Romowie, którzy przyjechali z Ukrainy, stali się obiektem drwin i agresywnych komentarzy

Od początku wojny z Ukrainy wyjechało ponad 7 milionów osób, około 100 tysięcy z nich to Romowie. Fundacja W Stronę Dialogu opracowała raport, z którego wyłania się ponury obraz dyskryminacji tej grupy w Polsce.
Czyta się kilka minut
Punkt recepcyjny na dworcu w Przemyślu. 7 marca 2022 r. / FOT. Paweł Dubiel / Polska Press / EAST NEWS

Badania prowadzono w województwie podkarpackim, głównie w Przemyślu, gdzie stosunek do Romów spowodował utrudniony dostęp do pomocy humanitarnej.

Problem zaczyna się już na etapie retoryki – jeden z przedstawicieli Urzędu Miejskiego w Przemyślu o społeczności romskiej mówił: „przyjeżdżają po zasiłek, nic więcej. To nie są uchodźcy, to są podróżnicy zarobkowi”. 

Romowie stali się obiektem drwin i agresywnych komentarzy. W opinii badaczy taki charakter wypowiedzi przekracza ramy debaty publicznej. Retoryka ta jest również powielana przez organizacje pomocowe i wolontariuszy, co ma znaczący wpływ na jakość świadczonej pomocy.

Joanna Talewicz, prezeska fundacji mówi „Tygodnikowi”: – Ten raport idzie pod prąd narracji władz, która twierdzi, że wszystko jest w porządku. Romowie, którzy przyjechali z Ukrainy, to w większości osoby, które już wcześniej żyły w biedzie i wykluczeniu, to są najsłabsi z najsłabszych. 

Talewicz skarży się też na brak dialogu z władzami centralnymi i zaznacza, że jedynie kontakty z władzami Warszawy wyglądają nieco lepiej. – Przemyśl to mikro-obrazek tego, co w skali makro możemy obserwować w całym kraju – mówi. – Jest ogromny problem z brakiem mieszkań, z edukacją. Nie ma pomysłu, co zrobić z dziećmi, które mają opóźnienia lub które nie chodziły do szkoły. Nauczyciele nie mają środków, by równocześnie zajmować się dziećmi polskimi i romskimi, są z tym problemem zostawieni sami sobie.

Raport podsuwa niektóre rozwiązania, np. wskazuje, jak koordynować zakwaterowanie i pomoc w aktywizacji zawodowej Romów. Jednak władze nie mają pomysłu, jak rozwiązać najpoważniejsze problemy, co gorsze – nikt tego pomysłu nie szuka. Chyba że za taki pomysł uznać osadzenie Romów na peryferiach miast, z dala od oczu i powszechnie dostępnych usług publicznych. To jednak nie sprzyja rozwiązaniu narastających problemów, a utrudniony dostęp romskich dzieci do edukacji skutkować może nowymi. Od piętnujących słów do czynów powodowanych nienawiścią droga bywa krótka.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Dialog bez stron