Pół miliona młodych w Kostrzynie

Przystanek Woodstock nigdy nie był wyłącznie festiwalem muzycznym. Jest – jak nazwał go bp Edward Dajczak – targowiskiem idei.
Czyta się kilka minut
Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara

Muzyka to tylko pretekst. I w tym roku nie porwała. Owszem, pozytywnie zaskoczył Shaggy. Publiczność pobudzał Dream Theater, a uspokajało Voo Voo. Wyjątkowy koncert dała Ania Rusowicz z przyjaciółmi, przypominając przeboje lat 60. i 70. Gusta publiczności się zmieniają – a może zmienia się sama publiczność. Laureatami Złotego Bączka, plebiscytu na najlepszy zespół, w poprzednich latach zostawali: Acid Drinkers, Hunter, KSU, Dżem czy Hey. Od pewnego czasu okazuje się, że na festiwal przyjeżdża coraz więcej fanów zespołów o lżejszym brzmieniu, takich jak Enej, Happysad czy Coma.

W Kostrzynie ciągle nie ma barierek odgradzających widownię od muzyków czy gości Akademii Sztuk Przepięknych. Nie zmieniają się pociągi woodstockowe i festiwalowa rewia mody. Błoto, kurz i światopoglądowy miszmasz.

Kto tu przyjeżdża? Tego sprawdzić się nie da, można jednak przypuszczać, że większą popularnością festiwal cieszy się wśród mieszkańców miasteczek i wsi. Ci z większych miast mają swoje czyste i biletowane Open’er czy Unsound Festival. – Przebieramy się. Taplamy w błocie. Bawimy. Zbieramy siły przed kolejnym rokiem na uczelni – opowiadają woodstockowicze.

Nie zmniejsza się napięcie między Przystankiem Jezus a Przystankiem Woodstock. W tym roku ewangelizatorzy znów rozbili namiot z dala od woodstockowego pola. – Tu jest czysto. Wychodzimy do ludzi, ale coraz rzadziej z nami rozmawiają – mówi Aneta, jedna z uczestniczek. Oferta światopoglądowa skierowana do woodstockowej publiczności jest bogata, a Przystanek Jezus w niej ginie. Ze strony Przystanku Woodstock jest jednak wola słuchania ludzi wierzących, o czym świadczyć może zaproszenie do Akademii Sztuk Przepięknych ks. Jana Kaczkowskiego (zob. rozmowa w dziale Wiara). „Świadectwo księdza Jana znacznie bardziej pociąga do wiary niż grożenie palcem przez Jana Pospieszalskiego, gościa Przystanku Jezus” – napisał ktoś w komentarzu na Facebooku. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2015