze u ludzi, często w stodołach. Ważniejsza była sama wędrówka niż pobyt w sanktuarium. Wspaniałe pielgrzymowanie. Jeździliśmy na Jasną Górę z redakcją „Tygodnika” wielokrotnie. Raz był z nami arcybiskup (a może już kardynał?) Wojtyła. Po mszy ruszyliśmy za nim, a on zawinął sutannę, klęknął i na kolanach obszedł ołtarz z obrazem Matki Boskiej. Chyba nikt z nas nie poszedł za nim.

Podczas pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski pojechaliśmy na Jasną Górę. Reguły bezpieczeństwa były dość dziwne. Papież celebrował mszę na wałach, a myśmy przez cały czas siedzieli zamknięci w jakiejś sali. Spotkanie naszej grupy odbyło się po mszy, w której nie mogliśmy uczestniczyć.


ZOBACZ TAKŻE:

Dariusz Kosiński: Moc tego miejsca płynie stąd, że wszelkie jawne manifestacje, ekspresje, deklaracje i świadectwa rozbijają się tu o milczenie i ciemność jasnogórskiej ikony >>>>


Pomijając wielkie uroczystości, Jasna Góra jest miejscem pięknym i otwartym dla wszystkich. Stała się także ulubionym miejscem wielkich pielgrzymek Radia Maryja, a w ostatnich latach ulubionym miejscem dla władz ­PiS-u. Nie chciałbym przypisywać jakiejś wyjątkowej stronniczości gospodarzom, faktem jest jednak, że właśnie te środowiska ze szczególną predylekcją gromadzą się tam na swoje wielkie zgromadzenia. Zgromadzenia odbywają się raz lub dwa razy w roku, ale ich rozgłos medialny przesłania innych ludzi i inne jasnogórskie wydarzenia. Wygłaszane tam przez polityków przemówienia są przedwyborczą propagandą. Jeszcze do tego dodano tańce i śpiewy. Można tańcem uczestniczyć w mszy św., tutaj jednak nie można było oprzeć się poczuciu, że nie wyraża się nim oddech dusz pobożnych, tylko przymus manifestowania politycznej siły. Ale słowa, które tam padły, i tak przykryły to wszystko.

Jest nas wielu, którzy nie chcą, by miejsca sakralne, a zwłaszcza sanktuarium o takim znaczeniu dla narodu jak Jasna Góra, były terenem politycznej demagogii. Bardzo potrzebne dziś, na pewno nie mniej niż kiedyś, jest takie miejsce, w które wchodzi się bez politycznej demagogii i w ciszy rozmawia się z Bogiem także o sprawach politycznych. Z Bogiem i w ciszy rozmawia się inaczej niż na placach publicznych. Jasna Góra jest przestrzenią uciszenia, hałas, który nas ogłusza, niech tam zamilknie. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2023