Róża dla nierządnicy

Dawno temu oglądałem film. W sylwestra mężczyzna spotyka w górskim schronisku piękną dziewczynę. Wywiązuje się błyskawiczny romans zakończony upojną nocą. Rano dziarski młodzian obiecuje, że w dowód miłości przyniesie kobiecie różę. By spełnić obietnicę, musi przedrzeć się przez zaspy, zejść w doliny, znaleźć czynną kwiaciarnię i dostarczyć kwiat dla wybranki. Podejrzewam, że ta szalona wyprawa rodzi w Tobie - podobnie jak we mnie - uczucie sympatii. Podziwiam ludzi zdolnych do takich ekscesów. Wątpię jednak, czy ten mężczyzna znalazłby w sobie tyle samozaparcia, by zrobić przyjemność niezbyt urodziwej, antypatycznej kobiecie nieskorej do erotycznych igraszek.
Czyta się kilka minut

---ramka 352489|prawo|1---Wielkość dzieła odkupienia polega na tym, że Jezus ofiaruje ludzkości różę zbawienia, która kosztowała go życie, w sytuacji, gdy wybranka bardziej przypomina ulicznicę niż oblubienicę. Miłość Chrystusa możesz poznać po tym, że umiera za Ciebie wtedy, gdy jesteś grzesznikiem. Przygarnia Cię nie wtedy, gdy pobożnie przeżywasz okres wzmożonej gorliwości duchowej i nic nie kala Twojego sumienia, lecz wtedy, gdy się łajdaczysz, depczesz innych ludzi, gdy kradniesz albo oszukujesz. Wpatruj się w tę szaloną miłość, bo jesteś zaproszony do podobnej bezinteresowności.

Znajomy jezuita tak skomentował kiedyś niechęć księży do głoszenia rekolekcji szkolnych: “Boją się pójść do szkół, bo młodzież jest bezlitosna. Potrafi wyśmiać, wykpić, wyklaskać. Tylko dlaczego tak robi? Z dwóch powodów. Pierwszy, gdy rekolekcjonista gada farmazony, przemawia napuszonym językiem albo po prostu nudzi. Jeżeli wyśmieją go z takich powodów - dobrze zrobią. Może otrzeźwieje i przemówi ludzkim głosem. Drugi powód to sytuacja, gdy Ewangelia im się nie podoba, bo mają inną koncepcję życia i moralności. Jeśli rekolekcjonista nie podlizuje się słuchaczom, musi się liczyć z brutalnym odrzuceniem. Skoro Mistrza pobili i ukrzyżowali, to Jego uczniów potraktują podobnie. Gdy chcesz głosić tylko tym, którzy będą Cię przyjmować życzliwie i serdecznie, to prawdopodobnie szukasz swojej chwały".

Gdy Jezus mówi “żniwo wielkie", nie patrzy na tych, którzy grzecznie się pasą na zielonych pastwiskach Kościoła. Sięga wzrokiem ku tym, którzy poginęli z owczarni Pańskiej, od których spodziewa się ciosu w drugi policzek, biczowania albo cierniowej korony.

Gdy Chrystus stwierdza, że “robotników mało", ma zapewne na myśli księży, którzy uciekają przed ludźmi i niebezpieczeństwem przegranej. Pamięta o zakonnikach, którzy nie wyjdą na ulicę w habicie, by nie słyszeć docinków. Spogląda na świeckich chrześcijan, którzy będąc szczególną własnością Pana, “królestwem kapłanów i ludem świętym", nie dają światu szans, by mógł się dowiedzieć o ich wierze.

Gdy Jezus poleca, abyś modlił się, “by Pan żniwa wyprawił robotników na swoje żniwo", chce dokonać cudu wśród przestraszonych i wycofanych i przemienić ich w swoich naśladowców. Pragnie uczynić z Ciebie wariata gotowego zanieść różę nierządnicy.

---ramka 352488|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2005