Reklama

Stacjonarnie, ale ostrożnie

Stacjonarnie, ale ostrożnie

23.08.2021
Czyta się kilka minut
Wojciech Feleszko, immunolog i pediatra: W świetle najnowszych ustaleń naukowych można przewidywać, że dzieci z przedszkoli oraz klas 1-3 podstawówek będą w zaczynającym się roku szkolnym największymi rozsadnikami koronawirusa.
Matura w III Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie, 4 maja 2021 r / . TADEUSZ KONIARZ / REPORTER
P

PRZEMYSŁAW WILCZYŃSKI: Od 1 września rusza szkoła stacjonarna. Dobrze to czy źle?

WOJCIECH FELESZKO: Dobrze, biorąc pod uwagę, jakie szkody przyniosła nauka online. Koszty psychiczne, znacznie słabsza jakość nauczania, wykluczenie edukacyjne – wszystkie te czynniki sprawiają, że powrót do lekcji stacjonarnych jest jak najbardziej pożądany. Z jednym zastrzeżeniem: tylko przy zachowaniu maksimum ostrożności.

Co ma Pan na myśli?

Mówię o trzymaniu się – niezbyt u nas popularnych – środków, takich jak maseczki na korytarzach czy dezynfekcja rąk. Niezaszczepiona pozostaje ogromna część polskiego społeczeństwa, a wariantu Delta koronawirusa należy spodziewać się z dużym prawdopodobieństwem właśnie we wrześniu. Dotknie także osoby zaszczepione – wiemy już, że ta mutacja wymyka się nieco odporności szczepiennej, choć chroni przed ciężkim przebiegiem...

8508

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jestem po prostu wzruszony do głębi troską o moje zdrowie i życie. Trochę to koliduje z dotychczasowymi doświadczeniami na niwie ja lekarz, czy ja państwo. Niby już mijają czasy, że wiele problemów rozwiązywała koperta, ale dostać się do specjalisty, albo na zabieg najlepiej przez prywatny gabinet. A tu proszę taka troska, zaszczepić wszystko co się rusza, dla dobra ogółu rzecz jasna. Mam przed oczami taki obrazek, to była może 1 albo 2 klasa podstawówki. Pod szkołę podjeżdża karetka, wysiada z niej sanitariusz z pigułą, wchodzą do klasy i rozkładają swe manele. Pani ustawia nas w rządku, w ręku pielęgniarki duża szklana strzykawka, cała napełniona jakimś świństwem. Wszyscy musimy podwinąć rękaw, niektórzy zaczynają płakać, robi się straszny kwas. Pani tych bardziej ryczących gani i upomina. Nie pamiętam czy zmieniane są igły. Wszystko odbywa się sprawnie, z krótkimi przerwami na napełnienie strzykwy do pełna. Na przerwie zazdrościmy tym, których dziś nie było w szkole. W domu nikt nie miał pojęcia o szkolnych szczepieniach. Takie tam, zatroskanemu doktorowi pomysły sprawdzone podsuwam.

Spotykam wiele osób, w tym wykształconych a przez to mgławicami informacji z Internetu zamulonych, których przekonują wybrane przez nich przypadki z tej mgławicy wiadomości, trudne do sprawdzenia choć poparte słowem jakiegoś innego "mądrali". Pewne ryzyko szczepionkowe jest ale nawet zakładając, że na świecie jest więcej wrednych naukowców i lekarzy niż dobrych to jak widać po tych zaszczepionych, ryzyko kalectwa i schorzeń poszczepiennych, jak w przypadku (tu każdy badacz Internetu wstawi swoje odkrycie) jest niewielkie a korzyści znaczne. Poza tym wkurza nie tyle lekceważenie swojego zdrowia lecz mojego. Byłam niedawno w Bawarii i Włoszech, tam chodzą policjanci/żandarmi i grzecznie przypominają o założeniu maseczki. Pewnie w przypadku oporu nałożyliby karę ale najpierw są uprzejmi i mili. Komunikacja miejska jest dezynfekowana. Na lotniskach, w restauracjach, komunikacji miejskiej zdarzy się bardzo rzadko jakiś nieogarnięty mlodzieniec lub szesnastoletnia seksowna blondynka bez maseczki ale ogólnie jest porządek, wszyscy zdają się dbać by mnie nie zarazić. Po powrocie do Polski zobaczyłam koszmar na dworcu Warszawa Zachodnia (która ma typowo wschodnie oblicze wbrew nazwie), gdzie nikt nie nosi masek. Potem wsiadlam do Flixbusa na trasie do Brukseli i w autobusie kierowca maseczki nie mial, od innych nie wymagał. Chyba tylko ja i druga osoba miala normalnie prawidlowo zalożoną maseczkę. Para staruszków miała pod brodami mocno zuzyte chińskie maseczki, część grupy miała jakąś szmatkę pod brodą jak pod genitaliami majtki, też niedopraną. A część zupełnie nie udawała że ich obowiązują jakieś przepisy. Najpierw musiałam wydezynfekować półeczkę przed sobą i co się wokół dało. Miałam rezerwację na dwa miejsca. Było brudno, zacieki po kawie, okruchy. Autobus wysłany na daleką trasę. Wysiadłam we Wrocławiu, mając nadzieję, że resztę pasażerów gdzieś po drodze do Brukseli "przetrzepią".

