Reklama

Szwedzka ruletka

Szwedzka ruletka

09.04.2020
Czyta się kilka minut
Szwecja najdłużej w Europie starała się unikać restrykcji związanych z epidemią. Czy to przejaw dojrzałości społeczeństwa, czy raczej wielki eksperyment?
Siłownia na świeżym powietrzu w Sztokholmie, 6 kwietnia 2020 r. / Fot. ERIK SIMANDER / EPA / PAP
G

Gdy Finlandia zamykała cały najludniejszy region Uusimaa, łącznie z Helsinkami, a Dania dawno już zamknęła szkoły i zabroniła spotkań w grupach większych niż dziesięć osób, w Szwecji wciąż otwarte były restauracje i kina, a nawet ośrodki narciarskie. Nietypowe szwedzkie podejście do epidemii podzieliło Europejczyków: na tych, co zazdrośnie spoglądali na zdjęcia pełnych parków, i na tych, którzy uważali to za przejaw nieodpowiedzialności.

W pierwszych dniach kwietnia coś się jednak w Szwecji zmieniło: krzywa infekcji zaczęła się piąć, a powściągliwy zwykle premier Stefan Löfven udzielił dziennikowi „Dagens Nyheter” wywiadu, w którym mówił: „Będziemy liczyć zmarłych w tysiącach. Lepiej bądźmy na to przygotowani”. Dodał, że kryzys potrwa raczej miesiące. W porównaniu z wcześniejszymi spokojnymi zapewnieniami to zmiana dramatyczna.

Można nam zaufać

Kiedyś, gdy Szwecja wnioskowała o członkostwo w Unii, krążył taki żart: oto Szwedzi mieli sądzić, że to Unia do nich dołącza, a nie na odwrót. Odwoływał się on do przekonania Szwedów, iż są wzorcowymi Europejczykami. Dziś można by dodać, że również wzorcowymi obywatelami: odpowiedzialni, ufający państwu, przestrzegający prawa.

Wedle takiej interpretacji Szwedzi wybrali inną strategię na walkę z epidemią niż reszta Skandynawii nie dlatego, że są nieodpowiedzialni, lecz przeciwnie: gdyż uważają, że są superodpowiedzialni. Dlatego władze mogą im zaufać, że zachowają się, jak trzeba, i nie trzeba będzie wlepiać mandatów, jak w innych „nieodpowiedzialnych” krajach. „Nie można zakazać wszystkiego – argumentował premier. – To kwestia zdrowego rozsądku”.

Kraj wprowadzał więc ograniczenia, ale niewielkie i powoli: zalecano pracę zdalną i samoizolację osób powyżej 70. roku życia oraz zamknięto uczelnie, ale przedszkola i podstawówki działały nadal. Zakazano zgromadzeń powyżej 500 osób, aby dopiero po jakimś czasie ustalić limit na 50 osób. Na ulicach i w parkach życie toczyło się jak zawsze – przynajmniej do pierwszych dni kwietnia.

Nie bądźmy wyjątkiem

Twarzą tej strategii jest główny epidemiolog Anders Tegnell. W licznych wywiadach wyjaśniał, że chodzi o spowolnienie rozprzestrzeniania się infekcji, by nie obciążać służby zdrowia, i zaprzeczał, by celem była „odporność stadna”, tak niemiło rezonująca w mediach (o czym przekonali się Brytyjczycy, którzy początkowo zmierzali w jej stronę). Tegnell przyznał jednak, że osiągnięcie owej zbiorowej odporności nie jest sprzeczne z celem władz.

I zwykli Szwedzi, i politycy zazwyczaj ufają ekspertom, do czego przyczynia się słynna niezależność tutejszych instytucji państwowych. Jednak opinii Tegnella nie podzielało od początku wielu kolegów po fachu. Pod koniec marca ponad 2 tys. lekarzy i naukowców podpisało apel do rządu o zmianę strategii – na tę zgodną ze wskazówkami WHO. „Wciąż mamy trochę czasu, by zareagować i stłumić wirus. Nasz naród nie powinien być wyjątkiem w Europie. Domagamy się, by rząd zaczął działać teraz” – pisali.

Niektórzy sygnatariusze nie przebierają w słowach: w mediach mówią o społeczeństwie prowadzonym ku katastrofie, rosyjskiej ruletce, „szalonym eksperymencie” i „cholernie poważnej” sytuacji. Obywatele jednak wciąż wierzą rządowi: na początku kwietnia 44 proc. pytanych deklarowało duże zaufanie do premiera, podczas gdy w lutym było to 26 proc.