Pani Zofio mniemam, a nawet jestem pewien, że zaszczepiła się pani, wierząc głęboko, w zapewnienia mądrych ludzi, że to skutecznie uchroni ją od wszelakiego złego. Na problem koślawego noszenia maseczek kiedyś i moja małżonka zwróciła uwagę. Sama jest alergikiem, prycha i kaszle na sam widok kadzidła w telewizji. O co się czepiasz powiadam, sama w sklepie odsłaniasz nos, by zaczerpnąć głębiej powietrza, albo jak się denerwujesz, nawet nie wiesz kiedy tak robisz. O maseczkach napisano już całe spasłe tomy. W opiniach badań prowadzonych na zachodzie wychodzi, że nic one nie dają, są jedynie elementem psychologicznym przypominającym o pandemii. Podparł bym się jakimiś badaniami zleconymi przez nasz rząd, ale okazuje się, że takowych się nie zleca. Nie Pani pierwsza w moim przypadku podkreśla, że zaczepionym zagrażają niezaszczepieni. Być może wynika to z zastrzeżenia firm farmaceutycznych, o nie braniu odpowiedzialności za skutki uboczne, a takim z pewnością jest możliwość ponownego zachorowania. Ponoć przechodzonego łagodnie i bez ryzyka zejścia, ponoć bo czas pokaże. Nie jestem antyszczepionkowcem i niejedną szczepionkę w życiu zażyłem, jak na razie mam się całkiem nieźle. Nie tyle idzie, czy się szczepić czy nie, ale o uczciwą informację i o to by każdy sam podjął decyzję, bez nacisku. Czytam dziś doniesienia, że w Europie w skutek powikłań zmarło ponad 20 tysięcy ludzi, kilkaset tysięcy ciężko przechorowało. W sumie ponad półtora miliona wszystkich powikłań, ale było warto. Tak napisali, że było warto, choć dlaczego było warto już nie napisali. W sumie logiczne bo wszak jeszcze nie wiadomo. W Polsce w zasadzie powikłań w ogóle nie było, w każdym razie się o tym nie pisze. Nie pisze się jak radzą sobie Szwedzi, którzy pierwszą fale zupełnie zignorowali. Być może zachodnie społeczeństwa są bardziej zdyscyplinowane, wytresowane, jedno jest pewne, nie mają mądrzejszych od naszych polityków. W obliczu kryzysów jesteśmy bezradni jak dzieci, bardziej kierujemy się emocjami niż racjonalną kalkulacją. Nie wątpię, jak już się skończy ten cyrk, o ile się skończy, pierś do orderów wypnie wielu, o tych poległych pamięć zostanie stosownie spreparowana. Prawdę mówiąc nie ma sposobu na przechytrzenie fatum, jak ktoś ma pecha to i w drewnianym kościele cegła na głowę mu spadnie.

Proszę wybaczyć,ale chyba Pan oportunista poszedł trochę w kierunku urban legend na temat jakoby braku skuteczności prawidłowo noszonych maseczek. A tak w ogóle, czy chciałby Pan, aby w razie np. zabiegu chirurgicznego (czego Panu nie życzę) chirurdzy nie zakładali dla Pana masek i oddychali, nie mówiąc już o kichaniu czy kaszlu na pole operacyjne, skoro te maski wg szanownego Pana nic nie dają.

Gdybym próbował podważyć zasadność stosowania środków ochrony, zabezpieczeń, pacjenta i personelu medycznego na sali operacyjnej, zostałbym znokautowany, niczym Gołota w pierwszej rundzie po kilku sekundach. Głęboko jestem przekonany, podobnie zresztą jak każdy przysposabiany do zabiegu, że ludzie będący mnie operować to profesjonaliści, mający do dyspozycji profesjonalny sprzęt i potrafiący się nim posługiwać. Być może nie zawsze tak jest, ale wiara w profesjonalizm lekarza jest każdemu z nas bardzo potrzebna. Profesjonalizm to bardzo ciekawe zagadnienie. Często w przypadku obecnej pandemii , politycy lubują się w retoryce wojennej. Ja trochę na tej nutce, ale z innej beczki. Otóż w trakcie działań wojskowych, podczas tak zwanej wymiany ognia statystycznie ponad 70% ofiar to efekt działania snajperów, profesjonalistów znaczy. Zwyczajny żołnierz zazwyczaj strzela na wiwat, w zasadzie nie celuje. Bo nie tak łatwo jest człowiekowi wycelować precyzyjnie w drugiego człowieka i strzelić bez drgnięcia. To trzeba wyćwiczyć i mieć ku temu predyspozycję psychiczne. Tylko takim ludziom powierza się specjalistyczny sprzęt, bo tylko oni potrafią z niego korzystać. W noszeniu maseczek, przyłbic, i cholera wie jakich gadżetów, mamy już niejakie doświadczenie. Jakoś nie dostrzegłem abyśmy potrafili się tym posługiwać, żeby spełniało to jakieś normy pod względem technicznym, sanitarnym, higienicznym czy nawet estetycznym. Przykład jak najbardziej idzie z góry. Jedno jest pewne, lekarze nie zakładają maseczek by chronić siebie ani kogokolwiek przed wirusami. Zresztą, nawet w największej gorączce pandemicznej, panikę siały media i politycy, na oddziałach szpitalnych panował względny spokój, dbano raczej o pozory. Naoglądaliśmy się seriali typu "Ostry dyżur" albo o szpitalu w Leśnej Górze, jednak bliżej prawdy był serial serial czeski "Szpital na peryferiach" jeśli ktoś pamięta. Rozumiem rozgoryczenie tych co się zaszczepili na tych nieszczepionych, co noszą maseczki na mających to gdzieś. Bardzo trudno jest zachować racjonalny dystans i umiar. Mamy dziś katastrofę jeśli chodzi o alergiczne dzieci. Przypadłość ta dotyka już więcej jak połowę naszych pociech. Główna przyczyna alergii jest już znana, to nadmierna higiena, trzymanie dzieci w sterylnych warunkach, Żeby to wszystko strzymać psychicznie, reklamuje się co chwila w telewizji niejaką ashwagandhę - na zdrowie

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]