Gorzej niż u sąsiadów

Wielka Brytania, która też chciała uniknąć „zamykania kraju”, zmieniła podejście; powodem były prognozy liczby zgonów. Szwedzkie władze również są pod presją. Tym bardziej że widać już kontrast z sąsiednimi krajami: na początku kwietnia w Szwecji było prawie 600 zmarłych – więcej niż w Danii, Norwegii i Finlandii razem wziętych. Kontrast jest jeszcze większy, gdy uwzględni się liczbę zgonów na milion mieszkańców. Możliwe więc, że Szwedzi będą musieli wprowadzić dalsze ograniczenia. Wprawdzie premier uważa, że wcześniejsze decyzje były słuszne, ale nie kryje, iż trzeba dostosowywać się do sytuacji.

Ale restrykcje wprowadzone zbyt późno mogą nie przynieść oczekiwanych efektów. Szwedzka strategia jest ryzykowna. Jak bardzo? Odpowiedź poznamy być może wkrótce.

Tekst ukończono 7 kwietnia.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mam wrażenie że ten artykuł powstał raczej z obowiązku pisania o Szwecji bo w sumie o czym tu pisać, niż z dziennikarskiego obowiązku. Nie chcę mi się wierzyć żeby TP szedł drogą czerstwych prawicowych pseudo-gazet, które ogłosiły upadek moralności w Szwecji. Tymczasem liczba zakażonych jest mniejsza niż np. w Szwajcarii gdzie jest lockdown. Krzywa zakażeń w Sztokholmie normuje się i spada. Pomijając to że służba zdrowia działa normalnie. Więcej rzetelności dziennikarskiej wymagamy od najczęściej sprzedającego się tygodnika w kraju!

O ile we Włoszech standardem jest to, że młodzi ludzie mieszkają z rodzicami to w Szwecji raczej ludzie młodzi i starsi mieszkają osobno. A poza tym młodzi ludzie w Europie południowej wylegają stadnie w centrach miast w weekendy. W GB, Holandii i Belgii bardzo pomogły koronawirusowi puby. Koronawirusa roznoszą głównie ludzie młodzi. Szwecja to kraj słabo zaludniony a sami Szwedzi chyba nie są przesadnie towarzyscy. Koronawirus nie ma tam lekko.

Taki, a nie inny kształt problemu Szwecji rzuca się w oczy w porównaniu z krajami skandynawskimi, czyli sąsiednimi - zwłaszcza Norwegią i Finladią o podobnej wielkości terytorialnej. Z tą Szwajcarią, uważasz, to dobry argument? Z Szwajcarią, która jest pomiędzy Włochami, Francją i Niemcami? Lepiej wyobraź sobie, co by miała teraz Szwecja, gdyby przy tej polityce, sąsiadowała z tymi strefami zakażenia.

Gdy swój marsz rozpoczynał HIV/AIDS było sporo takich którzy z niecierpliwości doczekać się nie mogli by tą "zdemoralizowaną" Skandynawię jak najbardziej spustoszyło, niewiele z tych pragnień się zrealizowało. Podejrzewam, że i tym razem dadzą radę z tymi "miłosiernymi" życzeniami pokarania ich za ich jakieś tam przewiny (czy cokolwiek sobie ktoś przeciw nim wymyśli).

sobie okazali miłosierdzie. W kocu samych siebie karzą głupotą, ale jak wiadomo Szwecja daje sobie zawsze świetnie radę z tym problemem. Po prostu go tam nie ma, che...che… To taki wolny i niezależny kraj. Pan rozumie mnie? Rząd tam robi tylko to co słuszne. Nawet jeśli zmienia zdanie, słuszność zawsze jest po jego stronie;) "Nie zamykamy szkół, bo spełniają ważne funkcje w państwie" - mówił jeden pedagog szwedzki. Jak je w końcu zamkną, to powiedzą, że zamknęli dla dobra szkół, "które spełniają ważne funkcje w państwie". Che..che...

Pan naprawdę nie ma pojęcia co się dzieje i o co toczy się gra? Ale spokojnie, ja też nie wiem, ale to czego się domyślam sprawia, że raczej nie jest mi do śmiechu. No i nie zamierzam roztrząsać głupoty w innych krajach gdy mój własny jest nią przepełniony. Hmmmm, głupota.... czy aby na pewno to głupota? a może coś dużo gorszego?

Nawet pełności. Katolickie kraje zwykle cierpią niedostatek głupoty, co mierzi światową opinię postępu do absolutnego dostatku. Ale widzę, ogromne i że tak powiem, na wszystkich odcinkach inwestycji duchowo-mentalnych, starania, aby ten kraj głupotą się przepełnił. A że próbuje się to, czego w nadmiarze już u innych, przelać do naszej szklanki, to ja chętnie to roztrząsam i oceniam.

Czy kraj w którym ograniczono dostęp do spowiedzi, a do kościoła nie może wejść więcej niż 5 osób można nazwać katolickim?

bo gdyby nie był katolickim, to i bez koronawirusa i restrykcji, czyli przy dostępie nieograniczonym byłoby mniej ludzi w kościołach,a jeszcze mniej u spowiedzi. Troszku upraszczam, żeby rozjaśnić przesłanie ;)

że pewności nie masz, zatem o czym tu dyskutować? Mniej czyli ile? Ilu z tych co są na mszy cokolwiek słucha? Czasem mi się zdarzy iść na mszę, jakiś pogrzeb, chrzciny, czyjaś rocznica, i wyobraź sobie potem się okazuje, że byłem jedynym(lub nielicznym) który pamięta kazanie. O tak, żyjemy w bardzo katolickim kraju. Z swojej rodziny czy moich znajomych jestem jednym z nielicznych który w miarę zna zapis Biblijny, jednym z nielicznych który coś tam czytał w Katechizmie Kościoła Katolickiego, baaaa spora część znanych mi katolików nie ma bladego pojęcia, że takie coś w ogóle istnieje :))) ale co mi tam to katolicki kraj, jak do kościoła nie chodzisz to palcami wytykają, dziecka jak mu komunii nie zorganizujesz to w szkole żyć mu inne katolickie dzieci nie dają, potem już młodzi zaczynają robić po swojemu, ale nieraz są potem jak psy zerwane z łańcucha, oj katolicki to kraj, katolicki.

co powinno być w zestawie katolickim, żeby był zgodny z nazwą produktu. Potraktuję twój pogląd na sprawę wyznaniową naszego kraju jako argument do polemiki z tymi, którzy krytykują nas, że robimy z siebie państwo wyznaniowe. Wygląda z twojej opinii, że nie bardzo mamy z czego to montować. Mamy tylko kilku biskupów i kilku polityków katolickich, którzy mieszają w statusie kraju.

Jak to u fanatyka. Cały ten Wasz katolicyzm polega na tym by wszelkimi siłami niszczyć wszelką myśl i postawę niezgodną z Waszym wyobrażeniem świata. Własnej doktryny nie znacie, ale z wielką lubością nienawidzicie każdą inną. Taki znam katolicyzm i taki widzę wokół siebie. Niestety nawet w Tobie.

Gdyby Jan miał też słabość do Polski to pewnie by zauważył, że ofiar koronawirusa w naszym kraju jest trzy razy mniej niestety. Politycy KO są coraz bardziej poirytowani. I Jan chyba też.

Wieszczenie zwycięstwa przed zakończeniem meczu jest przejawem albo pychy, albo głupoty. Oby niebiosa miały pana i panu podobnych za nic nie znaczących pyszałków, by nie zechciały pokarać nas Wszystkich za Waszą pychę. Pokornie pracować dla dobra ogółu, i modlić się, by pomimo wszystkich błędów i niedoskonałości udało się przejść czas próby z jak najmniejszymi stratami, a nie wynosić się ponad innych.

Śledzę statystyki staram się analizować modele matematyczne. I jestem pełen podziwu dla polskiego rządu i polskiego społeczeństwa. A tak na marginesie: zwykle u nas jest tak, że jak jest ograniczenie do 50km/h to ludzie jadą 60km/h albo więcej. Dlatego ograniczenia są nieco na wyrost. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1947474,1,jak-okielznac-wirusa-co-mowia-modele-matematyczne.read

... dla tych, którzy chcą do lasu. https://gazetawroclawska.pl/zamkneli-parkingi-pod-sleza-jak-ludzie-na-to-zareagowali-zdjecia/ar/c1-14873227

Kary za zgromadzenia powyżej 2 osób by wystarczyły, tylko niech to ktoś egzekwuje, a nie urządza polowania na wymieniajacych opony i by było dobrze. Po 2 fali obostrzeń ludzie stracili zaufanie do obostrzeń i włączyła i się polska natura partyzancka, to widzę wokół siebie. Ufali 1 fali obostrzeń, teraz już kpią z tego na całego, bo co "jego baba go na ulicy zarazi?" I niestety zaczęło się. Skoro sensownych obostrzeń nie potrafiło się wyegzekwować to wprowadzenie idiotyzmow co pomoże? Wątpię. Ps. A pan z tych co by najchętniej kazał iść przed autem z chorągiewką i wołać, że auto jedzie?

Biorę wnuka ( półtora roku ) ze sobą na działkę gdzie ja sobie kopię i zasiewam a on baraszkuje i sypie mi ziemię na głowę. Z drugiej zaś strony nabyłem właśnie w Biedronce paczkę maseczek jednorazowych, które używam gdy wychodzę z domu nawet gdy jeżdżę rowerem. Robię to głównie po to aby dać dobry przykład innym.

Niekoniecznie Plainduncan tak uważa, ale uważa JK za zbawcę narodu i to co głoszą jego pretorianie za prawdy objawione.

i dlatego restrykcje wydawały się zbyteczne. A okazało się, że już nie są. Pytanie, a ile Szwedów jest w Szwecji?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]